REKLAMA

Wojewoda: Zastraszano i zwolniono dyspozytorów pogotowia na Mazowszu

REKLAMA

Wojewoda Mazowiecki poinformował, że system dyspozytorni działa lepiej, niż przed zmianami. Zaznaczył również, że dochodziło do prób sabotażu procesu restrukturyzacji, a w sprawie powiadomiona została prokuratura.

29 stycznia Mazowiecki Urząd Wojewódzki przedstawił podsumowanie procesu restrukturyzacji systemu dyspozytorni pogotowia ratunkowego w regionie. Wojewoda Konstanty Radziwiłł zwrócił uwagę, że od momentu przejęcia systemu przez urząd wojewódzki, o ponad połowę spadła ilość połączeń przekierowywanych do dyspozytorni poza Mazowszem, ze względu na długi czas oczekiwania.

– W ciągu jednego miesiąca po przekazaniu odpowiedzialności za dyspozytornię warszawską, liczba przekierowanych połączeń spadła o ponad połowę. W tej chwili takich przekazywanych do innych województw wezwań jest niewiele ponad 2 tysiące, a było ich ponad 5 tysięcy – mówił wojewoda Konstanty Radziwiłł.

Podczas konferencji prasowej podano informację o nieefektywnym prowadzeniu dyspozytorni przed przejęciem systemu przez władze rządowe. Wojewoda przytoczył przykład warszawskiej dyspozytorni, gdzie w listopadzie przez ponad połowę miesiąca obstawiona była mniej, niż połowa wymaganych stanowisk.

– Dyrektor Karol Bielski mówił o ciągu dobrych praktyk, które miały miejsce w dyspozytorni prowadzonej w Warszawie, w Meditransie. Wyglądał on w ten sposób między innymi, że w dyspozytorni na dyżurze powinno być 14 dyspozytorów i główny dyspozytor, razem 15 osób, tymczasem, kiedy przeanalizować na przykład listopad 2020 roku, to okazuje się, że co najmniej w połowie dni, nie ma co najmniej połowy obsady tej dyspozytorni – zaznaczał wojewoda.

W tym czasie ponad 5 tysięcy zgłoszeń zostało przekazanych do innych dyspozytorni w całym kraju, ze względu na kolejkę, w której mieszkańcy Mazowsza musieli czekać, aby wezwać pogotowie. System wspomagania dowodzenia, po 30 sekundach oczekiwania na odebranie telefonu w warszawskiej dyspozytorni, przekazywał zgłoszenie do innej placówki.

Wojewoda Mazowiecki Konstanty Radziwiłł poinformował również, że dochodziło do zastraszania pracowników dyspozytorni. W przypadku przyjęcia obowiązków w dyspozytorni prowadzonej przez Mazowiecki Urząd Wojewódzki, groziła im utrata pracy w zespołach ratownictwa medycznego.

– Niestety, muszę powiedzieć, że docierają do nas niepokojące informacje o zastraszaniu tych pracowników, o zapowiedzi, że w przyszłości nie będą mieli czego szukać w pogotowiu ratunkowym. Przypomnę, że większość dyspozytorów to ratownicy, którzy wykonują swoją pracę nie tylko w dyspozytorniach, ale również w karetkach. To zastraszanie, niestety, ziściło się w niektórych przypadkach. Na razie nie mamy informacji co do Warszawy, ale już w Ostrołęce dyrektor zwolnił dwóch ratowników, doświadczonych ludzi, w stosunku do których nigdy nie było żadnych skarg ani żadnych zastrzeżeń, którzy po prostu zdecydowali się przejść do pracy w dyspozytorniach wojewody mazowieckiego.

Zdaniem wojewody, dyrektor Karol Bielski umyślnie utrudniał przeprowadzenie restrukturyzacji systemu dyspozytorni pogotowia ratunkowego.

– Dyrektor Bielski robił wszystko, aby ta operacja się nie udała, zarówno w zakresie wynajęcia pomieszczeń pogotowia ratunkowego, dotychczasowej dyspozytorni, jak i zatrudnienia dyspozytorów. Pod koniec grudnia, wobec sytuacji o charakterze sabotażu, zwróciłem się do ministra obrony narodowej z prośbą o wydzielenie żołnierzy, którzy mieliby wesprzeć działanie dyspozytorni, gdyby doszło do takiej sytuacji kryzysowej. Pan Karol Bielski robił wszystko, żeby to się nie udało, na szczęście znaleźli się odważni dyspozytorzy, którzy zdecydowali się na przejście do pracy w ramach Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, rozpoczęli pracę i nie było potrzeby sięgania po te rezerwy – mówił wojewoda Konstanty Radziwiłł.



Zawiadomienia do prokuratury i Państwowej Inspekcji Pracy

W sprawie utrudniania działań Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego oraz traktowania ratowników medycznych, którzy podjęli pracę w dyspozytorniach podległych instytucji, wojewoda zawiadomił Państwową Inspekcję Pracy oraz prokuraturę.

Konstanty Radziwiłł zaznaczył, że do tej pory Mazowiecki Urząd Wojewódzki nie otrzymał teczek pracowniczych dyspozytorów, co jest złamaniem praw pracownika. W tej sytuacji złożono zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy, która rozpoczęła kontrolę sprawy.

– Niezależnie od tego, w związku z tym, że te nieprzyjazne działania miały charakter sabotowania wprowadzania w życie obowiązujących przepisów, już w grudniu zawiadomiłem w tej sprawie prokuraturę – poinformował Wojewoda Mazowiecki Konstanty Radziwiłł.

Wojewoda wystosował prośbę do marszałka Adama Struzika o przywrócenie zwolnionych dyspozytorów do pracy w ratownictwie medycznym.

Podczas konferencji prasowej Konstanty Radziwiłł zwrócił uwagę, że marszałek województwa również był nieprzychylny wobec realizacji obowiązujących przepisów prawa.

– „Uważamy to za działanie nieroztropne, uważamy, że spokojnie można było z tym wszystkim poczekać, wyrażamy również obawy o bezpieczeństwo naszych obywateli. Jeżeli ten system nie zadziała albo dojdzie na przykład do zarażenia dyspozytorów, których stanowiska nie w pełni są obsadzone, to narażeni będą nasi obywatele” – cytował marszałka Adama Struzika wojewoda.

Konstanty Radziwiłł ocenił tego typu wypowiedzi marszałka, jako nieprawdziwe i mające charakter niepotrzebnego podważania poczucia bezpieczeństwa mieszkańców Mazowsza. Wojewoda podkreślił, że do żadnej z wymienianych przez marszałka Adama Struzika sytuacji nie doszło i nie było możliwości, aby się zdarzyły.

Polityk powiedział również, że do utrzymania dotychczasowej struktury systemu dyspozytorni mogłoby dojść tylko w przypadku, gdyby przeprowadzenie restrukturyzacji było w danym momencie niemożliwe. Tymczasem Mazowiecki Urząd Wojewódzki pomimo prób utrudniania przeprowadzenia tego procesu, w pełni przygotował nowy system, który już po miesiącu okazał się sprawniejszy od dotychczasowego.

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Komentarze 7

  1. regionalista says:

    …. Dzień Dobry….. na chodniku wejściu do małpiego gaju leży nieprztomny człowiek. Proszę o karetkę……
    Pogotowie z Płocka skojarzy i przyjedzie.
    Z Radomia czy Paryża – Nie. Pewnie jeszcze geopizycja… A sekundy lecą… ..
    Globalizacja ok. na papierze.
    To zło. Czy mamy karetki?

  2. Fanka says:

    Dyrektor kęsicka i reszta towarzystwa z PSL w tym mający mega parcie na szkło i gadający pod publiczke poseł Zgorzelski i tak mają to wszystko w poważaniu, bo to oni rozdają karty w Płocku i powiecie……

  3. Nowy says:

    Jszcze troche i bedziemy o karetke sie prosic z brukseli porombance

  4. A teraz w odwecie says:

    Dyspozytorzy w Radomiu nie odbierają telefonów od załóg karetek z rejonu Płockiego i są obojętni wobec ratowników !
    Tego już wojewoda nie powiedzial…

  5. JB says:

    No i gitara. Teraz dzwonimy do Radomia i w czym problem? Ważne żeby ta karetka dojechała do celu a mało istotne czy dzwoni się do Radomia czy do Szczecina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Przeczytaj

Reklama

REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU