REKLAMA

Weronika odchodzi, odc. 12, ostatni

REKLAMA

Tajemnicza autorka na łamach naszego portalu i gazety dzieli się z Wami ponownie swoją twórczością. Wiecie już, co stanie się z główną bohaterką opowiadania? Zapraszamy na ostatni odcinek „Weronika odchodzi”.

[button link=”http://petronews.pl/w-plocku/weronika-odchodzi/” size=”medium” target=”new” color=”orange”]Wszystkie wpisy o Weronice[/button]

PowiązaneTematy

[dropcap]C[/dropcap]ały świat wokół Weroniki i Krzysztofa na moment zniknął…
Po chwili jednak obcość ust Krzyśka, jego zapachu i dotyku, wyrwała Weronikę ze słodkiego zapomnienia. Powoli odsunęła usta od jego ust i nieśmiało przerwała kojącą muzykę ciszy, którą od dłuższego czasu przerywał jedynie przyjemny świergot ptaków i szum drzew…

– Wejdźmy do domu… Powinniśmy chyba coś zjeść. Siedzimy tak pewnie dobre kilka godzin, a ty wyglądasz na osłabionego. Dobrze się czujesz?
Krzysiek tylko kiwnął twierdząco głową i zgodził się na wspólny posiłek. Skierowali się więc w stronę domu, a potem do niewielkiej kuchni. Weronika włączyła ulubioną płytę Stinga i zaczęła krzątać się, szykując posiłek.
– Pomogę Ci – zaproponował Krzysztof.

Po chwili razem, bez zbędnych słów, przygotowywali pożywny posiłek. Gdy zjedli, Krzysztof nie potrafił już dłużej ukrywać złego samopoczucia i ogromnego zmęczenia. Weronika wiedziała, że dzieje się z nim coś złego, ale jednocześnie czuła, że nie chce on o tym rozmawiać. Zaproponowała więc jedynie, aby się położył i odpoczął. Krzysiek wyciągnął do niej rękę, by mu towarzyszyła. Położyli się obok siebie, a wtedy Weronika mocno się do niego przytuliła. Czuła bowiem, że w tym momencie Krzysztof bardzo potrzebuje jej ciepła i bliskości.
– Mam do ciebie prośbę – powiedział po dłuższej chwili. Obiecaj mi, że nie wycofasz się ze zmian, które rozpoczęłaś przyjazdem tutaj… że po powrocie zaczniesz robić to, co będzie ci przynosić radość i spełnienie. Może to być pisanie albo własna firma, o której mówiłaś. Jeśli okaże się jednak, że to nie to, wtedy zacznij od nowa. Serce ci podpowie, czego potrzebujesz i jeśli go tylko posłuchasz, cały świat będzie sprzyjał twoim działaniom. Odnajdziesz pasję, dzięki której będziesz szczęśliwa. Proszę obiecaj mi, że się nie poddasz…
– Dobrze… obiecuję Krzysiu – wyszeptała Weronika i tym razem to ona jego pocałowała. Czas przestał dla nich zupełnie istnieć. Nawet nie zauważyli, gdy po chwili razem odpłynęli w bezpieczną krainę snów. Byli tam znów młodzi, leżeli na kocu wśród ukwieconych traw, patrzyli sobie w oczy…

[dropcap]N[/dropcap]agle Weronika poczuła przejmujący chłód. Na dworze świtało, a obok niej nie było już Krzysztofa. Wyszła na zewnątrz, ale tam również go nie znalazła. Przeszły ją nieprzyjemne dreszcze, a jakiś głos w głowie mówił: Już go więcej nie zobaczysz… odszedł daleko…
Weronika wróciła do środka i nagle poczuła straszną pustkę, zupełny brak energii, jakby straciła kawałek samej siebie. Gwałtownie się rozpłakała. Zupełnie nic z tego nie rozumiała, ale jednocześnie wiedziała, co się stało… Położyła się na łóżku, gdzie dopiero co przytulała się do Krzysztofa, i tkwiła w takim letargu przez kilka godzin.

Po południu nagle zerwała się i wbrew wcześniejszym przeczuciom zdecydowała, że natychmiast musi odnaleźć Krzyśka. Pobiegła więc drogą, którą przed laty wielokrotnie przemierzała, aż znalazła się przed domem wujostwa Krzysztofa, u których spędzał on każde wakacje. Przed budynkiem zobaczyła spory tłum. Zgromadzili się tam chyba wszyscy mieszkańcy wioski. Nieopodal tego zbiegowiska stała karetka. W tym momencie z domu wyszło dwóch ratowników, niosących przykryte prześcieradłem nosze…

– Krzysztof! – krzyknęła Weronika i natychmiast znalazła się przy noszach. Szybko odchyliła białe prześcieradło i ujrzała śpiącą twarz Krzysztofa… Była jednak jeszcze bardziej blada… W tym momencie jacyś ludzie wzięli ją pod ręce i odsunęli od noszy, a ratownicy weszli do ambulansu. Drzwi auta zamknęły się i karetka powoli ruszyła…

Weronika skamieniała… Nie chciała słuchać głosu w swojej głowie, ale szepty stojących wokół ludzi go potwierdzały: „Od dawna chorował… nawet jego najbliżsi nie wiedzieli, że jest umierający… tutaj chciał spędzić w spokoju ostatnie dni… już więcej nie będzie cierpiał…”.
Nie miała zupełnie ochoty być częścią tego szemrzącego tłumu. Szybko więc pobiegła tą samą drogą, którą tu dotarła. Wpadła do pokoju, złapała walizkę i zaczęła wrzucać do niej swoje rzeczy. Nagle zobaczyła proszki nasenne, które ze sobą przywiozła.

– Może powinnam do Ciebie dołączyć Krzysiu? Może tam, gdzie poszedłeś, moglibyśmy być razem szczęśliwi? – rozpłakała się w głos i przez długi czas nie mogła uspokoić.
W pewnym momencie poczuła, jakby ktoś objął ją ciepłym ramieniem i spłynął na nią niesamowity spokój… Po chwili przypomniała sobie złożoną obietnicę…
– Nie mogę się poddać… – Weronika otarła resztki łez, a potem wstała i wyszła z domu, by po raz ostatni zobaczyć ich łąkę. Czuła jednak, że to miejsce zmieniło się bezpowrotnie i nawet ono nie jest w stanie ugasić palącego ją od środka bólu. Gdy wreszcie tam dotarła, łąka wydawała się jej smutna i szara jak nigdy dotąd. Po chwili postanowiła więc wracać do domu ciotki. Idąc powoli, napisała na telefonie wiadomość do Maćka:

Jutro będę w domu.
Nie jestem jednak już tą samą Weroniką…
…tamta odeszła…

Motyl Nocy

Konkurs

Jak sądzicie, co stało się z Weroniką? Czy została z mężem? Zaczęła pisać? A może otworzyła własną firmę? Ogłaszamy konkurs na najciekawszy Epilog opowiadania „Weronika odchodzi”.

Jeśli lubicie pisać, ale tworzycie do tej pory „do szuflady”, macie okazję na zaistnienie dla szerszej publiczności. Przyślijcie swoją propozycję zakończenia opowiadania – najciekawsze opublikujemy. Zwycięzca zyska też szansę na publikację własnego opowiadania w odcinkach na łamach PetroNews.

Swoją pracę przesyłajcie na adres redakcja@petronews.pl. Dołączcie do niego oświadczenie: „Wyrażam zgodę na publikację opowiadania mojego autorstwa na łamach gazety PetroNews oraz portalu PetroNews.pl”. Na Wasze prace czekamy do 15 stycznia 2015 r.