Adam Jarubas: Nie traćcie wiary w lepszą przyszłość

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +
Pokazuje 1 z 2

2 kwietnia Płock odwiedził kolejny kandydat na Prezydenta Polski. Adam Jarubas, polski polityk, samorządowiec, wiceprezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, a od 2006 roku marszałek województwa świętokrzyskiego, rozmawiał z dziennikarzami na różne tematy, dotyczące naszego kraju. Nam również udało się porozmawiać z politykiem.

PetroNews: Dlaczego startuje Pan na urząd Prezydenta RP?
Adam Jarubas: Zdecydowałem się na start w tych wyborach, ponieważ uważam, że Polsce jest potrzebny kandydat politycznego środka, czyli ktoś, kto zakończy tę trwającą od lat wojnę polsko-polską. Po katastrofie smoleńskiej ten konflikt jeszcze się zaostrzył. I wciąż trwa. Bo mimo deklaracji obu głównych partii, nadal wzmacnia się podziały, a nawet tworzy nowe. Do podziału na Polskę solidarną i liberalną, dołączył teraz podział na Polskę racjonalną i radykalną. A ja mówię – Polska jest tylko jedna. I tylko zwycięstwo kandydata szerokiego centrum, kandydata ludowego, może zakończyć ten szkodzący Polsce, bezsensowny i z natury jałowy spór. Jestem przekonany, że Polacy czekają na głos rozsądku, że chcą wreszcie głosować za, a nie przeciw komuś. Że chcą głosować za rozumem, za zgodą, za jedną, wspólną Polską. Za należnym nam miejscem w Europie i w świecie, za bezpieczeństwem i rozwojem.
Jestem przekonany, że moja osoba gwarantuje takie właśnie pozytywne spojrzenie w przyszłość. I zjednoczenie Polaków wokół najważniejszych spraw i problemów, którymi żyją i na rozwiązanie których czekają. A tego nie przyniosą mnożące się konflikty, tylko ścisła współpraca między parlamentem, rządem, a prezydentem. Tak wyobrażam sobie rolę Prezydenta RP, tak zamierzam ją sprawować i dlatego startuję w tych wyborach.

PN: Co zmieni się, kiedy zostanie Pan głową państwa?
A.J.: Odpowiedź na to pytanie zawarłem w swoim programie wyborczym, zaprezentowanym na konwencji programowej w Opocznie. Ten program sprowadza się do kilku podstawowych kwestii: wzmocnienia bezpieczeństwa Polski, walki z kryzysem demograficznym, służby zdrowia dostępnej dla każdego, pozostawienia złotówki jako naszej waluty narodowej, przyśpieszenia postępowań sądowych, wprowadzenia niskich podatków i prawa sprzyjającego działalności gospodarczej, dokończenia reformy samorządowej, a także strzeżenia dziedzictwa kulturowego Polski i wzmocnienia pozycji naszego kraju na arenie międzynarodowej.
Chciałbym podkreślić, że te założenia programowe, to nie są zapisy powstałe w gabinecie prezesa, ani propozycje speców od marketingu politycznego, przygotowane na podstawie analizy słupków sondażowych. Ten program to efekt kilkudziesięciu spotkań z Polakami w całym kraju. To zbiór ich oczekiwania, skonfrontowany z opiniami ekspertów. To nie jest tani populizm, funkcjonujący na zasadzie „w kampanii można obiecać wszystko”, ale propozycje, na które państwo polskie stać. I które to państwo mogą usprawnić i uspołecznić – spowodować, że będzie lepiej służyć obywatelom.

PN: Co sądzi Pan o wyborach bezpośrednich i okręgach jednomandatowych? Czy ten system się sprawdza?
A.J.: Mówi się, że jednomandatowe okręgi wyborcze w najpełniejszym stopniu odzwierciedlają ideę demokracji, bo wygrywa „pierwszy na mecie”. I że są dobre, bo powodują osobistą odpowiedzialność konkretnej osoby za podejmowane decyzje… To rozwiązanie z pewnością sprawdza się w wyborach samorządowych, zwłaszcza na poziomie małych gmin, gdzie mieszkańcy dobrze się znają i są w stanie wybrać spośród siebie rzeczywiście najlepszego kandydata. Zyskują na tym ludzie znani w przestrzeni publicznej danej gminy, aktywni w lokalnej społeczności: lekarze, nauczyciele, aktywni rolnicy, miejscowi przedsiębiorcy… Od jesieni ubiegłego roku testujemy system większościowy w gminach powyżej 20 tysięcy mieszkańców. Myślę, że na wyciąganie wniosków jeszcze jest za wcześnie. Ale racjonalne wydają się argumenty podkreślające, że już na poziomie powiatów czy sejmików wojewódzkich ordynacja większościowa spowoduje, że małe komitety nie będą miały szans na wprowadzenie swojego przedstawiciela do rady. To samo dotyczy wyborów parlamentarnych – ordynacja większościowa może prowadzić do polaryzacji sceny politycznej (z czym mamy do czynienia w USA czy w Wielkiej Brytanii), bo mniejszym partiom politycznym będzie znacznie trudniej wprowadzić swoich przedstawicieli do Sejmu. A to może prowadzić do sytuacji, w której znaczna część społeczeństwa nie będzie miała swojej reprezentacji w parlamencie… Generalnie trzeba powiedzieć, że choć niektórzy uznają okręgi jednomandatowe za lekarstwo na bolączki polskiej polityki, to jednak praktyka pokazuje, że nie ma idealnych rozwiązań.

PN: Jaki ma Pan plan na politykę zagraniczną?
A.J.: Na pewno należy wzmocnić nasz głos w dyplomacji europejskiej. Polska powinna współdecydować o tym, co się dzieje w tej części Europy. Mówiąc o polityce międzynarodowej, często używa się określeń „proamerykańska”, „proniemiecka”, „antyrosyjska”… Ja zdecydowanie podkreślam, że zamierzam prowadzić politykę propolską. Uważam, że zadaniem polskiej dyplomacji jest branie pod uwagę przede wszystkim interesu narodowego. I w naszym, dobrze pojętym interesie narodowym jest doprowadzenie do jedności w NATO i Unii Europejskiej. Obecnie jasno widać, że tej jedności nie ma. Uważam też, że powinniśmy poszerzyć i wzmocnić współpracę z innymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej, czyli z krajami tzw. międzymorza.

PN: Czy i co zamierza Pan zrobić w celu zapewnienia bezpieczeństwa wobec potencjalnych wrogów kraju?
A.J.: Patrząc na to, co dzieje się na wschodzie kontynentu, polska polityka i polskie elity powinny uzgodnić ponadpartyjny plan wzmacniania potencjału obronnego kraju. Jeśli chcemy czuć się bezpiecznie, koniecznym staje się zwiększenie liczby polskich żołnierzy i doposażenie naszej armii w nowoczesny sprzęt. I to w sprzęt wyprodukowany w polskich fabrykach zbrojeniowych. Powinniśmy też zabiegać o utworzenie baz NATO we wschodniej części naszego kraju.

Czytaj dalej na kolejnej stronie

Pokazuje 1 z 2
Podziel się:

2 komentarze

  1. PSL nepotyczna partia obstawilo wszystkie agencje rolne swoimi niedoedukowanymi pracownikami o 3 pokolenia w tył. Od dziadka po wnuczka. Liczę, że w pazdzierniku nie przekroczą progu i pójdą do legalnej pracy.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji