Strzelali, pływali i gasili pożar… „Dzień pełen wrażeń” nad Wisłą

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

– Dzieciaki miały uśmiech na buźkach, to jest dla nas najważniejsze. I jeśli to się udało, warto było się spotkać – mówił nam Piotr Lisocki, wiceprezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Płocku.

A mowa o „Dniu pełnym wrażeń”, który odbył się 29 sierpnia w centrum konferencyjnym nad Wisłą. Organizatorami imprezy był płocki WOPR oraz Fundacja Marty Chojnowskiej „Przerwij ciszę”, która działa na rzecz osób niepełnosprawnych i niesłyszących.

Piknik rodzinny jak zwykle obfitował w atrakcje. Największą z nich były łodzie ratunkowe płockiego WOPR-u, które wręcz oblegane przez małych gości. Każde dziecko chciało przez chwilkę poczuć się jak prawdziwy ratownik. I chociaż teren nie za bardzo służy osobom, które poruszają się na wózkach inwalidzkich, to płoccy woprowcy pokonali tę przeszkodę i wszystkie dzieci skorzystały z możliwości popływania łodzią.

Niesłabnącym też powodzeniem, jak zazwyczaj na tego typu imprezach, cieszyła się grupa Easy Company. Uczestnicy pikniku dzięki nim mogli… postrzelać, co prawda z atrap prawdziwej broni, ale uciechy było całe mnóstwo. Dużą atrakcją dla dzieci była też obecność zakładowej Straży Pożarnej PKN Orlen, dzięki której można było dokładnie obejrzeć wóz strażacki, z całym jego „dobytkiem”, a także przymierzyć hełm czy zwyczajnie pobawić się wężem strażackim.

– Kierujemy do strażaków specjalne podziękowania, że skorzystali z zaproszenia i uatrakcyjnili dzieciom czas swoim udziałem w imprezie – dziękował wiceprezes WOPR.

Uczestnikami pikniku były głównie osoby z autyzmem i niesłyszące oraz ich rodziny. Z doświadczenia wiemy, że takie imprezy przygotowywane są z wielką pieczołowitością. To naprawdę staje się dniem pełnym wrażeń dla chorych dzieci, bo gama atrakcji, którą przygotowują na ten dzień organizatorzy jest bardzo szeroka. To dzieci tego dnia są głównymi bohaterami i z myślą o każdym z osobna odbywa się gromadzenie atrakcji.

Dzieciaki mogły jeszcze pojeździć na koniu, a właściwie klaczy, która na co dzień służy w hipoterapii. Te, które bały się prawdziwego konia, mogły skorzystać z koni mechanicznych i pojeździć quadem. Na pewno nikt nie narzekał na nudę. Być może jest to efekt uboczny, ale ogromną zaletą imprezy jest to, że rodzice mają chwilę tylko dla siebie. Mogą spokojnie usiąść i porozmawiać, bo mają świadomość tego, że dziećmi zajmują się profesjonaliści i nic złego się nie wydarzy.

Ukłon w stronę organizatorów, bo cel został na pewno osiągnięty – zadowolone buźki dzieci, które promieniały z wrażenia, i zadowolone twarze rodziców. Nadmieńmy, że piknik swoją obecnością zaszczycił prezydent Płocka, Andrzej Nowakowski, którego uściśnięcie ręki też bardzo cieszyło uczestników imprezy.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji