Podziel się tym:

Pomimo protestów części środowisk nauczycielskich i niektórych samorządów, rozpoczęły się przygotowania do wprowadzenia reformy oświaty. Także w Płocku.

Likwidować czy wygasić?

Obecnie ratusz prowadzi konsultacje z dyrektorami szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Niemal każdego dnia odbywają się spotkania w grupach dyrektorów szkół podstawowych i gimnazjów, związane z obwodami szkół w Płocku. Prowadzone są także rozmowy z kierownictwem szkół ponadgimnazjalnych, chociaż ich reforma będzie dotyczyć dopiero za kilka lat.

– Myślę, że w ciągu dwóch tygodni powinniśmy poznać konkretne rozwiązania, dotyczące wprowadzenia reformy w płockich szkołach – mówi Roman Siemiątkowski, zastępca prezydenta ds. polityki społecznej. – Szczególnie trudne będzie dla nas podjęcie decyzji, które gimnazjum włączyć w strukturę szkoły podstawowej, a które wygasić. Włączenie będzie rozwiązaniem zdecydowanie mniej inwazyjnym dla pracowników, ponieważ zachowują oni pracę. Dyrektor gimnazjum staje się w takim przypadku wicedyrektorem szkoły podstawowej i nadzoruje wygaszaną placówkę do zakończenia jej funkcjonowania. Niestety, w Płocku, prawdopodobnie konieczne będzie wygaszenie jednego z gimnazjów – dodaje wiceprezydent.

Roman Siemiątkowski

Roman Siemiątkowski

Podkreśla, że wstępne symulacje pokazują, iż niektórzy nauczyciele pracę stracą. O skali potencjalnych zwolnień Siemiątkowski mówić jednak nie chce. Twierdzi, że obecnie miasto nie jest w stanie tego oszacować. Dyrektorzy będą dopiero przygotowywać symulacyjne arkusze organizacyjne na nowy rok szkolny. Na ich podstawie, policzona zostanie liczba wszystkich godzin i dopiero wtedy można będzie mówić o potencjalnych zwolnieniach.

W ratuszu myślą o utworzeniu „banku godzin”. Jeśli w jakiejś szkole zostaną dodatkowe godziny, będą one przeznaczone dla nauczyciela, który zagrożony jest utratą etatu.

Nie kosztem pracowników

Nauczycielska Solidarność zgadza się z Ministerstwem Edukacji, że zmiany w oświacie są potrzebne. – Ale nie może to się odbyć kosztem pracowników – zaznacza Marek Krysztofiak, przewodniczący nauczycielskiej Solidarności w Płocku. Związek żąda od rządu i parlamentu RP zagwarantowania środków finansowych niezbędnych do wdrożenia reformy, tak, by nie odbyła się ona kosztem samorządów, a w efekcie uczniów i nauczycieli. Kategorycznie domaga się również objęcia pakietem osłonowym pracowników szkół i placówek oświatowych.

– Jeżeli rząd nas nie wysłucha, podejmiemy akcję protestacyjną – zapowiada przewodniczący. – To zrozumiałe, że największe obawy związane z reformą dotyczą zatrudnienia. Tylko w tym roku, według danych, które otrzymałem z urzędu miasta, zwolniono w Płocku 16 nauczycieli, a 126 nie przedłużono umowy o pracę. Zwolnienia nie ominęły też pracowników administracji i obsługi oświaty – pracę straciło 9 osób, a 43 nie przedłużono umowy. Powód? Między innymi niż demograficzny. Zadaniem związku jest zapobieganie zwiększeniu się skali tego zjawiska w wyniku reformy – mówi Krysztofiak.

fot. oswiataplock.wordpress.com

Marek Krysztofiak, fot. oswiataplock. wordpress.com

Zdaniem przewodniczącego, przy relatywnie dużym budżecie naszego miasta, straty personalne, wynikające z wygaszania i likwidacji gimnazjów, można wyeliminować. Tłumaczy, że tylko od decyzji samorządu zależy, ilu uczniów będą miały klasy w szkołach. Zmniejszając liczebność dzieci w oddziale, zyskuje się dodatkowe etaty. Przypomina, że cztery lata temu płoccy włodarze ustalili, iż minimalna ilość uczniów w klasie w szkołach zawodowych ma wynosić 36 osób. – Dopiero dwa lata później zmniejszono tę liczbę do trzydziestu – mówi Krysztofiak.

Płocki samorząd nie bierze pod uwagę podobnych zmian w oddziałach. – Zmniejszanie liczby uczniów w klasach wiąże się z kosztami – tłumaczy wiceprezydent Roman Siemiątkowski.

Nauczycielska Solidarność ma jeszcze inne wątpliwości, związane z reformą. Chodzi o pośpiech, z jakim jest wprowadzana. – W naszej regionalnej sekcji oświaty i wychowania podjęliśmy apel do Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ “Solidarność” o podjęcie rozmów z MEN w sprawie odłożenia w czasie planowanej rządowej reformy oświaty – informuje Marek Krysztofiak.

Brakuje solidarności nauczycielskiej

Stanisław Nisztor, prezes oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Płocku obawia się, że samorządy zostaną obciążone wysokimi kosztami przekształceń.

– Muszą powstać nowe pracownie chemiczne, fizyczne, geograficzne i biologiczne przystosowane do nowych programów szkolnych, w wielu budynkach trzeba będzie dostosować toalety do potrzeb klas młodszych, wymienić ławki i krzesła w klasach – wylicza. Mówi, że niepokoje związane są także z chaosem, który powstanie w wyniku tworzenia szkół i wytyczenia ich nowych obwodów. Płockiemu ZNP zależy, aby nadal oświata korzystała z całej bazy, która znajduje się w mieście.

Piotr Nisztor, fot. plock-miasto.znp.edu.pl

Piotr Nisztor, fot. plock-miasto.znp.edu.pl

– Będziemy o to walczyli, aby we wszystkich budynkach nadal znajdowały się placówki oświatowe. W innym przypadku czeka nas dwuzmianowość – przewiduje Nisztor. Przyznaje, że zmiany w oświacie są potrzebne, ale powinni o nich decydować sami nauczyciele. – To nauczyciele dostrzegają, co jest potrzebne, żeby kształcić dzieci jeszcze lepiej – tłumaczy.

W nowej reformie dostrzega tylko zmiany strukturalne, nie jakościowe. Podkreśla, że przekształceniu powinny ulec ramowe plany nauczania oraz podstawy programowe. – Tak, żeby dzieci jak najlepiej były przygotowane do kolejnego etapu kształcenia – mówi szef płockiego ZNP. – Spotkałem się z radami pedagogicznymi gimnazjów i wielu zespołów szkół w Płocku, bez względu na przynależność związkową nauczycieli. Rozmawiamy na temat zagrożeń dla płockiego rynku edukacyjnego, z którymi wiąże się reforma. Wśród nauczycieli panuje duży niepokój. Reforma, również w naszym mieście, będzie skutkować zwolnieniami nauczycieli, pracowników administracji i obsługi. Nie ustrzeżemy się przed tym – mówi prezes Nisztor.

Nauczyciele gimnazjów wydają się nieco osamotnieni w walce przeciw wprowadzeniu reformy. Emocje na razie nie dotyczą pracowników szkół podstawowych i średnich. – Brakuje nam solidarności nauczycielskiej. A szkoda. Myślę, że jest ona bardzo potrzebna. Wszyscy przekazujemy sobie dziecko, jak pałeczkę w sztafecie. Chodzi o to, aby na końcu odnieść wspólny edukacyjny sukces – mówi Stanisław Nisztor.

Stanowisko ZNP jest jednoznaczne. Projekt ustawy prawo oświatowe minister Anny Zalewskiej opiniują negatywnie. Podczas ogólnopolskich pikiet przekazano petycję ZNP, żądającą wstrzymania szkodliwej reformy systemu edukacji do wszystkich wojewodów. ZNP wysłał też list do Premier Beaty Szydło z zaproszeniem do wzięcia udziału w prezydium zarządu głównego. 18 października Związek Nauczycielstwa Polskiego zdecyduje o kolejnych formach protestu.

Czy samorząd ma problem?

Oczywiście. Nauczyciel zwolniony w Płocku nie będzie szukał winy w pani minister. Będzie przekonany, że stracił pracę, ponieważ prezydent Andrzej Nowakowski nie poradził sobie z wprowadzeniem reformy oświaty w mieście. A w Płocku większość nauczycieli bardzo ufa prezydentowi, bo też jest nauczycielem. Sam prezydent także to podkreśla. W trakcie spotkania nauczycieli z posłanką Kluzik-Rostkowską, dotyczącego reformy oświaty, poinformował pracowników szkół, że nauczyciele w Płocku średnio zarabiają lepiej, niż nauczyciele w Warszawie. – Nasze pensje, mówię nasze, bo też jestem nauczycielem, są nie tylko porównywalne, ale też lepsze niż w Warszawie – mówił Andrzej Nowakowski.

Magda Grodecka

Patronat i artykuły sponsorowane w PetroNews.pl