Wspólnie z Katolickim Radiem Diecezji Płockiej rozpoczynamy cykl, w którym do studia zapraszamy gości, mających różne opinie w tej samej sprawie. Gośćmi pierwszego odcinka, dotyczącego przyczyn i skutków powstania spółki MOSiR, była płocka radna Wioletta Kulpa i prezes Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, Marcin Jeżewski.

Dla wyjaśnienia – do udziału w programie zaprosiliśmy prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego, ponieważ to on zna przyczyny powstania MOSiR-u. Jednak prezydent, po zapoznaniu się z tematem audycji, zdecydował, że więcej na temat niedawno powstałej spółki będzie miał do powiedzenia prezes Marcin Jeżewski.

Po co utworzono MOSiR?

Przypomnijmy, że podczas sierpniowej Rady Miasta Płocka przedstawiciele związków zawodowych przy MOSiR ocenili powstanie spółki jako błąd. Z jakiego powodu utworzono tę spółkę?

– Spółka MOSiR została utworzona przede wszystkim w celu optymalizacji kosztów i myślę, że również struktury zarządzania – zwięźle wyjaśnił Marcin Jeżewski.

– Panie prezesie, czy to są faktyczne powody powołania spółki? – spytała radna Wioletta Kulpa. – Teraz stało się modne powiedzenie “optymalizacja kosztów”, tylko jakim kosztem, czyim kosztem? Pracowników. To, co robicie Państwo obecnie, jest robione kosztem nawet ośmieszania pracowników spółki. Natomiast fakt jest taki, że prawdopodobnie prezydent Płocka wymyślił sobie, że będzie brał kredyt na poczet przebudowy stadionu przez spółkę – stwierdziła radna.

– W tamtym roku, gdy były prowadzone spotkania wiceprezydentów Płocka z pracownikami spółki, to wówczas padały takie argumenty, że trzeba poprawić jakość funkcjonowania i świadczenia usług. Pytanie tylko, w jakim zakresie poprawiło to nam jakość funkcjonowania tego podmiotu, jeśli ciągle mamy skargi, płynące od organizacji pozarządowych na podwyższenie kosztów korzystania z obiektów sportowych, m.in. pływalni – mówiła Wioletta Kulpa.

Jak dodała, wcześniej pływalnia kosztowała 4 zł za godzinę korzystania z torów, a teraz spółka proponuje 40 zł za godzinę. – Poza tym, Państwo podjęliście decyzję o pozostawieniu dotychczasowych kosztów do końca tego roku, ale zapowiedzieliście, że od przyszłego roku kluby mają sobie szukać sponsorów. Jak dla mnie, nie ma tu żadnych korzyści, a do tego jeszcze dochodzi problem pracowników, który poznaliśmy podczas sierpniowej sesji. W moim przekonaniu, nie ma żadnych powodów na plus, które usprawiedliwiałyby powstanie spółki – argumentowała Wioletta Kulpa.

Czy faktycznie spółka powstała po to, żeby sfinansować remont stadionu Wisły Płock?

– Z tego co było powiedziane na ostatniej sesji przez pana prezydenta i pana skarbnika, urząd miasta przygotowuje obecnie koncepcję finansowania budowy stadionu i z tego co pamiętam, na najbliższej sesji rady miasta ma zostać przedstawiona ta koncepcja. Kilka dni temu rozmawiałem na ten temat ze skarbnikiem, który powiedział mi, że nie wie jeszcze jak to ostatecznie będzie wyglądać. Nie jestem więc w stanie na to pytanie odpowiedzieć, gdyż w mojej ocenie nie ma jeszcze podjętej decyzji w tej sprawie – stwierdził prezes MOSiR.

Prezes MOSiR: Pracownicy nie mają gorszej sytuacji finansowej

Odniósł się również do pozostałych zarzutów radnej. Nie zgodził się ze słowami o pogorszeniu się sytuacji finansowej pracowników.

– Respektowana jest umowa społeczna, która gwarantuje pracownikom przez najbliższe 2 lata i 4 miesiące ten sam poziom wynagrodzeń – mówił Marcin Jeżewski. Wyjaśnił, że podwyżki kosztów użytkowania pływalni są uwarunkowane tym, że zarząd nie chce się narażać na różnego rodzaju konsekwencje podatkowe z powodu zaniżania wartości opodatkowania. Dlatego zostało to urynkowione. Dodał, że na dzisiaj, do końca roku, kluby sportowe płacą w kwocie dotychczasowej. Przyznał jednak, że poprosił kluby o pozyskanie sponsorów, choć nie zostało określone, w jakiej konfiguracji spółka będzie schodzić z dofinansowania klubów w zakresie korzystania z obiektów sportowych. – Obecnie dofinansowanie wynosi w granicach 200 tys. zł rocznie dla wszystkich klubów – wyjaśnił.

Prezes nie odniósł się jednak do spraw związkowych. – Zostałem zmuszony do zachowania tajemnicy, ponieważ prowadzone są mediacje ze względu na nagany nałożone na pracowników, a także przewodniczącą związków i Bartosza Leszczyńskiego. Mediacje są poufne, nie mogę więc wypowiadać się w tej sprawie – powiedział.

– Przypomniał mi się fakt, jak powstanie spółki “poprawiło” jakość i relacje nawet współpracy w zakresie organizacji obowiązkowych lekcji pływania dla klas trzech szkół podstawowych – wtrąciła Wioletta Kulpa. – Otóż dotychczas MZOS wystawiał fakturę na Urząd Miasta Płocka, który przez Zarząd Jednostek Oświatowych rozdysponowywał to na poszczególne szkoły. To była opłata 3 zł za bilet za jedno dziecko plus ratownik dostawał dodatkowo 7 zł za godzinę. Teraz MOSiR wystawia faktury na poszczególne szkoły. Te przekazują je do Zarządu Jednostek Oświatowych. Zarząd daje je do wydziału oświaty. Wydział oświaty kieruje to do skarbnika, który wyraża zgodę na przeksięgowanie. A opłaty? 9 zł za każde dziecko plus 80 zł za godzinę jako koszt dla szkoły. A ratownik dostaje tak jak dostawał, 7 zł za godzinę. Przecież to jest przelewanie z jednego do drugiego, tylko jest drożej i dłużej – podkreśliła radna.

– Taka została konstrukcja przewidziana, że fakturujemy bezpośrednio na szkoły – potwierdził prezes Jeżewski. – Chciałbym jednak podkreślić, że te 7 zł to dodatkowe wynagrodzenie dla ratowników – dodał. – Dokładnie tak powiedziałam – odparła radna. – Ale dla szkoły koszty wzrosły – stwierdziła. – Tak, wynika to z faktu konieczności urynkowienia stawek w obrocie pomiędzy podmiotami, ale automatycznie mniej jest do dofinansowania spółki – wyjaśniał prezes. – Te pieniądze muszą skądś iść, wyciągane są z oświaty – przekonywała Wioletta Kulpa. – De facto przepływy są pomiędzy urzędem miasta a spółką – powiedział prezes.

Czyli jak dotychczas, tylko dłużej i drożej…

Spółki miejskie nie zostały zwolnione z misji służenia miastu…

W 2014 roku aktualny prezydent Płocka tak podsumował przekształcenie spółek miejskich w spółki prawa handlowego:

„Dla samych płocczan forma tej działalności nie ma znaczenia. Spółki nie zostały bowiem nigdy zwolnione z misji służenia miastu. Misja ta polega na tym, że jeśli w interesie miasta należy prowadzić piłkarski klub sportowy, czy sekcję piłki ręcznej to należy do tej działalności dopłacić. Pokryć straty, by płockie kluby sięgnęły po mistrzowskie tytuły. Ceny biletów, czy metra wody lub ścieków nie są rynkowe, regularnie dopłacamy do nich, by płocczanie nie odczuli skutków kryzysu. Przez całą kadencję nie podnosiliśmy również czynszów w Miejskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego. Opłaty targowe na placach Rynexu też nie wzrosły. Przykłady mogę mnożyć”.

Natomiast pracownicy MOSiR-u zarzucają prezesowi, że podchodzi do kierowania spółką jak korporacją. Faktem są też jego wypowiedzi, dotyczące konieczności dostosowania np. cen najmu do cen rynkowych dla prywatnych najemców czy klubów sportowych. Czy w jego ocenie to jest sposób na prowadzenie miejskiej spółki?

– Jeżeli chodzi o ceny najmu, to każde ceny powinien kształtować rynek – stwierdził Marcin Jeżewski. – Nie widzę powodu, dla którego urząd miasta pośrednio miałby dawać niektórym przedsiębiorcom niższe czynsze, a pozostali korzystają z czynszów wyższych. Podnieśliśmy czynsze głównie na terenie Orlen Areny, tylko jedna instytucja zrezygnowała z jednego pomieszczenia. Pozostałe nie zrezygnowały, twierdząc widocznie, że jest to stawka rynkowa. Przygotowaliśmy najpierw analizę rynku wynajmu w Płocku i na tej podstawie określaliśmy ceny dla poszczególnych lokalizacji. Nie widzę tu powodu, dla którego jedni klienci biznesowi powinni otrzymywać wsparcie urzędu miasta, a inni nie – wyjaśnił prezes.

Prostując tę wypowiedź – nie było to żadne wsparcie ratusza, tylko uchwała Rady Miasta Płocka, której decyzję automatycznie zmieniono, przekształcając jednostkę budżetową w spółkę prawa handlowego.

A z jakiego powodu ceny rynkowe mają być stosowane również w stosunku do klubów sportowych? – Jeżeli chodzi o kluby sportowe, to wspieramy różnego rodzaju inicjatywy, chociażby przy Memoriale Piórkowskiego, który odbędzie się w listopadzie na terenie naszej pływalni. Wspieramy też przez inwestycje, np. do reprezentacji Polski dostał się nasz tenisista Michał Mikuła, członek klubu SIKT, dlatego będziemy remontować korty tenisowe przy ul. Kochanowskiego. Ubolewam, że rozmowa w trakcie sesji poszła nie w kierunku merytorycznym, tylko bardziej związkowym, ponieważ przygotowaliśmy na sesję dokument, dotyczący inwestycji. W tym roku planujemy rozpoczęcie proceduralne remontu tych kortów i ich zadaszenia na stałe, a nie tak jak jest obecnie, balonem, dzięki czemu będzie można grać przez cały rok, a nie przez 90 dni w roku. Korty będą akrylowe, podniesiemy więc jakość świadczonych usług, inwestycja wyniesie nas ok. 1,8 mln zł – wymieniał Marcin Jeżewski.

– Jeżeli chodzi o wynajem, to doskonale pan wie, że wiele firm, szczególnie tych dużych, poczyniło bardzo duże inwestycje, żeby dostosować te powierzchnie do prowadzonej działalności – zauważyła radna Kulpa. – Włożyli w to dużo własnych pieniędzy. Mieli z tego zrezygnować ot tak, nawet w sytuacji kiedy nagle podwyższyliście im czynsze? Przecież mogliście to zrobić, chociażby tak jak w przypadku organizacji pozarządowych, dać im rok, a później zastanowić się i porozmawiać jak dostosować czynsze. Czy ktoś w ogóle zastanowił się nad sytuacją ekonomiczną tych wielu firm, które tam się zainstalowały, czy jest ich stać, żeby płacić, tak jak pan mówi, wyższe stawki rynkowe? – pytała radna.

Dodała, że nowe elementy, które mają uatrakcyjnić ofertę MOSiR, to tak naprawdę przejęcie 16 imprez po MZOS, w tym w dwóch przypadkach jedynie zmiana ich nazwy. – Nie widzę tu świeżej, nowej oferty – stwierdziła Wioletta Kulpa. – Inwestycje? Proszę pana, przecież pan te pieniądze dostał z urzędu miasta. Na ostatniej, sierpniowej radzie miasta były przesuwane pieniądze na przebudowę kortów przy ul. Kochanowskiego – zauważyła.

– Mówi pan, że rozmawiamy niemerytorycznie? Jeśli uważa pan, że niemerytoryczna jest dyskusja dotycząca obiektu, wypełniającego zadania, które powinna realizować gmina, czyli sporcie ukierunkowanym na dzieci i młodzież, a pan reprezentuje spółkę, która te cele ma wypełniać, to chyba jest coś nie tak. My, jako radni, przedstawiliśmy wiele aspektów, o których informują nas mieszkańcy. Jeżeli pan zarzuca nam, że jest to niemerytoryczne, to faktycznie tu się nie rozumiemy i możemy uznać, że pan reprezentuje korporację, a nie firmę, która powinna świadczyć usługi na rzecz mieszkańców Płocka – zdecydowanie sprostowała Wioletta Kulpa.

Spółka to nie korporacja, choć korporacja ma zalety…

Nawiązała także do słów prezesa podczas sierpniowej sesji, kiedy powiedział, że basen Podolanka był podczas wakacji zamknięty tylko raz przez trzy godziny. Radna wymieniła wszystkie terminy, w których płockie baseny były nieczynne lub czynne częściowo. – 1 sierpnia godz. 16-22, 2 sierpnia godz. 6-10, później godz. 20-22, 3 sierpnia godz. 18-22, 5 sierpnia godz. 6-8. Natomiast Jagiellonka 4 sierpnia godz. 6-14, 5 sierpnia godz. 6-14, 18 sierpnia nieczynna cały dzień. Pan uważa, że czepiamy się ciągle. Nie. Staramy się wyciągać wnioski z tego, co zostało wcielone w życie – przekonywała radna. Dodała, że jeśli już po 8 miesiącach zauważalne są problemy, to nie należy kontynuować czegoś, z czego mieszkańcy nie będą zadowoleni. – Należy reagować od razu, a nie dopiero za rok – podsumowała.

–  Nie było chyba pani na Biegu Europejskim – odparł prezes MOSiR. – Był to zupełnie inaczej zorganizowany bieg, który rozpoczynał się i kończył w Orlen Arenie, przyszło bardzo dużo chętnych, zarówno dzieci, jak i młodzież i dorośli. Nowy bieg to Orlen Challenge, nowością jest też współpraca z PLOT, dotycząca wycieczek rowerowych, prezentujemy nowy format dawnej gimnazjady, licealiady, który mamy nadzieję podniesie poziom zarówno zawodniczy, jak i trenerski – wymieniał.

Wytłumaczył również, że nie miał na myśli, iż dyskusja była niemerytoryczna, lecz że materiał przygotowany na sesję nie był omawiany.

– Tu nie ma żadnej korporacji, lecz spółka średniej wielkości. Chociaż uważam, że bardzo dużo elementów pozytywnych jest w korporacji, w tym odpowiednie ustawienie organizacyjne – stwierdził Marcin Jeżewski. – Odnośnie zamkniętego basenu, faktycznie raz była zamknięta Jagiellonka, w pozostałych przypadkach było to zamknięcie częściowe niektórych niecek lub godzinowe. Wynikało to z niedoszacowania urlopów i zwolnień pracowników, po prostu taka sytuacja się zdarzyła – tłumaczył.

Wiemy jednak, że rura do zjeżdżania na Podolance była często nieczynna, zdarzało się też, że część basenu  była wyłączona z użytkowania. Nasi czytelnicy informowali natomiast, że natrafiali na wcześniej zamknięty lub później otwarty basen. Za każdym razem jednak opłata była pobierana w całości. To trochę tak, jakby iść do restauracji i zamówić hamburgera, a kelner po skasowaniu pieniędzy dałby nam suchą bułę. Delikatnie mówiąc, coś tu nie gra. Jak prezes MOSiR wytłumaczy takie specyficzne podejście do klientów?

– Jeżeli chodzi o zjeżdżalnię, to ona raz na jakiś czas musi być wyłączona z użytkowania, żeby uzupełnić materiał, który jest pomiędzy złączeniami. Dlatego ze względów bezpieczeństwa jest nieczynna – wyjaśnił Marcin Jeżewski. – Faktycznie miało to miejsce, że bilety były sprzedawane całościowo, analizujemy możliwość wprowadzenia biletów awaryjnych, żeby było można zrekompensować klientom problemy z możliwością aktywności na innych obiektach. Myślę, że niedługo będzie to wprowadzone – zapewnił.

Czemu brakuje ratowników?

– Wspomniał pan o ratownikach – zauważyła Wioletta Kulpa. – Chciałabym do tego nawiązać. Było 30 ratowników, 2 osoby przeszły na emeryturę, jedna jest na urlopie bezpłatnym. Dlaczego na miejsce osób, które przeszły na emeryturę nie zatrudnia się nowych ratowników, choć to oni bezpośrednio czuwają nad bezpieczeństwem osób na basenie, a w administracji wzrosło w ciągu ostatnich 8 miesięcy zatrudnienie o 10 osób? – pytała radna.

Dodała, że w internecie pracownicy MOSiR byli hejtowani, a są to osoby z doświadczeniem, które nie zarabiają dużo, bo średnie wynagrodzenie ratowników to 2.200-2.400 zł brutto. – Plan urlopów jest zatwierdzany w marcu, więc zarząd wie, kiedy nie ma pracowników, a absencja z powodu zwolnienia nie jest przyczyną do zamknięcia całego basenu – zauważyła.

– Zgadzam się, że hejt jest niesprawiedliwy, tym bardziej, że w przypadku ratowników nie ma tak naprawdę dobrego terminu na urlop – przyznał prezes spółki. – Wysyłając informację do mediów, przekazaliśmy tylko suche informacje, bez komentarza. Faktycznie na 30 ratowników, 10 było wówczas na urlopach i niestety, nie doszacowaliśmy absencji chorobowej. Zdarzyły się różnego rodzaju przypadki, które spowodowały, że mieliśmy luki kadrowe. Często zdarza się, że jeden ratownik nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa na całym basenie, musieliśmy więc zareagować w odpowiedni sposób – tłumaczył.

Stwierdził też, że wynagrodzenie ratowników oscyluje od kwoty 2.800 zł do 4.000 zł. – A to ciekawe, bo akurat to są dane od ratowników – zaoponowała radna. – Takie informacje otrzymałem z działu kadr. Nie było tu żadnych zmian w umowach – zapewnił prezes, dodając, że mówi o średnim wynagrodzeniu miesięcznym z całego roku, łącznie z nagrodą i dodatkiem stażowym, bez dodatków instruktorskich.

Dodał również, że pomimo przygotowania grafików prawidłowo i konieczności zapewnienia ratowników na Sobótce, faktycznie ratowników zabrakło. – Z tego co się orientuję, podobnie jak w roku ubiegłym, na rynku było mniej ratowników, ponieważ część z nich obstawiała Grabinę, to kąpielisko było obstawiane przez ratowników z WOPR-u – wyjaśniał szef MOSiR-u.

Tłumaczył, że spółka zatrudniała na okres wakacyjny dodatkowo dwóch ratowników, w sierpniu jeszcze trzeci, z czego teraz zrezygnowano ze względu na wyłączenie z użytkowania Podolanki na 2 tygodnie. – Przygotowujemy grafik na październik, będziemy z niego wiedzieć, czy potrzebujemy dodatkowych ratowników. Przygotowaliśmy też analizę zagrożeń dla wszystkich obszarów wodnych, którymi zarządzamy. Jej efekty niedługo poznamy – zapewnił, dodając, że np. była przeprowadzana symulacja topienia fantomów, a ratownicy przejdą w tym temacie szkolenie.

– Życzę panu, panie prezesie, żeby to byli ratownicy, zatrudnieni cały czas, bo tu się liczy bezpieczeństwo mieszkańców, wszystkich osób przebywających na basenie. Żeby nie była to firma zewnętrzna i żebyście nie dążyli do tego, żeby wyprowadzić to na zewnątrz – powiedziała Wioletta Kulpa. – Nie mamy nic takiego w planach, pani przewodnicząca – zapewnił prezes MOSiR-u.

Gośćmi Agnieszki Stachurskiej byli Wioletta Kulpa i Marcin Jeżewski. Zapraszam na kolejny odcinek „Twarzą w twarz” już za dwa tygodnie.

Podziel się:

2 komentarze

  1. Wacław prezia na

    Sądząc po tym, jak prezio podaje pensję ratowników, to pewnie długość swojego siura mierzy razem z kręgosłupem :-)

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji