Wielka kałuża w przejściu pod torami. „Będziemy czekać na tragedię?”

REKLAMA

Dwukrotnie interweniowaliśmy na prośbę naszego czytelnika w sprawie przejścia pod torami na Międzytorzu. Dużo już zostało zrobione, pozostała jedynie… kałuża.

Jeszcze w kwietniu przejście przy ul. Dobrowolskiego było koszmarne – wymalowane sprayem, zaniedbane, ciemne. Mieszkańcy bali się tamtędy przechodzić, wybierali więc niebezpieczne rozwiązanie – przejście przez tory kolejowe.

PowiązaneTematy

Śmieci, wulgaryzmy na ścianach, przeciekający dach… Gdzie tak jest?

Po naszej pierwszej interwencji, sprzątnięto liście i piasek, jednak w przejściu po każdych opadach deszczu zaczęła pojawiać się ogromna kałuża. Wyjaśnialiśmy ponownie tę sprawę. Urząd Miasta Płocka tłumaczył wówczas, iż jest to kwestia awarii pompy, co zostanie jak najszybciej naprawione.

Czytelnik: W przejściu na Międzytorzu nic się nie zmieniło

Od tego czasu wygląd przejścia bardzo się poprawił – został odmalowany i sprzątnięty. Niestety, przejście po opadach deszczu nadal nie jest możliwe.

– Dzięki Państwa publikacjom, wspomniane przejście w maju zostało wyremontowane. Naprawiona została instalacja elektryczna, ściany i barierki zostały pomalowane, pojawiły się nawet ładne, żółte śmietniczki – pisze nasz czytelnik. – Jest tylko jeden problem: po każdej ulewie przejście jest zalane. Nie da rady tamtędy przejść. Ludzie przechodzą górą – przez tory, co jest bardzo niebezpieczne. I na pewno nie jest to awaria jakiejś pompy, co ostatnio słyszeliśmy od urzędu miasta. Moim zdaniem, to są zwyczajnie zapchane kratki ściekowe, które są na stałe przytwierdzone do podłoża, w celu ochrony przed kradzieżą – przypuszcza mieszkaniec Międzytorza.

Na dowód tego, że sytuacja się powtarza, przesłał nam zdjęcia z czerwca, sierpnia i z września. – Może czas najwyższy usunąć usterkę? Chyba nie będziemy czekać, aż dojdzie do jakiejś tragedii na torach? – pyta retorycznie.

Pytania do urzędu miasta wysłaliśmy niezwłocznie, 12 września, jednak w trakcie oczekiwania na odpowiedź, nasz czytelnik ponownie interweniował.

– Sytuacja ostatnio pogorszyła się, bo nawet, gdy nie było deszczów, woda wybijała ze studzienki w przejściu. Wczoraj padał deszcz wieczorem, więc wysyłam zdjęcia – tak wyglądało przejście dzisiaj rano. Tradycyjnie zgłosiłem sprawę od razu do Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Płocka, przyjechała Straż Pożarna i wypompowała wodę, ale problem pozostał. Myślę, że w ciągu kilku godzin woda wybije znowu. Mam wrażenie, że urzędnicy czekają na jakąś tragedię, przecież ludzie nie będą pływać, tylko przechodzą górą – przez tory… – martwi się płocczanin.

W poniedziałek otrzymaliśmy odpowiedź z ratusza.

– Powodem zebrania wody w przejściu pod torami nie była awaria pompy – wyjaśnia Konrad Kozłowski z zespołu współpracy z mediami Urzędu Miasta Płocka. – Urządzenie zostało wymienione i pracuje zgodnie z przeznaczeniem. Intensywne opady deszczu naniosły liście i zanieczyszczenia, które w efekcie zapchały kratkę odpływu wody, co spowodowało zastoisko wody. Po oczyszczeniu odpływów, woda spłynęła – zapewnia urzędnik.

Jednocześnie przypomina, że mieszkańcy w takich i podobnych sprawach mogą zawsze skontaktować z Biurem Interwencji i Informowania Mieszkańców, tel. 24 364 55 55 albo zgłosić potrzebę interwencji za pomoc bezpłatnej aplikacji Local Spot.