Stacja pomiarowa w Płocku? Znamy szczegóły!

REKLAMA

Na temat zanieczyszczenia powietrza w Płocku mówi się sporo. Wielokrotnie wnioskowano również o zakup stacji pomiarowej, z której wyniki będą przesyłane na tablicę informacyjną. Co miasto robi w tym kierunku i jakie podejmuje kroki, aby zmniejszyć emisję zanieczyszczeń?

O tym, w jaki sposób miasto postanowiło zawalczyć o lepszą jakość powietrza w Płocku, rozmawiamy z Piotrem Dyśkiewiczem, wiceprezydentem ds. komunalnych. Jak tłumaczy wiceprezydent, problem zanieczyszczenia powietrza jest złożony, dlatego i do rozwiązań należy podejść w sposób wielopłaszczyznowy i kompleksowy, zaczynając od precyzyjnej oceny zjawiska, przez kampanię edukacyjno-informacyjną, na konkretnych działaniach kończąc.

PowiązaneTematy

Stacja pomiarowa i tablica

– We wszystkich miastach, w których funkcjonują stacje pomiarowe, są one włączone w sieć państwowego monitoringu środowiska – tłumaczy Piotr Dyśkiewicz. – W Płocku są już dwie stacje pomiarowe, co jest wśród miast stutysięcznych rzadko spotykane. Miasto, jeśli chce zakupić własną stację pomiarową, musi zrobić to z zachowaniem wszystkich koniecznych procedur. W budżecie miasta mamy zabezpieczone na ten cel 250 tys. zł, co jest kwotą zbyt małą. Dlatego zleciliśmy Fundacji ARMAAG z Gdańska analizę tego, co w Płocku powinno być badane, w jakim standardzie, w co taka stacja powinna być wyposażona i jaka jest szacunkowa kwota takiej stacji – wyjaśnia wiceprezydent.

Piotr Dyśkiewicz

Problem polega na tym, że mobilna stacja pomiarowa musi być postawiona w określonym miejscu, ale i za każdym razem kiedy jest przestawiana, trzeba ją ponownie kalibrować. Jak można się domyślać, generuje to kolejne koszty. Najlepiej więc byłoby ustawić stację w jednym, dobrze przemyślanym miejscu. – Trzeba wziąć pod uwagę różnego rodzaju czynniki, jak wiatr czy ukształtowanie terenu – mówi Piotr Dyśkiewicz. – Wystąpiliśmy również do WIOŚ z pytaniem, czy jeśli miasto zakupi stację pomiarową, to będzie mogła zostać wpięta do ich systemu. Nie mamy jeszcze oficjalnej odpowiedzi, jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że będzie ona negatywna, ze względu na to, że są już w Płocku dwie stacje, a wpięcie każdej kolejnej również generuje koszty – tłumaczy.

Wiceprezydent nie ukrywa, że koszt zakupu stacji i jej użytkowania będzie wysoki. Mówimy bowiem nie tylko o samym zakupie urządzenia, ale i badania próbek w akredytowanych laboratoriach czy funkcjonowaniu tablicy informacyjnej. Również i decyzja, czy będzie to stacja mobilna czy stała, uzależniona będzie od wyników analizy Fundacji. Mamy je poznać maksymalnie do końca października br.

Nie ulega jednak wątpliwości, że jeśli zostanie zakupiona stacja pomiarowa, to razem z tablicą informacyjną. Podobny telebim wraz ze stelażem do montażu w Bydgoszczy kosztował 131 tys. zł. Do tego oprogramowanie i sprzęt informatyczny za 108 tys. zł i projekt budowlany za 2 tys. zł. Lokalizacja tablicy nie jest jeszcze znana, być może nie wróci w dawne miejsce na teatrze. – Trzeba pamiętać, że środek ciężkości życia miasta był w innym miejscu – zauważa Piotr Dyśkiewicz.

Inwentaryzacja niskiej emisji

Aby walczyć z zanieczyszczeniami, miasto chce również zidentyfikować źródła tzw. „niskiej emisji”. Już prowadzona jest inwentaryzacja źródeł ciepła, głównie na osiedlach domów jednorodzinnych.

– Płocczanie mogli już spotkać ankieterów, którzy pytają o sposób ogrzewania domu, ale i o to, czy mieszkańcy są zdecydowani w przyszłości na zamianę piców i kotłów na bardziej ekologiczne. Gromadzone dane dotyczyć będą ilości, rodzajów i wieku źródeł ciepła, a także rodzaju spalanego paliwa. Będzie to pomocne w obliczeniu wielkości emitowanych do powietrza substancji szkodliwych – tłumaczy wiceprezydent.

Jak podkreśla, badanie nie ma na celu kontroli źródeł ciepła, a jedynie uzyskanie informacji. – Powstanie kompleksowa baza danych, dotycząca indywidualnych źródeł ciepła w Płocku. Znajdą się w niej informacje i stosowne obliczenia, służące w przyszłości wszelkiego rodzaju analizom i programom poprawy jakości powietrza w mieście – dodaje Piotr Dyśkiewicz.

Badanie ankietowe wiąże się również z możliwością wymiany pieców węglowych na gazowe, elektryczne lub olejowe. Zgodnie z uchwałą Rady Miasta Płocka, można było uzyskać dofinansowanie od 3 do 5 tys. zł, kwota ta nie może przekroczyć 80% całości kosztów kwalifikowanych. – W tym roku na ten cel zostało zabezpieczone 268.419,50 zł, obecnie wnioski złożyło 52 mieszkańców Płocka na łączną kwotę 264.620 zł, do dyspozycji zostało więc jeszcze 3.799,00 zł – wyjaśnia wiceprezydent. Jak dodaje, w przyszłości miasto będzie występowało również o pozyskanie środków zewnętrznych na ten cel.

Szkolenia dla straży miejskiej

Kolejnym elementem jest przeszkolenie funkcjonariuszy Straży Miejskiej z zakresu ochrony środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony powietrza, tak, aby mogli w przyszłości udzielać mieszkańcom pomocy w tym zakresie.

Piotr Dyśkiewicz wyjaśnia też problem z egzekwowaniem kar dla osób, które palą w piecach niedozwolonymi przedmiotami.

– Obecnie jest to o tyle skomplikowane, że nawet jeśli straż miejska zauważy, że ktoś pali niedozwolonymi materiałami w piecu, to trzeba to jeszcze udowodnić. Robi się to na podstawie pobranych próbek popiołu, które wysyła się do laboratorium. Żeby był to dowód wiarygodny, trzeba to badać w laboratoriach akredytowanych, których w Polsce nie jest dużo. Te laboratoria też niechętnie przyjmują dodatkowe badania, ponieważ prowadzą stałą współpracę z innymi miastami. Być może uda się cały proces złagodzić na skutek aktywnego działania straży miejskiej, która oprócz kar, będzie również edukować mieszkańców – tłumaczy zawiłości kontroli takich pieców wiceprezydent.

Te zmiany nie sprawią od razu, że powietrze w Płocku stanie się czystsze. Niemniej, jeśli ograniczymy niską emisję, która wynika głównie z palenia w starego typu piecach oraz ilości samochodów, jest szansa, że z czasem zauważymy poprawę jakości powietrza w naszym mieście.