Spółki miejskie – skąd ich zadłużenie?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jakiś czas temu pisaliśmy o naszych problemach w uzyskaniu informacji o stanie finansowym płockich spółek miejskich, wynagrodzeniu zarządów i zatrudnieniu w tych firmach. Dane już mamy, komentarz urzędu miasta również, o wypowiedź poprosiliśmy też kandydatów na urząd prezydenta Płocka.

Wynagrodzenie zarządów

To, co zaskoczyło nas najbardziej w danych liczbowych, to duży wzrost rocznych wynagrodzeń zarządów spółek.

spolki_zarzad1

Jak tłumaczy tę sytuację ratusz? Przede wszystkim wzrostem przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, ogłaszanego przez GUS, na podstawie którego oblicza się wynagrodzenie członków zarządów spółek. W 2010 roku podstawa wynosiła 3.454,58 zł, natomiast w 2013 roku – 3.875,35 zł. Wyższe pensje zarządu tłumaczy też, według urzędu miasta, zmieniający się skład ilościowy Zarządu spółki (zmianę taką mieliśmy chociażby w przypadku MTBS-u, ARS-u, SPR Wisły Płock czy Komunikacji Miejskiej) oraz wzrost wskaźnika wynagrodzenia (czyli krotność wynagrodzenia, ustalany każdorazowo przez prezydenta Płocka).

Dla przykładu w spółce Inwestycje Miejskie w 2010 roku wskaźnik ten wynosił 1,5, potem od sierpnia tego roku 3,1 dla prezesa i 2,9 dla wiceprezesa tej spółki. W 2013 roku natomiast wskaźnik wzrósł odpowiednio do 3,5 dla prezesa i 3,3 dla wiceprezesa, przy jednoczesnym wzroście straty tej spółki z 775,60 tys. zł w 2010 roku do 1,18 mln zł w roku ubiegłym.

[quote]Tłumaczenie ogromnych strat “niską wartością przychodów w stosunku do kosztów” jest zwykłą kpiną – Marek Martynowski[/quote]

W spółce CIFAL w 2010 roku wskaźnik wynosił 2,0, a w ubiegłym roku – 4,4. Strata CIFAL w 2010 roku wynosiła 397,73 tys. zł, natomiast w 2013 roku – 676,76 tys. zł. W PZOZ 2010 rok to wskaźnik 3,3 dla prezesa i 3,27 dla wiceprezesa, a w 2013 wzrost do 5,5 dla prezesa i 4,5 dla wiceprezesa. Warto przy tym wspomnieć, że w 2010 roku strata PZOZ wynosiła nieco ponad 600 tys. zł, natomiast w 2013 roku zadłużenie sięgnęło ponad 3,18 mln zł.

Straty spółek

Które spółki wygenerowały największe straty?

spolki_big1

Jak widać, największą stratę wygenerowała w ubiegłym roku Wisła Płock – ponad 6,4 mln zł. Urząd miasta tłumaczy, że notowane przez Spółkę straty w latach 2011-2013 spowodowane są m.in. niską wartością przychodów w stosunku do kosztów (główne źródło przychodów stanowią środki otrzymywane od Akcjonariusza za świadczone usługi promocyjne, brak innego strategicznego sponsora). Przychody Spółki z tytułu promocji Miasta Płocka w tym okresie wyniosły: 2011 – 4,6 mln zł brutto, 2012 – 3,6 mln zł brutto, 2013 – 1,025 mln zł brutto.

Liczby mówią same za siebie – Mirosław Milewski

Z otrzymanego wyjaśnienia wynika również, że środki finansowe przekazywane przez Akcjonariusza w formie podwyższenia kapitału (w 2011 r. – kwota 1,25 mln zł, w 2012 r. – kwota 3,06 mln zł, w 2013 r. – kwota 4,4 mln zł) nie wpływają na poprawę wyniku finansowego, jednak pozwalają na utrzymanie płynności finansowej w Spółce.

Drugą co do wysokości wygenerowanej straty spółką jest PZOZ, który w 2012 miał stratę w wysokości aż 5,01 mln zł. Jak tłumaczy ratusz, przyczyną tego był m.in.: wzrost kosztów osobowych (podwyżka wynagrodzenia od IX.2011 r., dodatkowe zatrudnienie wynikające ze struktury organizacyjnej spółki oraz konieczność dostosowania do wymogów NFZ); zwiększenie rezerwy długoterminowej na odprawy emerytalne, rentowe i jubileuszowe, wzrost kosztów ubezpieczeń, wzrost kosztów podatkowych oraz pozostałych zasobów (materiałów, mediów, usług). – Wzrost kosztów nie miał pokrycia po stronie przychodów, bowiem limitowane środki przez NFZ nie są wystarczające na pokrycie kosztów bieżącej działalności. Ograniczenia i limity nie pozwalają również w 100% wykorzystać mocy bloku operacyjnego, oddziału ortopedii, chirurgii, ginekologii – tłumaczy nadzorujący miejskie spółki wiceprezydent Krzysztof Izmajłowicz.

Czyli im gorsza sytuacja finansowa spółki tym zarząd więcej zarabia? Dziwna to logika – Iwona Wierzbicka

Ubiegły rok, choć nieco lepszy, również obciążył kasę spółki, tym razem stratą w wysokości blisko 3,2 mln zł. – Wynik finansowy w głównej mierze spowodowany jest brakiem pokrycia kosztów bieżącej działalności Spółki przez przychody pozyskiwane od głównego płatnika świadczonych usług, tj. Narodowego Funduszu Zdrowia, te są bowiem limitowane i ograniczane – tłumaczą w urzędzie miasta. – Zatem ze względu na ograniczanie kontraktów m.in. spadła liczba hospitalizowanych pacjentów w stosunku do roku 2012 o 841 osób. Ponadto, jest efektem ograniczania przez NFZ płatności za świadczenia wykonane ponad limit, które zostały pokryte tylko w 82% (niesfinansowane nadwykonania 216 tys.) – czytamy w uzasadnieniu.

Po raz drugi w swojej historii od 2006 roku stratę zanotował również Płocki Park Przemysłowo-Technologiczny (pierwszy miał właśnie w 2006 roku). Ujemny wynik finansowy tej spółki wyniósł w 2013 roku ponad 1,3 mln zł. – Zasadniczy wpływ na uzyskany wynik w 2013 roku miały niższe od zakładanych przychody finansowe uzyskiwane przez Spółkę w ramach lokowania środków pieniężnych, których głównym źródłem pochodzenia jest refundacja wydatków uzyskanych po zakończeniu etapu inwestycyjnego projektu pn. „Pierwszy etap budowy infrastruktury materialnej, technicznej Parku Przemysłowego w Płocku”, realizowanego w latach 2005-2006. Spadek przychodów finansowych wyniósł o 1,28 mln zł w stosunku do roku 2012 – wyjaśnia akcjonariusz spółki.

Czy taki sam sposób myślenia funkcjonowałby w firmach prywatnych, w których (…) każda wydana złotówka musi na siebie zarobić? – Piotr Zgorzelski

Również i dla ARS-u ubiegły rok był pechowy. Spółka, która zazwyczaj notuje zyski, zakończyła 2013 rok stratą w wysokości ponad 2,5 mln zł. Skąd taki wynik? – Na wysokość straty decydujący wpływ miała działalność operacyjna, w tym wysoki odpis aktualizujący należności (konsorcjum Vectra) oraz utworzenie rezerwy na należności przeterminowane powyżej pół roku (rezerwa na lokale mieszkalne i użytkowe tworzona jest zwyczajowo co pół roku) – tłumaczy urząd miasta.

Niepokojące wyniki prezentuje także spółka Inwestycje Miejskie, która od początku istnienia nie wygenerowała (jako jedyna poza PZOZ-em) żadnego przychodu, corocznie przynosząc straty. W 2013 roku strata wyniosła ponad 1,17 mln zł. – Bezpośrednią przyczyną wystąpienia straty były koszty działalności Spółki, związane z realizowanymi zadaniami inwestycyjnymi. Działalność Spółki w roku 2013 koncentrowała się na realizacji projektów, których wymierny efekt ekonomiczny w postaci wygenerowanych przychodów oraz osiągnięcia zysku pojawi się w latach następnych – zapewnia właściciel spółki.

Komentarz

Marek Martynowski
Tłumaczenie ogromnych strat “niską wartością przychodów w stosunku do kosztów” jest zwykłą kpiną. Tym bardziej, jeśli porównamy to z zarobkami członków zarządów spółek miejskich. Jestem przekonany, że podane przez Państwa Redakcję liczby mówią wszystko. Dla mnie, szczególnie bulwersujący jest ogromny wzrost zarobków zarządów miejskich spółek w ciągu ostatnich czterech lat. Jako ekonomista, nie pomyślałbym nawet, że można dać tak wysokie wynagrodzenia menedżerom firm, które przynoszą tak duże straty. Jeżeli za jedyne uzasadnienie ujemnych wyników przyjmiemy, że spółki gminne mają służyć społeczeństwu lokalnemu, to nasuwa się pytanie: dlaczego płacimy tak dużo za wodę czy za śmieci? Bo przecież nic się nie stanie, jeśli spółki za to odpowiedzialne też będą miały straty… W końcu także służą społeczeństwu.

Iwona Wierzbicka
Uważam, że działalność spółek miejskich w najbliższym czasie powinna być przedmiotem wnikliwych analiz. Czas zadać zasadnicze pytanie – w jakim celu istnieją spółki miejskie i komu służą? Wydawać by się mogło oczywiste, że skoro bazują na majątku wspólnym – gminnym to ich działalność powinna przynosić wymierne korzyści społeczności lokalnej. Z analizy udostępnionych materiałów informacyjnych, dotyczących wysokości strat poniesionych w wyniku działalności spółek jasno wynika, że nie są ukierunkowane na rozwój miasta. Na czyj rozwój więc pracują?
Szczególnie niepokojąca sytuacja wyłania się z danych dwóch spółek: MTBS sp. z o.o. oraz ARS sp. z o.o. a, które w wyniku braku spójnej polityki inwestycyjnej wspólnego właściciela, jakim jest Prezydent Miasta Płocka, konkurując wyniszczały się wzajemnie. W 2010 r. i latach następnych prowadziły równolegle inwestycje w obrębie Starego Miasta. Niestety ten sam wykonawca, znajdujący się w trudnej sytuacji finansowej, zdecydowanie pogarszał sytuację, przedłużając terminy zakończenia robót budowlanych. Moim zdaniem, zarządy tych spółek nie potrafiły współpracować ze sobą i nie były do tego zobligowane.
Odrębnym zagadnieniem jest zasadność funkcjonowanie spółki Wisła Płock S.A. przy zwiększających się corocznie stratach. Po latach należy zapytać: – Czy warto było przejmować tę spółkę? Zdecydowała chęć promocji miasta czy liczono na przychylność kibiców w nadchodzących wówczas wyborach? Brak odpowiedzialności czy wyobraźni?
Płocki Zakład Opieki Zdrowotne Sp. z o.o. to z kolei przerażający wzrost straty z ok. 400 tysięcy na 5 mln w ciągu jednego roku. O ile musiało zwiększyć się zatrudnienie, że wygenerowało tak ogromna kwotę. Zastanawiające jest, że przy generowanych stratach wzrósł znacznie – z 3,3 na 5,5 – wskaźnik wynagrodzenia. Czyli im gorsza sytuacja finansowa spółki tym zarząd więcej zarabia? Dziwna to logika. Trudno zrozumieć taką politykę właściciela w stosunku do spółek miejskich. Mam wrażenie, że właściciel nie zrozumiał swojej roli w działalności spółek. Przerażająca niegospodarność.
Szybkiego rozwiązania wymaga problemem konkurowania spółek miejskich z płockimi firmami prywatnymi. Proces ten jest szczególnie widoczny na rynku developerskim. MTBS był powołany do budowania domów dla najuboższych, a przecież czynsz w zasobach mieszkaniowych MTBS nie należy do najniższych. Samorząd powinien wspierać sektor małych i średnich przedsiębiorstw. Jak jest wszyscy wiedzą – jest zupełnie odwrotnie, pomimo wielu deklaracji o współpracy.

Mirosław Milewski
W związku z tym, że okresy porównawcze danych spółek dotyczą mnie i pana Nowakowskiego, nie chcę uchodzić za złośliwca i rezygnuję z możliwości komentowania tych danych. Liczby mówią same za siebie.

Piotr Zgorzelski
Znaczące wątpliwości budzi fakt powoływania po dwóch członków zarządu do spółek, szczególnie małych, w których jeden dałby sobie radę. I dawał w poprzednich latach, jak chociażby w Komunikacji Miejskiej, w której – mam wrażenie – na siłę obsadzono byłego sekretarza miasta. Podobne wątpliwości budzi fakt rozbudowy rad nadzorczych, w których były zazwyczaj 3 osoby, a obecnie w niektórych zasiada już po 5 osób.
Uzasadnienie wysokich zarobków zarządu wzrostem przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw jest zwykłym retorycznym wybiegiem, zważywszy na fakt podniesienia w większości przypadków tego wskaźnika przez obecnego prezydenta miasta, przy czym wskaźnik ustalany jest dla każdego członka zarządu oddzielnie. Po drugie, jeśli prezydent uważa, że ta pensja jest tak wygórowana ze względu na wzrost przeciętnego wynagrodzenia, to przecież mógł obniżyć wskaźnik, to jest wyłącznie w jego kompetencji. Z jakiego powodu np. w PZOZ wskaźnik prezesa zarządu wynosi 5,5, chociaż w roku 2010 wynosił 3,3? Tym bardziej, że w pierwszym okresie pani prezes przyjeżdżała do Płocka raptem trzy razy w tygodniu.
Moim zdaniem, nakładanie podwójnych zarządów i zwiększanie ilości członków rad nadzorczych w przypadku, gdy spółki są niewydolne i przynoszą straty, jest nieetyczne i godzi w interes ekonomiczny każdej ze spółek, a wręcz może być działaniem na ich szkodę. Poziom działania zarządu rodzi poważne zastrzeżenie jeśli chodzi o kompetencje.
Karygodne jest także wypłacanie odpraw dla odchodzących członków zarządu, którzy następnie znajdowali pracę w innych spółkach miejskich. Świadczy to o bucie i arogancji władzy, niegospodarności tychże podmiotów. Czy taki sam sposób myślenia funkcjonowałby w firmach prywatnych, w których nie ma możliwości dofinansowania ze środków miasta, a każda wydana złotówka musi na siebie zarobić?

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji