Spał tylko godzinę dziennie. Na krześle. “Na szczęście trafił do Edenu…”

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Pan Maciej nie spał. Kiedy tylko kładł się na łóżku, zaczynał się dusić. Przysypiał więc na krześle, najwyżej godzinę dziennie. Tracił też słuch. Nikt nie potrafił mu pomóc. W końcu, przez przypadek, trafił do gabinetu “Twój Eden”. Chciał skorzystać ze świecowania uszu. Nie przypuszczał, że te odwiedziny odmienią jego życie…

“Twój Eden” to miejsce, w którym wykorzystywane są doświadczenia naukowe fizyków kwantowych, a naturalne metody lecznicze łączone są z najnowocześniejszymi urządzeniami. Prowadzi je Agnieszka Bartosiak, zafascynowana możliwościami, jakie daje prastara medycyna czy kosmetyka homeopatyczna.

Agnieszka Bartosiak

Mamy tu więc detoks Fonowym Zapisem Rezonansu, który usuwa wszelkiego rodzaju nagromadzone złogi, reguluje pracę poszczególnych organów i wagę ciała, a także jest najbezpieczniejszym i najbardziej komfortowym sposobem na odtrucie organizmu. Jest też prastara terapia oczyszczania jajem, którą stosowały pierwsze plemiona słowiańskie i indiańskie. Polega ona na zbieraniu nagromadzonych nawarstwień negatywnych energii w aurze człowieka. Nasze schorzenia możemy wyleczyć chromoterapią, uszy oczyścimy świecowaniem, organizm w leczeniu wspomożemy falą milimetrową, a pasożytów pozbędziemy się metodą Zappera.

W gabinecie Twój Eden tym razem spotykam się z panią Bożeną, która opowiada o chorobie męża i o tym, jak dzięki tym metodom zaczął normalnie funkcjonować. Jak trafili do gabinetu Twój Eden?

“To była moja ostatnia deska ratunku” – niezwykła historia o niezwykłym leczeniu

– Mój mąż zaczął tracić słuch – mówi pani Bożena. – Od roku, dwóch, coraz gorzej słyszał. Aż wreszcie zaczął tak źle słyszeć, że zaczęło mu to przeszkadzać. Zaczęliśmy od badania słuchu na specjalistycznych aparatach, w dwóch firmach ten słuch był badany, trzeci raz był badany w szpitalnej przychodni. Wyniki były porównywalne. Zalecenie było jedno – aparat słuchowy do obydwu uszu. W lewym był niewielki niedosłuch, a w prawym znaczny, praktycznie głuchota – wspomina.

Pan Maciej (67 lat) wyczytał, że warto przeczyścić uszy nie tylko laryngologicznie, ale może zrobić świecowanie uszu. W internecie wyszukiwarka wskazała właśnie Twój Eden, a że było to blisko miejsca zamieszkania małżeństwa, pani Bożena zadzwoniła i umówiła się na wizytę. To było w lutym br.

– Kiedy zobaczyłam pana Maćka, przeprowadziłam wywiad. Okazało się, że uszy, to tylko wierzchołek góry lodowej – wyjaśnia Agnieszka Bartosiak. – Pan Maciek spał tylko godzinę na dobę, na siedząco, przy stole, ponieważ w momencie kiedy kładł się do łóżka i chciał spać, natychmiast miał duszności tak duże, że było ryzyko uduszenia się. Żeby tych duszności nie prowokować, spał na siedząco, i to najwyżej godzinę dziennie. Nie mogliśmy więc zrobić świecowania uszu, bo do tego zabiegu trzeba się położyć – tłumaczy.

Pan Maciej jest wieloletnim palaczem, pali od około 50 lat. Przed wizytą w gabinecie Twój Eden otrzymał skierowanie od pulmonologa na spirometrię, czyli badanie wydolności płuc. Ale nie był w stanie wykonać tego badania, po prostu nie miał siły, aby wystarczająco mocno dmuchnąć w przyrząd. Oprócz tego, pan Maciej miał problem z nogami, które siniały i mocno puchły, utrudniając chodzenie. Lekarze stwierdzili zespół pozakrzepowego zapalenia żył. Ponadto, pan Maciej choruje na cukrzycę. Jak mówi pani Bożena, żaden z lekarzy nie zainteresował się stanem jej męża i kompleksowym podejściem do jego schorzeń.

Od lewej: Agnieszka Bartosiak i pani Bożena

Co wcześniej mówili lekarze? Dlaczego nikt nie mógł pomóc panu Maciejowi? – Nie mówili nic konkretnego – mówi pani Bożena. – Na przykład kiedy byliśmy u chirurga, szukając przyczyn puchnięcia nóg, dlaczego chodzenie go boli, lekarz machnął ręką: “A, zespół pozakrzepowy”. Więc pytam, jak doktor może pomóc mojemu mężowi. A on zaśmiał się: “Nie, tego się nie leczy. Można by spróbować operacyjnie, podjąć próbę udrożnienia tych żył, ale czy ja wiem czy to panu pomoże” – wspomina wzburzona płocczanka.

Jak płocczanie zareagowali na niekonwencjonalne metody proponowane w gabinecie Twój Eden? – Zarówno ja, jak i mąż, jesteśmy otwarci na wszelkie sposoby polepszenia swojego samopoczucia. Medycyna niekonwencjonalna jest w naszej opinii dobra i skuteczna, aczkolwiek nie wiem co by było, gdybyśmy nie natrafili na panią Agnieszkę. Jak zobaczyłam ją, poczułam że to jest kobieta, która może nam pomóc – emocjonalnie mówi pani Bożena. – Aczkolwiek obecność mojego męża w tym gabinecie można określić jako akt desperacji, bo było już naprawdę bardzo źle – dodaje.

–  Zdecydowałam, że trzeba najpierw oczyścić organizm pana Macieja, żeby mógł się położyć w trakcie leczenia – wspomina pani Agnieszka. – Po około 2-3 tygodniach oczyszczania przez zabiegi falą milimetrową i fonowy zapis rezonansu, duszności zaczęły ustępować. Pan Maciej przyjeżdżał do mnie najpierw raz, a później dwa razy dziennie. W międzyczasie naświetlaliśmy jeszcze zatoki lampami. Tak to wyglądało do momentu, aż pan Maciej był w stanie się położyć – tłumaczy Agnieszka Bartosiak.

Kiedy duszności stały się na tyle małe, że można było zająć się uszami, pani Agnieszka zdecydowała, że zabieg świecowania będzie zbyt słaby i trzeba zrobić konchowanie uszu, przy którym pracuje się również mentalnie. – Tych zabiegów wykonaliśmy sporo, ale pan Maciek zaczął słyszeć – mówi z uśmiechem pani Agnieszka.

– Mój mąż nie nosi aparatu, zaczął dobrze słyszeć. Któregoś razu siedzimy sobie w domu, telewizor był wyłączony, a mój mąż mówi: Deszcz pada – wspomina pani Bożena. – Albo parę dni później: Słyszę, jak szurasz kapciami – uśmiecha się płocczanka. To było dla niej duże przeżycie, gdyż pan Maciej od dawna nie słyszał takich dźwięków, podobnie jak dźwięku spuszczanej wody w toalecie czy upuszczonej monety.

Stan jego zdrowia po zabiegach w gabinecie Twój Eden poprawił się na tyle, że mógł wykonać spirometrię. – Pani doktor nie mogła uwierzyć w wyniki, że u takiego palacza, i to takiego który się dusił, jest takie natlenienie – śmieje się pani Bożena. – Pan Maciej miał wysokie natlenienie krwi, a to również dlatego, że zastosowałam terapię wodą utlenioną – wyjaśnia pani Agnieszka.

Jak zauważa, pan Maciej był naprawdę dzielny w trakcie terapii, która nie była prosta. – To był bardzo trudny proces, trwał wiele miesięcy. W momencie, gdy zaczęłam oczyszczać krew, zaczął się problem. Organizm zaczął wyrzucać toksyny przez skórę na całym ciele. To było swędzenie, sączenie się osocza, przez każdy por na skórze. To, że pan Maciej wytrzymał ten trudny czas jest powodem, dla którego teraz czuje się lepiej. Lekarze stwierdzili bowiem wówczas wirusowe zapalenie skóry, przepisując leki sterydowe – wspomina. – Mąż miał wycieki nawet na rękach. Ale nawet nie wykupiliśmy recepty – wyjaśnia pani Bożena.

Okazało się, że słusznie, ponieważ organizm pozbył się toksyn i pan Maciej zaczął czuć się znacznie lepiej. – Proces oczyszczania organizmu nie trwa tydzień czy dwa. Im bardziej organizm jest zanieczyszczony, tym trzeba więcej czasu na to przeznaczyć. W przypadku pana Macieja, proces oczyszczania krwi trwał dwa miesiące, złogi ważyły ponad 5 kilogramów – mówi Agnieszka Bartosiak. Kiedy po tym czasie płocczanin wykonał badania, okazało się, że większość wyników jest w normie. Cofnął się nawet proces miażdżycowy w żyłach.

– Skóra na łydkach, oprócz przerośniętych żył, miała bardzo duże zmiany dermatologiczne. Nie działały żadne maści, a teraz jest gładka, czysta, normalna – cieszy się pani Bożena.

A jak jest ze spaniem? – Zaczął spać w łóżku – przyznaje nasza rozmówczyni. – Maćkowi zawsze było potrzebne mniej snu, ale teraz kładzie się do łóżka, zasypia i spokojnie śpi, jakieś dwie-trzy godziny, później budzi się na chwilę i znowu zasypia. W porównaniu więc do tego, jak wyglądał jego sen jeszcze kilka miesięcy temu, jest naprawdę świetnie. On od zawsze spał snem przerywanym – mówi pani Bożena.

– Mój mąż jest absolutnie zdrowym człowiekiem, oprócz oczywiście powoli cofających się zmian w żyłach. Ale teraz jest naprawdę dobrze – uśmiecha się nasza rozmówczyni. Jej mąż nie lubi mówić o sobie, dlatego rozmawiamy z panią Bożeną.

No właśnie, przy okazji leczenia męża, również i jego żona poprawiła swój stan zdrowia. – Próbowałam walczyć z nadciśnieniem i cukrzycą, dlatego również poddałam się oczyszczaniu organizmu. Cukrzycę miałam typu drugiego, przynajmniej przez 25 lat. Fakt, nie stosowałam specjalnej diety – przyznaje.

Po zastosowaniu oczyszczania organizmu i zrezygnowaniu z tłuszczów roślinnych, u pani Bożeny cukrzyca cofnęła się całkowicie. – Jem owoce, które nie są zalecane u cukrzyków, a poziom insuliny mam w normie. Przestałam brać leki, oczywiście kontrolując poziom cukru i konsultując to z lekarzem. Cukrzyca jest bowiem bardzo podstępną chorobą, która przez wiele lat działa w ukryciu, atakując wybrany organ. Od lekarza usłyszałam, że jeśli cukier mam w normie to oznacza, że trzustka działa prawidłowa. Zleciła mi wszystkie możliwe badania i wszystkie są w normie – podsumowuje pani Bożena.

To kolejny przykład na to, dlaczego warto oczyścić swój organizm z toksyn i złogów, które zbierają się w nim od urodzenia. Jak to zrobić, dowiecie się w gabinecie Twój Eden.

Twój Eden
ul. Kochanowskiego 20
09-402 Płock
tel. 607-372-816
edenplock.pl

Raj jest tam, gdzie nasza równowaga… Poznaj Twój Eden

Podziel się:

Komentarze są zamknięte

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji