Urzędnik popełnił błąd. Zapłacić mają rodzice niepełnosprawnego dziecka

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Program “Interwencja” Polsatu zajął się tym razem problemem, jaki mają rodzice niepełnosprawnej dziewczynki z Płocka. Mają zwrócić świadczenie i zasiłek pielęgnacyjny, który pobierali na podstawie błędnej decyzji płockiego MOPS-u. To – już po umorzeniu części – blisko 11 tys. zł…

Pani Karolina i pan Jacek z Płocka mają 7-letnią, niepełnosprawną córkę Nadię. Kiedy po badaniach okazało się, że Nadia ma problemy ze słuchem i z mową, rodzice złożyli wniosek o orzeczenie niepełnosprawności dziecka, które otrzymali. Pani Karolina z orzeczeniem udała się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Płocku i w punkcie informacyjnym zapytała, czy należy jej się świadczenie pielęgnacyjne na córkę.

– Pani w punkcie informacyjnym powiedziała mi, że tak, oczywiście, że mogę wypełniać wniosek i składać – mówi pani Karolina.

Mama Nadii przez rok pobierała świadczenie i zasiłek pielęgnacyjny, niecałe 1500 zł miesięcznie. Postanowiła postarać się o świadczenie rodzinne. Złożyła wniosek.

– Nagle dostaję telefon, że jest wielka pomyłka ze strony MOPS-u, bo pani w MOPS-ie pomyliła się i wydała mi decyzję o przyznaniu świadczenia pielęgnacyjnego na dziecko – opowiada pani Karolina. Małżeństwu kazano zwrócić całą pobraną kwotę.

Jak mówi pan Jacek, po rozmowie dyrektorem MOPS i sekretarką prezydenta Płocka ustalono, że mają złożyć pismo o umorzenie, ze względu na to, że do sytuacji nie doszło z ich winy.

Niestety, spokój był tylko do grudnia ubiegłego roku. Z całej kwoty ponad 21 tys. zł, wiceprezydent Płocka umorzył połowę, zaznaczając, że reszta nie podlega umorzeniu.

– Rzeczywiście, był tu błąd pracownika, który wydawał taką decyzję – przyznał wicedyrektor MOPS w Płocku, Cezary Dusio. – Pani nie miała uprawnień do tego świadczenia, natomiast świadczenie to zostało przyznane i przez okres 12 miesięcy wypłacane – dodał, zaznaczając, że zgodnie z prawem to osoba pobierająca świadczenie ma obowiązek je zwrócić.

– Czuję się bardzo pokrzywdzony. Decyzja urzędników oznacza, że jestem złodziejem i że wiedziałem, że to świadczenie mi się nie należy – mówi rozgoryczony pan Jacek. – Tego nie przyznawał komputer, tylko urzędnik. Wniosek nie jest skomplikowany, ma raptem dwie strony, trzeba było sprawdzić kilka punktów. Ja nie poczuwam się do odpowiedzialności, do mojej winy. Nie zrobiliśmy tego ze świadomością złego uczynku – dodaje pan Jacek.

Pani Karolina umówiła się na spotkanie w Urzędzie Miasta Płocka, chcąc wyjaśnić sprawę z prezydentem i dyrektorem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Dziennikarze programu “Interwencja” poszli razem z nią. Wiceprezydent Roman Siemiątkowski powiedział, że otrzymał wniosek pani Karoliny o ponowne rozpatrzenie sprawy i całkowite umorzenie. – Będziemy to rozpatrywać – zapewnił wiceprezydent.

– Nieświadomość prawa szkodzi. Pracownik popełnił błąd, natomiast nie ja jestem ustawodawcą, nam przychodzi na tych przepisach pracować – stwierdził wicedyrektor MOPS-u w Płocku. – Pani o tym wiedziała – powiedział stanowczo dziennikarce, wymownie gestykulując. – Tylko siedziała cicho i brała pieniądze. I takich sytuacji my mamy mnóstwo! – dodał Cezary Dusio.

– O nie! Państwo jesteście świadkami. Ja mogę pana oskarżyć, ża macie pracowników, którzy świadomie wprowadzają ludzi w błąd. Dla mnie to jest tak bezczelne, że to się w głowie nie mieści. Gdybym ja znała wszystkie prawa… To w takim razie dla mnie jesteście placówką zbędną – odpowiedziała pani Karolina.

Małżeństwo ma nadzieję, że nie będzie musiało zwracać ponad 10 tysięcy złotych. Twierdzą, że nie ma takich pieniędzy. Liczą, że prezydent miasta pozytywnie odniesie się do ich pisma i umorzy całą kwotę.

– Mam kredyty mieszkaniowe, gotówkowe, ratalne, a oni mają takie prawo, że mogą śmiać się nam w twarz i mówić, że oni się pomylili, a my mamy oddać pieniądze. Dla mnie jest to sprawa nie do pomyślenia – podsumowuje pani Karolina.

Pełen program możecie obejrzeć na stronie programu “Interwencja”.

Kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć program “Interwencja” z Płocka

Podziel się:

22 komentarze

  1. Moim zdaniem rodzice teraz tylko dlatego robią szum,że urzędnik się pommylił i niby oni się nie poczuwają do winy.Z otrzymanej decyzji z PCPR jasno widnieje czy świadczenie jest przyznane czy nie.Niech rodzice nie udają Greków. Z decyzji niby nie umieli się rozeznać. ..a teraz tacy bystrzy?powinni oddać całość bo sądzę że mieli świadomość pomyłki od początku. Wręcz uważam, że sadzili,że jak urzędnik wydał takową decyzję to nie ponoszą odpowiedzialności i mogą bezkarnie pobierać pieniądze ktore im się nie należą!

  2. Matka dziecka doskonale wiedziała, że jej dziecko jest zbyt zdrowe na tak wysokie świadczenie. A skoro jak sama wspomniała mają problemy kredytowe było im po prostu wygodnie.
    Zamiast na dziecko pewnie szło na spłatę zadłużenia.

  3. Oddac ma!!! A z jakiej racji ma moec umorzenie? Dla mnie to zwykla kradzież, nie wazne czy ktos sie pomylil czy nie, jakie to ma znaczenie? W takim ukladzie ja tez chce dostac tyle co ona, bo niby czemu mi sie nie nalezy?

  4. Rodzice dziecka, jeśli nie zgadzali się z decyzją o zwrot nienależnie pobranych świadczeń powinni skierować sprawę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego a nie do prezydenta z prośbą o umorzenie; taka adnotacja jest obligatoryjnie zamieszczana pod decyzjami MOPS -u. Ale teraz to już za późno, termin składania odwołań to dwa tygodnie od otrzymania decyzji.

  5. A skąd ma oddać ta rodzina? Skoro przyznano im świadczenie to zapewne dochód mają niewysoki… Więc z czego mają oddać? Skoro jest decyzja, że przysługuje to chyba przysługuje? Czy wszystko sprawdzacie po 15 razy?

  6. Nie wierzę, że matka tej dziewczynki nie wiedziała że jej się to świadczenie nie należy. Przecież czyta to i owo, liczyć też chyba potrafi.

  7. Sam artykuł jak i reportaż nastawiony na sensację i brak najważniejszych informacji tj. czemu tej rodzinie nie przysługiwało to co dostawali. Czy brali jakieś 2 świadczenia, które jednocześnie nie mogą być brane czy coś zataili składając wniosek …. Ponoć wniosek jest prosty i krótki…
    Inną sprawą jest co pokazano w programie jak i to co piszecie w komentarzach. Tylko, żeby komuś dowalić. Czepiacie się urzędników. A jak to powiedziała na ostatnich igrzyskach polska biathlonistka ” w du… byliście i gó… widzieliście”. Przeciętny urzędnik nie spija herbatek, kawki i nie siedzi w necie tylko właśnie musi klepać bzdurne decyzje do bzdurnego prawa, które naogół nie jest jednoznaczne i dużo zależy od interpretacji przepisów. Taki urzędas jak już ktoś napisał bierze do ręki niecałe 2 tys., ludzie go lżą bo długo czekają na dziesiątki zbytecznych pism, a jak taki urzędas jak w tym przypadku czegoś nie sprawdzi to potem walą teksty “niech oddaje ze swoich”. JESTEŚCIE ŻAŁOŚNI.
    Od razu mówię, że nie pracuję w urzędzie tylko sam do tego urzędu tydzień w tydzień składam po kilka wniosków z dziesiątkami załączników, które oni muszą analizować. Na jednych fakt czasem popsioczę czasem pod nosem, ale w życiu nie chciałbym mieć takiej niewdzięcznej pracy. A kawki itd. to może gdzieś już w działach takich jak kadry co najwyżej.
    Swoją drogą dyrektorek przegiął pałę publicznie oskarżając kobietę o świadome wyłudzenie, ale jeśli tak jest to powinien zgłosić to do prokuratury.
    A na koniec pomyślcie wszyscy co dopominają się tego, że kasa niesłusznie przyznana miałaby nie wracać do skarbu państwa. To nie idzie z kasy dyrektorka czy prezydenta tylko z naszych pieniędzy. Tu akurat mowa o 10 tys. tylko i aż. Wg. prezydent akurat zachował się przyzwoicie, przyznano się do błędu urzędnika i anulowano połowę kwoty. Znaczy można patrzeć na to w ten sposób, że dano im 10 tys.

    • Mylisz się.
      Pobrano świadczenia które przysługiwały. To nie ludzie wymyślili sobie – tylko urzędnik przyznał wniosek na bazie podanych PRAWIDŁOWO danych.
      Skupiasz się na pensji urzędników, ale nie skupisz się na sytuacji ludzi? Zapytałaś ile zarabiają?
      A program nie skupia się na sensacji – chyba że sensacją jest tutaj postawa tego kolegi o ruchach baletnicy, który pracuje na usługach pani której zrobił problem a zachowuje się jak … tak jak zachowuje.
      A wracając do twojej łaski – może więc niech urzędnik zapłaci tylko połowę – bądźmy ludźmi.

  8. Jak wice dyrektor MOPS może być tak bezczelny? Jego urzędnik popełnił błąd!! Przyznać się do tego a nie oczerniać innych!

  9. Oglądałem ten reportaż i stwierdzam ze to czyste sqrwy…. ze strony Mops -u ze Ci Państwo muszą oddawać pieniądze za czyjeś błędy.A AGNESIA taka modra jesteś wszechwiedzaca normalnie ze wiedzieli bredzisz jak potluczona.Najgorszy to ten Cezary D za ten perfidny i szyderczy uśmieszek powinien zwyczajnie zostać zwolniony widać ze kawał cwaniaka.

  10. Urzednik popelnil blad wiec niech odpowiada za swoje bledy to nie do pomyslenia urzednik popelnia blad i zadnych konsekwencji a skoro nie zna przepisow nie nadaje sie do rej pracy o cxym tu dyskutowac

  11. No rodzice mataczą…ja też dostałam dla syna orzeczenie i w punktach wszystko jest jasne czy mamy prawo czy nie do świadczenia. …ja jeszcze przed udaniem do MOPS wiedziałam że otrzymam to świadczenie. Rodzice doskonale wiedzieli o pomyłce urzedniczki…nie wiem na co liczyli?! teraz płacz i zgrzyt.To jest tak jak z resztą przy kasie….jak się kasjerka pomyli na naszą niekorzyść to raban….ale jak na korzysc klienta…..to wielu nic nie mowi tylko zgaryna kasę do kieszeni.Tu rodzice doskonale wiedzieli….bo decyzja jest wydana bardzo jasno…ja ogladalam czytalam i sprawdzałam kilka razy czy się wszystko zgadza. …a oni nie mieli niby tej świadomości? Bzdura.

    • Rodzice wiedzieli? A skąd melii wiedzieć – urzędnik powiedział że przysługuje to biora. Chyba logiczne – zwłaszcza że mają chore dziecko i chcą dla niego jak najlepiej
      Ale to nadal nie odpowiada na jedno pytanie… skąd się biorą tacy ludzie jak ty?

      • Skąd? Z decyzji!…zanim udajesz się do MOPS ….składasz wniosek do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie….tam masz komisję po ktorej otrzymujesz decyzję z której wiesz czy otrzymujedz czy nie świadczenie.W MOPS to już tylko formalnosć do składanego wniosku należy dołączyć decyzję o przyznaniu niepełnosprawności.Rodzice w tym przypadku robią szum…..powtarzam z otrzymanej decyzji z PCPR wiesz czy świadczenia się należą….na co liczyli owi ludzie to nie mam pojęcia .

  12. Ale nie jest prawda ze na takiej podstawie ze urzednik sie pomylil to mozna wydac decyzje o zwrocie. Jesli swiadczenie było przyznane decyzja to osoba miala prawo do niego pod warunkiem ze nie taila i nie oszukiwala. Aby zazadac zwrotu swiadczenia trzeba wydac decyzje o zwrocie naleznosci i od tej decyzji nalezalo sie odwolac aby ona nie stala sie prawomocna bo nie ma takiego przepisu ktory mowi ze prawa nabyte podlegaja zwrotowi przez pomylke urzednika. Mozna od dabej chwili uchylic decyzjez uwagi na wydanie jej z naruszeniem przepisow ale tez poprzez odppwiednia procedure i nie mozna zadac zwrotu w takiej sytuacji.

  13. Niech oddaje Pani urzędnikczka która popełniła błąd :) Jak w każdej innej “firmie” pracownik popełniający błąd ponosi konsekwencje nie klient :)

    • A z czego ten urzędnik odda jak zarabia 1700 zł, bo takie są zarobki w MOPS-ie. Presją, naciski na ilość, to wychodzą kwiatki,

      • Niech zmieni pracę i weźmie kredyt. A tak serio to urząd powinien być ubezpieczony i właśnie z ubezpieczenia. Dziękuję za uwagę.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji