Sport a polityka – list czytelnika

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

W przedostatni weekend maja 2014 roku moją uwagę zdominowały dwa wydarzenia. Wybory do Parlamentu Europejskiego i finał piłkarskiej Ligi Mistrzów. Można jeszcze dodać masowe wyjazdy naszych obywateli nad wodę i powszechne w ostatnich latach grillowanie.

Współczuję obywatelom 40-milionowej Hiszpanii, że mają rząd taki, jaki mają. Obecnie bezrobocie wynosi 20%. Wśród ludzi pomiędzy 25-30 lat to prawie 25%, czyli co czwarty obywatel nie ma pracy. Ludzie wyjeżdżają do pracy do Niemiec, Wielkiej Brytanii a nawet Finlandii, czyli na drugi koniec Europy. Dziwię się, że nie ma pracy w kraju, do budżetu którego każdego roku wpływają ogromne pieniądze z turystyki. Słońce, piękne plaże, ciepłe morze i zabytki to atuty tego pięknego kraju i atrakcje dla przybyszów z całego świata.

Ktoś powie, że dzieje się tak, ponieważ kryzys amerykański dotknął również Hiszpanię, podobnie jak większość krajów europejskich. Oczywiście, że tak, tylko czy w przypadku Hiszpanii na pewno? Jeżeli jest kryzys, ogromne bezrobocie, Unia Europejska pompuje w Hiszpanię setki milionów euro, to skąd pieniądze na zakup najlepszych piłkarzy świata mają hiszpańskie kluby? Walijczyk Gareth Bale kosztował Real 100 milionów euro, Brazylijczyk Neymar Barcelonę 80 milionów euro. Atletico Madryt, aktualny mistrz Hiszpanii i FC Sevilla, aktualny zwycięzca Ligi Europejskiej, również wydały w ostatnich latach setki milionów euro na piłkarzy zagranicznych. Przypomnę tylko, że najbogatszy klub piłkarski w Polsce, Legia Warszawa ma budżet około 20 milionów euro na sezon.

Moim zdaniem, jest to jawne lekceważenie społeczeństwa przez państwo. Dla obywateli nie ma prawie nic, ale dla piłkarzy klubów hiszpańskich są pieniądze na kontrakty, liczone w setkach milionów euro. Dlaczego ludzie się nie buntują? Może jest im z tym dobrze?

25 maja 2014 roku odbyły się w Polsce, podobnie jak w większości krajów należących do Unii Europejskiej, wybory do Parlamentu Europejskiego. Apeluję w tym miejscu do wszystkich naszych starych i nowych deputowanych, żeby sprawdzili, w jaki sposób są finansowane hiszpańskie kluby piłkarskie i koszykarskie. Mam zamiar za jakiś czas napisać do polskiego europosła, żeby mi udzielił informacji publicznej na powyższy temat. Może Unia powinna sprawdzić również tę dziedzinę życia, czyli sport, a nie zajmować się krzywizną banana lub ogórka.

Osobiście uważam, że kiedyś w przyszłości Polska, będąc członkiem Unii Europejskiej, nie powinna być zmuszana do pomocy finansowej Hiszpanii. Będąc płatnikiem netto możemy pomóc Chorwacji, Rumunii lub Bułgarii, ale nie Hiszpanii. Nie mam zamiaru jako obywatel Unii Europejskiej wspomagać hiszpańską gospodarkę, bo coś mi się wydaje, że wspierałbym hiszpańskie kluby piłkarskie. Nie mam zamiaru przyczyniać się do sukcesów hiszpańskiej piłki klubowej, ponieważ nigdy w Madrycie, Barcelonie czy Valencii nie byłem i nie jestem emocjonalnie związany z tym krajem, miastami i klubami sportowymi.

Dziwię się polskim kibicom, że kibicują Realowi, Barcelonie, Manchesterowi, Milanowi. Większość tych ludzi nigdy nie była w tych miastach, nie mieszkała w tych miastach, nie jest emocjonalnie związana z klubami z tych miast, a uważa się za kibiców. Można być co najwyżej sympatykiem danego klubu, ale nie kibicem. Takie jest moje zdanie. Dlaczego w takim razie nikt nie kibicuje w Polsce Omonii Nikozja lub Banikowi Ostrawa? Odpowiedź jest prosta. Nie kibicuje się klubom, z którymi jest się emocjonalnie związanym, ale tym, które prezentują wysoki poziom sportowy i zdobywają puchary i mistrzostwa. Często są to ludzie, którzy o futbolu wiedzą mało i którzy nigdy by się nie interesowali piłką nożną, gdyby nie było takich klubów jak Real, Barcelona czy Chelsea. Smutne to, ale niestety prawdziwe.

Żałuję, że niektórzy polscy kibice nie kibicują Legii Warszawa, Wiśle Płock czy Błękitnym Gąbin, tylko klubom, z którymi nic ich nie wiąże oprócz mody i wysokiego poziomu sportowego. Może wreszcie trzeba zacząć popierać swoje? Polskie kluby nigdy nie osiągnęły i pewnie nie osiągną poziomu sportowego klubów hiszpańskich, niemieckich czy angielskich, ale trzeba wreszcie zacząć budować polską markę. Może kiedyś ktoś w Europie i na świecie będzie kibicował polskim drużynom?

Również jestem za tym, żeby polskie kluby sportowe, polscy politycy, naukowcy i inżynierowie promowali nasz kraj na świecie, ale nie na wzór hiszpański. Chciałbym, żeby najpierw większość Polaków miała dobrą, dobrze płatną pracę, nieliczni bezrobotni otrzymywali godne zasiłki, jak chociażby obywatele Danii czy Szwecji, żeby każdy obywatel mógł się sprawnie leczyć i nie czekać w długich kolejkach po zdrowie, żeby każdy obywatel mógł mieszkać w godnych warunkach. Wtedy wszyscy będą w kraju szczęśliwi. Także szanowni, nowo wybrani deputowani, podpatrujcie w Brukseli jak się żyje w innych krajach wspólnoty i przenoście to w miarę możliwości na polski grunt. Nie bierzcie tylko przykładu z Półwyspu Iberyjskiego.

Krzysztof Murawski

Podziel się:

3 komentarze

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji