Janusz Majchrzak od Kuchni: preferuję kuchnię “kosmopolityczną”

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jaką kuchnię preferuje Janusz Majchrzak? Z jakim smakiem prezesowi Komunikacji Miejskiej w Płocku kojarzy się dzieciństwo? Jakich potraw unika, a do których wraca z przyjemnością? Na te i wiele innych pytań odpowiadamy w kolejnej części naszego cyklu „Płocczanie od Kuchni”.

Nie wszyscy gotują, ale za to z kuchnią każdy z nas ma coś wspólnego – wszyscy musimy przecież jeść. Jakie potrawy lubią płocczanie? Jakie wspomnienia związane z kuchnią mają politycy? Co gotują aktorzy? Kto jest na diecie, a kto zajada się golonkami? Nasz cykl przybliży Wam znanych i nieznanych płocczan „od kuchni”. A może stanie się też inspiracją do kuchennych wojaży?

Tym razem o kulinarne upodobania pytamy Janusza Majchrzaka, prezesa płockiej Komunikacji Miejskiej. Nasz rozmówca przez ostatnich kilkanaście lat zajmuje się zarządzaniem przedsiębiorstwami w różnych branżach. Zawodowo najwięcej czasu spędził przy produkcji kombajnów zbożowych, najpierw w FMŻ, a później w Bizonie i New Holland Bizon. Aktualnie pracuje w Komunikacji Miejskiej Płock i, choć życie zawodowe związało go z autobusami, to prywatnie jest domatorem.

Janusz Majchrzak to także zapalony żeglarz, który wolne chwile często spędza na mazurskich jeziorach. To właśnie z tej pasji wzięło się wiele jego kulinarnych doświadczeń. Szef komunikacji miejskiej uwielbia ryby. – To smaki jeszcze z czasów działalności tzw. „niewidzialnej ręki rynku” i zapisywania się po chleb – wspomina w rozmowie z nami. – Kiedyś trzeba było korzystać z naturalnych zasobów jeziora. Niestety, nie mam daru ani zapału wędkowania i moja rola sprowadzała się do przyrządzania posiłków z łowionych ryb – dodaje prezes KM.

Miłość do ryb Janusz Majchrzak poczuł podczas jednej z wypraw – przyznaje, że często podróżował i kosztował nowych rzeczy. – Wyprawy, te bliższe i dalsze, bardzo mnie nakręcają – wyznaje. – Dzięki temu, że udało mi się być w paru ciekawych miejscach w kraju i na świecie, to mogłem poznać kilka najróżniejszych smaków.

Pomidorówka – moja jedyna, ulubiona zupa

Pomimo wielu podróży i różnych, często egzotycznych smaków, pan Janusz nie zapomina o kuchni tradycyjnej, która niezmiennie kojarzy mu się z dzieciństwem. W rodzinnym domu naszego rozmówcy królowały smaki polskie, a ważną rolę w każdym obiedzie odgrywała zupa. – Miałem z tym niemały problem – wspomina Majchrzak. – Nie przepadałem za zupami i to mi zostało do dziś. W zasadzie lubiłem tylko pomidorówkę. To, pomimo mojej niechęci do zup, jeden z ulubionych smaków dzieciństwa – kontynuuje.

Poza rybami i pomidorówką, prezes KM Płock uwielbiał placki ziemniaczane, szczególnie zaś ich króla, nazywanego na Mazowszu “nagusem” [starte na tarce ziemniaki, zapiekane na blasze z cebulą i boczkiem – przyp. red.]. – Przyrządzała go moja mama – przypomina sobie. – Mieszkając przez kilka lat na Podlasiu, miałem też możliwość delektowania się smakiem babki ziemniaczanej, która jest tam regionalną potrawą, szczególnie kultywowaną przez mieszkańców pochodzenia tatarskiego – dodaje.

Jedną z najbardziej charakterystycznych potraw z dzieciństwa naszego bohatera jest tzw. “czarna polewka”, a więc czernina, przyrządzana z kaczej krwi. – Nie lubiłem jej jako dziecko, lecz teraz to się zmieniło – przyznał pan Janusz. – To niezwykłe, jak na przestrzeni lat dokonała się we mnie zmiana smaku. Czernina to obecnie jedna z moich ulubionych potraw. Może to instynktowny powrót do dzieciństwa? – śmieje się Majchrzak.

Preferuję kuchnię “kosmopolityczną”

Na upodobania kulinarne Janusza Majchrzaka największy wpływ miała jego mama oraz… akademik. – Dużą część życia spędziłem poza domem – tłumaczy. – Najpierw internat w szkole średniej, później akademik w czasie studiów. To kuchnie tzw. zbiorowego żywienia. One też odegrały rolę w kształtowaniu moich smaków. Jednak nie odegrały one pozytywnej roli, żeby nie powiedzieć, że bardzo mnie zraziły do tego sposobu żywienia – wyznaje.

Pan Majchrzak, jak sam przyznaje, jest zwolennikiem kuchni “kosmopolitycznej”, a więc takiej o wyraźnych, konkretnych smakach. – Wolę raczej pikantną niż łagodną kuchnię – zdradził. – Preferuję kuchnię włoską, bo jest różnorodna i szybka, ale też polską. Czasem tęsknię za daniami z kuchni tajskiej – oczywiście z wyłączeniem „robactwa”. Lubię też smak ostrego, prawdziwego tureckiego kebaba – takiego oryginalnego, nie fast fooda – wymienia.

Nasz rozmówca z przyjemnością zajada się owocami morza i wspomnianymi na początku rybami. – Uwielbiam smażoną płotkę prosto z patelni. Jest świetna – zachwala Majchrzak. – Generalnie nie przywiązuję się do konkretnych smaków, ale  intrygują mnie nowe smaki – przyznaje.

Prezes Komunikacji Miejskiej coraz częściej sięga też po patelnię. – Zaczyna mi to sprawiać autentycznie przyjemność – stwierdził. – Oczywiście, ogranicznikiem jest czas i tylko w weekend mogę trochę poeksperymentować w kuchni, choć póki co moją popisową potrawą jest gotowanie wody na herbatę – śmieje się. – Jest jednak jedna potrawa, w której – w opinii moich ukochanych wnuków – jestem niedościgłym mistrzem. Ta potrawa – a raczej dwie potrawy – to naleśniki i omlet – dodaje.

Jak zapewnia nasz gość, naleśniki Janusza Majchrzaka różnią się od tych tradycyjnych. Są grubsze i bardziej puszyste. Najlepiej smakują zaś nie z tradycyjnym dżemem, a z syropem klonowym.

  • Składniki:
    – mąka,
    – mleko,
    – śmietana,
    – jajka,
    – sól do smaku
    (proporcje określamy na podstawie konsystencji ciasta)

    Przygotowanie:

    Ze składników należy przygotować masę. Należy zrównoważyć gęstość ciasta oraz jego płynność. Charakterystyczne w procesie przygotowania jest oddzielenie żółtek jajka i ubicie białek na sztywną pianę, do której należy dodać mleko, śmietanę i mąkę oraz szczyptę soli. Ciasto powinno mieć konsystencję lejącej się śmietany lub gęstego soku.

    Masę rozlewamy na rozgrzaną patelnię, natłuszczaną po każdym naleśniku. Smażymy go z każdej ze stron. Najszybszą metodą na odwracanie naleśników jest ich podrzucanie. Jak zapewnia Janusz Majchrzak, to, wbrew pozorom, nie jest trudne. Wystarczy zatrząść patelnią, by placek oderwał się od jej brzegów i podrzucić go z odpowiednim wyczuciem.

    Według wnuków prezesa Komunikacji Miejskiej, najlepsze naleśniki są z syropem klonowym lub konfiturą wiśniową.

Życzymy smacznego!

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji