Wisła za płytka? Owszem, ale i tak problem to infrastruktura

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Kontynuujemy temat, do którego zainspirował nas czytelnik, skarżący się na płytką Wisłę w okolicach Płocka oraz kiepską infrastrukturę dla żeglarzy i motorowodniaków. Dlaczego rzeka świeci teraz mieliznami? Co o akcji “Zero dryfu” oraz stanu technicznym płockiego nabrzeża sądzą sami żeglarze?

O ocenę płockiego wybrzeża i zasadność akcji “Płock zero dryfu” zapytaliśmy tych, których sprawa dotyczy najbardziej – płockich żeglarzy. Z prośbą o komentarz udaliśmy się do klubu żeglarskiego “Petrochemia”. Opinia bosmana klubu, Marcina Kucelmana, daleka jest od pozytywnej. – Sytuacja płockiego nabrzeża jest tragiczna. Nie ma portów, nie ma przystani, braki w infrastrukturze są przepotężne – wylicza Kucelman. – Brakuje tak podstawowych rzeczy, jak szalety. Dobrze, jakby powstał taki port, jaki obiecywano – na skalę europejską – dodaje bosman.

Według naszego rozmówcy, problem stanowią też przyrzeczne knajpki, które powinny oferować dobry, świeży i niezbyt drogi posiłek dla żeglarzy. Niestety, z tym jest problem. – Dopłynięcie do wielu miejsc graniczy z cudem przez mielizny i kamienie – przyznaje w rozmowie z nami. – W rezultacie, musimy płynąć do miejsc oddalonych od Płocka, na przykład w rejony Dobrzykowa. Czekamy wszyscy, aż budowa kompleksu w Murzynowie zostanie ukończona – mówi Marcin Kucelman.

Żeglarz usprawiedliwia natomiast płycizny, które pojawiły się na Wiśle. – Faktem jest, że teraz w niektórych miejscach rzekę można przejść wzdłuż po utworzonych mieliznach – żartuje pan Marcin. – Ale nie ma co narzekać, że jest płytko. To wina budowanej tamy, jak i fanów ekologii – kontynuuje. – To oni blokują prace pogłębiarek. Prawda jest taka, że pieniądze na pogłębianie Wisły są zarezerwowane, niestety, ekolodzy nie pozwalają na rozpoczęcie prac do 1 września. Powód? W kępach znajdujących się przy wodzie żyją zwierzęta, którym nie można przeszkadzać… W efekcie pracują pogłębiarki na terenie Brwilna, gdzie rozmnażanie ptaszków nie jest zagrożone – dodaje z przekąsem.

Zdaniem pana Marcina, pogłębianie Wisły w tak krótkim terminie – od września do listopada, kiedy dojdzie do zamrożenia wody – jest nieefektywne. – Jak tylko uda się pogłębić Wisłę, to przypływają kry, które z powrotem dno Wisły zamulają – wyjaśnia.

Niepochlebne zdanie o płockim nabrzeżu wyraża też Andrzej Randak, który z żeglugą związany jest od kilkudziesięciu lat. Jego zdaniem, płockie nabrzeże, tak jak akcja “Płock zero dryfu”, to nieporozumienie. – Ratusz najpierw powinien zająć się Wisłą, ale jej stanem, nie promocją – powiedział w rozmowie z nami. – Żeglugą zajmuję się ponad czterdzieści lat i przykro patrzeć na stan nabrzeża. Szczególnie wstyd mi przed turystami. Miał być port, a powstało molo, które dodatkowo komplikuje żeglugę. Nerwy psuje też bardzo płytka Wisła – dodaje.

Zdaniem Andrzeja Randaka, pieniądze, które ratusz przeznaczył na akcję “Płock zero dryfu”, powinny zostać przekazane dla lokalnych klubów żeglarskich. – W Płocku jest grupka młodych ludzi, fanów żeglugi i wody. To w nich należy inwestować – powiedział w rozmowie z nami. – Gdyby miasto przeznaczyło tylko część pieniędzy z ich dryfu na szkolenie młodzieży, to skutek byłby większy. Dzieciaki wygrywałyby zawody i reklamowały Płock. No bo tak naprawdę, to akcja skierowana do posiadaczy jachtów, żaglówek i wszelakich łodzi. A co biznesmena obchodzi Płock? On woli wakacje na Mazurach – stwierdził z przekąsem.

Swoją opinię wyraził też poseł Piotr Zgorzelski, który wiele razy interweniował w sprawie pogłębiania Wisły, jeszcze jako starosta płocki. – Na płockim odcinku Wisły mogłyby powstać niesamowite możliwości do żeglugi i rekreacji wodnej – powiedział poseł w rozmowie z nami. – Mówi się o tym już od lat, ale do tej pory niewiele w tym temacie zrobiono – dodał. Piotr Zgorzelski również negatywnie ocenia akcję promocyjną ratusza. – Akcja “Zero dryfu” to powtórzenie absurdu słynnego już mostu bez dojazdów, bo jak można promować coś, co faktycznie nie istnieje? Myślę tu zarówno o braku zaplecza technicznego, jak i możliwości żeglowania ze względu na głębokość Wisły w rejonie Płocka. Najpierw należy zabrać się za pogłębienie Wisły, a kto ma większe możliwości nacisku na RZGW w tym względzie, jak nie ratusz? Dopiero jak stworzona będzie infrastruktura i warunki, należy przeprowadzić promocję płockiego żeglarstwa. Nigdy na odwrót! W tym wypadku natomiast stworzono antyreklamę Płocka za pieniądze płocczan – zdecydowanie podsumował poseł na Sejm RP.

Spójny i konkretny głos w tej sprawie przedstawił również nasz znajomy żeglarz – pasjonat. – Z mojego punktu widzenia, problem płockiej żeglugi polega przede wszystkim na przystani, która pod względem standardu nie może konkurować z żadnymi tego typu ośrodkami w Polsce – powiedział. – Mamy w Płocku ten plus, że Wisła jest tu bardzo szeroka, co dla żeglowania jest istotne. Ogromna szkoda, że nie możemy z tego korzystać przez płycizny. Być może pogłębianie rzeki powinno być prowadzone bardziej regularnie? – zastanawiał się nasz rozmówca. Zdecydowanie jednak za największy minus uznał stan infrastruktury naszego nabrzeża.

– Na pewno potrzebne są odpowiednie keje [to potoczne, żeglarskie oraz motorowodniackie określenie niewielkiego nabrzeża lub pomostu w przystani lub niewielkim porcie, miejsce do cumowania niewielkich pływających jednostek turystycznych, lub sportowych, np. żaglówek, jachtów czy motorówek, przystosowane jedynie do ruchu osobowego oraz obsługi samych jednostek – przyp. red.]oraz slipy [wyciąg stoczniowy – mała pochylnia, służąca do wodowania lub wyciągania na brzeg niewielkich jednostek pływających poprzez przewożenie ich na wózku kołowym, którym można wjechać do wody na głębokość większą niż zanurzenie jednostki – przyp. red.] – powiedział nam żeglarz. Zwrócił także uwagę na brak takich podstaw jak… szalety. – To absolutne minimum – zapewnił. – Nie wspominam już o dodatkowych rzeczach, takich jak np. stacja benzynowa dla motorowodniaków, bo to już pewnie dalsza inwestycja. Ale Płock potrzebuje być przede wszystkim konkurencyjny, choć na pewno drugimi Mazurami i tak nie będziemy. Według mnie, powinniśmy stawiać na żeglugę weekendową – podsumował nasz rozmówca.

W odpowiedzi na nasze pytania otrzymaliśmy także informację z urzędu miasta, który zaprasza nas na briefing prasowy z udziałem prezydenta Płocka i marszałka województwa mazowieckiego. Mamy uzyskać wówczas więcej szczegółów na temat Regionalnego Instrumentu Terytorialnego, w którym znajduje się projekt renowacji nadbrzeża wiślanego w Płocku m.in. wraz z portem i obiektami towarzyszącymi. – Dodam, że nie wszystkie propozycje skierowane do RIT otrzymały pozytywną rekomendację, a płockie nadbrzeże – tak, co oznacza przyznanie środków na tę inwestycję – zapewnił Hubert Woźniak z Zespołu Medialnego urzędu miasta.

Jakie macie zdanie na temat płockiego nabrzeża i dotychczasowych akcji, promujących żeglarstwo w Płocku? Co chcielibyście zmienić, a czego najbardziej brakuje, żeby wypromować jeden z największych atutów naszego miasta – jego nabrzeże z piękną plażą?
Czekamy na Wasze komentarze.

Agnieszka Stachurska, Michał Siedlecki

Podziel się:

1 komentarz

  1. Mówiąc krótko i po żołniersku. Aktualny prezydent chce po 4 latach kontynuować to co rozpoczął poprzedni. Poprzedni zdążył z dużego projektu obejmującego molo, falochrony, kapitanat, port, parking, stacje paliw, infrastrukturę komercyjną, hangary zrealizować tylko pkt.1. Potem odsunięto go od władzy i zamknięto molo. To już 4 pomysł który robi prezydent po Milewskim.
    1. Fragment obwodnicy. Szkoda że poprzednik zrobił 10x tyle
    2. Wiadukt w/g projektu Milewskiego – dołem droga ponieważ ma być tramwaj
    3. Prezydent Nowakowski mówi ciepło o …. Tramwaju. Szok.
    4. Teraz chce dokończyć nabrzeże które rozpoczął od mola Milewski.
    Może w ogóle zatrudni Milewskiego? W sumie to co robi aktualny prezydent to po 4 latach tyle co Milewski zrobiłby bez rozgłosu w 3 miesiące.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji