Zgłosiła się do nas czytelniczka, która mieszka przy ul. Boryszewskiej w Płocku. Okazuje się, że sposób wykonania remontu tej ulicy ma swój dalszy, negatywny efekt, w wyniku czego mieszkańcy jednego z domów zostali pozbawieni prądu.
W sprawie remontu ul. Boryszewskiej pisaliśmy już wielokrotnie. Znaczne podwyższenie ulicy spowodowało, że posesje mieszkańców zaczęła zalewać woda, a w trakcie budowy na chodnik musieli wchodzić na czworakach.
Jak mieszkańcy wydostają się ze swoich posesji? Na czworakach… [FILM]
Wioletta Kulpa: Zignorowano ostrzeżenia na etapie wykonywania inwestycji
Sprawę tę przypomniała płocka radna Wioletta Kulpa w swojej interpelacji. Jak wyjaśnia, w październiku 2020 jednostki miejskie – Miejski Zarząd Dróg i Wodociągi Płockie – przystąpiły do realizacji zadania pn. „Przebudowa ulicy Boryszewskiej”. Budżet na tę inwestycję wynosił blisko 3,4 mln zł, a przebudowa ulicy obejmowała odcinek pomiędzy ul. Urodzajną a skrzyżowaniem z ulicą Żyzną. Zadanie realizował MZD, natomiast Wodociągi Płockie współfinansowały budowę kanalizacji sanitarnej i wodociągu.
– Już na początku 2021 roku mieszkańcy ulicy Boryszewskiej poprosili mnie, jako radną, o interwencję w sprawie tej inwestycji, z uwagi na wyniesione rzędne ulicy ponad poziom działek mieszkańców. Niejednokrotnie różnica poziomu wysokości drogi od poziomu działek wynosiła ok. 70 cm. Tym samym inwestor wykonał działania wbrew woli mieszkańców, twierdząc, że takie rzędne są wyliczone przez projektanta i są prawidłowe – przypomina radna.
Podkreśla też, że nic nie dały trwające blisko rok protesty mieszkańców – inwestycję wykonano tak, jak pierwotnie zakładano, poza nielicznymi wyjątkami, gdzie obniżono poziom ulicy na wysokości niektórych nieruchomości, aby mieszkańcy mogli w sposób bezkolizyjny skorzystać z wjazdów na swoje posesje m.in. samochodami osobowymi. Wykonawcą inwestycji drogowej była firma BMB Budownictwo Sp. z o. o. spółka komandytowa z Gostynina.
Mieszkańcy pogodzili się już z takim stanem rzeczy. Jednak sytuacja zmieniła się 3 listopada br.
– Otóż Urząd Miasta Płocka i MZD, podejmując decyzję o podniesieniu poziomu ulicy Boryszewskiej zapomniał o liniach wysokiego napięcia, które nie są utrzymane na poziomie 5 metrów wysokości od poziomu jezdni, ale ok. 4 metrów – tłumaczy Wioletta Kulpa.
Wyjaśnijmy, że zgodnie z przepisami, odległość przewodów od powierzchni ziemi powinna wynosić przy napięciu znamionowym do: 1 kV – 5,00 m; 15 kV – 5,10 m; 30 kV – 5,20 m; 110 kV – 5,74 m; 220 kV 6,47 m;
400 kV – 7,67 m (źródło: https://www.prawo.pl/samorzad/bieg-linii-elektroenergetycznych-odleglosci-od-budynkow-drog-itp,188334.html).
– Zwracałam uwagę podczas trwania inwestycji ówczesnemu wiceprezydentowi Jackowi Terebusowi, że ta inwestycja nie przewiduje przebudowy i budowy linii energetycznych (w tym słupów oświetleniowych) – zaznacza radna.
Na łamach lokalnej prasy ukazała się wówczas wypowiedź byłego wiceprezydenta, iż ulica Boryszewska przebiega na granicy miasta z gminą Radzanowo, więc żeby ustawić latarnie po stronie Płocka, konieczne byłoby zasypanie rowu, który ma odprowadzać wodę deszczową. Rozważano wtedy zamontowanie oświetlenia na słupach abonenckich.
Jednak żadnego z rozważanych planów nie wdrożono. W czwartek, 3 listopada br. linia energetyczna na poziomie budynku Boryszewska 20 została uszkodzona przez przejeżdżającą koparkę, która zawadziła o nią, przejeżdżając ulicą. Został uszkodzony przewód wysokiego napięcia i naruszona tzw. sztyca na budynku nr 20.
– Mieszkańcy tego domu zostali odcięci od prądu, bez ogrzewania, ciepłej wody i możliwości uruchomienia sprzętu AGD. Taka sytuacja zagrażała życiu i zdrowiu mieszkańców. Sieć energetyczna nie została przebudowana zgodnie z przepisami prawa, co powinno budzić wątpliwość każdego projektanta i wykonawcy takiej inwestycji. Tymczasem dziś zgłosiłam sprawę do Firmy Energa, która w godzinach przedpołudniowych wykonała remont sieci, poprawiając mocowanie sztycy na budynku właścicielki nieruchomości i umożliwiając podłączenie do prądu. Niestety, to nie rozwiązuje problemu, który wystąpił – podkreśla Wioletta Kulpa.
Punktuje, że ani Urząd Miasta Płocka, ani MZD nie wykonało pomiarów wysokości przebiegu linii wysokiego napięcia od poziomu drogi – jezdni. Na etapie projektowania i wykonawstwa powinno zostać to dokonane na wniosek inwestora lub wykonawcy, który finalnie po wykonaniu inwestycji drogowej widział jak wygląda wspomniana odległość.
– To rażące naruszenie przepisów prawa budowlanego i energetycznego, co w konsekwencji mogło doprowadzić do tragedii – zaznacza radna, prosząc jednocześnie o informację czy MZD, jako inwestor lub wykonawca Firma BMB Budownictwo Sp. z o.o. prowadziło pomiary odległości wysokości przebiegu sieci energetycznej/wysokiego napięcia od poziomu jedni, czy podjęto jakiekolwiek działania w celu przebudowy sieci, czy na etapie projektowania rzędnych ulicy Boryszewskiej jakikolwiek projektant lub osoba nadzorująca tę inwestycję wychwyciła złe odległości wysokości przebiegu sieci od poziomu jezdni, a także, czy podjęto jakiekolwiek działania, aby rozszerzyć zakres zadań o podwyższenie lub wymianę słupów energetycznych.
Pyta również, czy miasto Płock lub MZD lub wykonawca zwracali się pisemnie do Firmy Energa o zmianę sieci energetycznej w tym zakresie oraz czy w związku z tą sytuacją i nieprawidłowościami podczas wykonywania i oddania do użytku tej inwestycji Urząd Miasta Płocka lub MZD planuje w najbliższym czasie (jeśli tak to w jakim konkretnie) wykonanie przebudowy sieci energetycznej, która nie będzie zagrażała życiu i zdrowiu mieszkańców.
Energa: Inwestor miał tak wykonać prace, by zachować odległości
Z pytaniem o zaistniałą sytuację zwróciliśmy się do spółki Energa.
– Opisywana przez Panią sytuacja nie jest wynikiem działań, ani też zaniedbania ze strony Energa-Operator – zaznacza Grzegorz Baran, Koordynator ds. Kontaktów z Mediami ENERGA. – Inwestor dokonujący przebudowy drogi przy ul. Boryszewskiej otrzymał uzgodnienia z wytycznymi dotyczącymi sieci elektroenergetycznej – dodaje.
Wyjaśnia, że w uzgodnieniach tych został m.in. określony obowiązek pokrycia przez inwestora kosztów związanych z usunięciem ewentualnej kolizji (przebudowy sieci), w przypadku, gdyby inwestycja spowodowała podwyższenie rzędnych ulicy w taki sposób, że przewody linii nie zachowywałyby zgodnych z normami od niej odległości.
– Tak więc to po stronie inwestora leżało takie wykonanie prac, aby zachowane zostały normatywne odległości przebudowywanej ulicy od sieci elektroenergetycznej, a gdyby to nie było możliwe, podjęcie działań niezbędnych do usunięcia powstałych kolizji, w tym dokonania dodatkowych uzgodnień z Energa-Operator – tłumaczy Grzegorz Baran.
Tymczasem do Energa-Operator nie wpłynął żaden wniosek, dotyczący konieczności dokonania dodatkowych uzgodnień. Nie wpłynęła również prośba o potrzebie nadzoru ze strony Energi nad prowadzonymi pracami.
– Nie otrzymaliśmy również informacji o ich zakończeniu, celem dokonania ich odbioru – podkreśla Grzegorz Baran.
Energa-Operator podjęła już możliwe na ten moment prace, których efektem jest zwiększenie odległości wskazanego przyłącza od powierzchni gruntu. Wykonane zostały także niezbędne pomiary w terenie dla pozostałych przyłączy, krzyżujących się z inwestycją drogową, po których Energa-Operator będzie mogła przystąpić do kolejnych działań związanych z dostosowaniem sieci w tym miejscu do nowych warunków.
– Energa Operator zwróci się z odpowiednim wnioskiem formalnym do inwestora (Urząd Miasta Płocka) odpowiedzialnego za przebudowę drogi, w celu zrealizowania zapisów ujętych we wcześniej wspomnianym uzgodnieniu – zapewnia nasz rozmówca.








