Spotkanie w sprawie „Strażaków” robocze i prywatne. Wyjaśniamy wątpliwości

REKLAMA

Po naszej publikacji na temat wczorajszego spotkania w Domu Darmstadt od rana zaczęły napływać różne informacje. Wszystkie potwierdzały, że takie spotkanie miało miejsce, natomiast oddźwięk był skrajny. Rozmawiamy na ten temat z panią Moniką Maron-Kozicińską, jedną z inicjatorów i uczestników spotkania.

Informacje, które uzyskaliśmy wczoraj były niepokojące. Projekt kręcenia serialu w Płocku jest według nas świetny, ale pojawiło się przy nim sporo wątpliwości, które nie były wyjaśnione. Wiadomość o nienagłośnionym dla mediów i mieszkańców spotkaniu w Domu Darmstadt, w trakcie którego podjęto temat ponownej uchwały, tym razem jako inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców, wzbudziła najpierw niedowierzanie, potem zaniepokojenie. Dlaczego organizuje się takie spotkanie w zamkniętej formie? Skąd taki nacisk na podjęcie uchwały, skoro nie wiadomo nawet czy serial zostanie zaakceptowany przez TVP?

PowiązaneTematy

Nasze wątpliwości wyjaśniamy dzisiaj od rana, rozmawiając m.in. z osobami, które były wczoraj obecne na zebraniu. – Spotkanie miało być po to, żeby zobaczyć dokładnie plusy i minusy projektu, dla „liderów”, żeby sami ocenili, czy warto wejść w projekt, mając na uwadze korzyści miasta, poprzez być może ponowne obradowanie na radzie miasta, jako uchwała obywatelska – usłyszeliśmy od jednej z osób. – W film mają być zaangażowane wydarzenia płockie, jak m.in. Jarmark Tumski. 12-13 odcinków 50-minutowych w sezonie, z przebitkami Płocka, w tej cenie, to moim zdaniem tańsze niż emitowanie reklamy miasta w TV w inny sposób. Ostateczną decyzję i tak mieli podjąć mieszkańcy – z tego co zrozumiałem. Więc inicjatywa, moim zdaniem, jak najbardziej pozytywna – dodał nasz rozmówca.

Kolejną wypowiedź otrzymaliśmy na nasz redakcyjne e-mail. – Jako uczestnik spotkania, rzeczywiście niezależny od nikogo i niczego, publicznie wyrażający krytyczne uwagi pod adresem wszystkich, którzy – moim zdaniem na to zasługują – żądam natychmiastowego usunięcia publikacji, ponieważ jest nieprawdziwa. Stawia ona w niekorzystnym świetle nie tylko osoby wymienione z imienia i nazwiska, ale i mnie oraz innych uczestników spotkania – pisze pan Piotr.

O komentarz poprosiliśmy również panią Monikę Maron-Kozicińską, która współorganizowała spotkanie.

– Wielu było inicjatorów spotkania m.in. radna Joanna Olejnik. Proszę prześledzić portale społecznościowe… Przede wszystkim chciałabym zaznaczyć, że rozmawiam z panią jako zwolenniczka tego pomysłu, a nie przedstawiciel ratusza – zastrzegła na początku pani Monika. – Wczorajsze spotkanie skupiało ludzi, którzy żywo zainteresowali się tym, co zdarzyło się na sesji. Nie było to natomiast spotkanie oficjalne, nie zapraszaliśmy mediów z prostego względu, że nie było jednego organizatora, który mógłby to zrobić. Media miały swoją konferencję prasową, w trakcie której istniała możliwość zadawania pytań. Na rzekomo „tajnym” spotkaniu padło wiele merytorycznych pytań, które nigdzie wcześniej się nie pojawiły.

Na konferencji prasowej mediom nie przedstawiono jednak informacji, że serial może nie zostać wyemitowany przez TVP, ze względu na kontrpropozycje, trudno więc mówić o zadawaniu pytań w tej sytuacji. Dlaczego nie wyjaśniono tych wątpliwości zaraz po tym, jak się pojawiły?

– Nie można ujawniać wszystkich informacji, na dodatek przed podpisaniem umowy, nie leży to w interesie żadnej telewizji. Miasto na pewno zabezpieczy swoje interesy w umowie, jednak nie może zacząć działać, jeśli nie będzie zabezpieczonych środków w budżecie. Jeśli radni nie zagłosują za tą uchwałą, to nie będzie już o czym mówić, miasto straci swoją szansę. Przytoczę tu istotny fakt. Jeden z radnych składał jakiś czas temu interpelację na temat, dlaczego nie jest realizowany w Płocku taki serial jak „Ojciec Mateusz” i że jest to dobry sposób na promocję. Proponował nawet przeznaczenie kwoty 2 milionów na taki cel. A teraz, kiedy pojawia się taka właśnie możliwość, zagłosował przeciwko.  Kiedy wiemy co ten serial może nam dać, ile może przynieść wymiernych korzyści dla mieszkańców Płocka, to uważam, że należy zrobić wszystko, aby tę szansę wykorzystać. Tym bardziej, że nie jest to serial kontrowersyjny. Strażacy to zawód największego zaufania społecznego. Mamy ogromne możliwości i wiele walorów, żeby taki film w Płocku był zrealizowany. Czy nie warto pokazać tak pięknego miasta? Jeśli nie wykorzystamy tej szansy, to pewnie inne miasto z niej skorzysta. Mając na celu dobro miasta, merytoryka jest najważniejsza.

Pomysł realizacji serialu w Płocku jest bardzo dobry, myślę że z tym nikt nie dyskutuje. To, czego zabrakło to wyjaśnienie wątpliwości, które jednak się pojawiły. Przede wszystkim, czy miasto zabezpiecza swoje interesy, czy nie stracimy pieniędzy, jeśli serial nie zostanie wybrany do emisji?

– Miasto realizuje różne inwestycje i w każdym przypadku zabezpiecza swoje interesy, to oczywiste. Nigdy natomiast nie było tak, że radni analizowali w tym zakresie umowy. Mamy oczywiście wstępny projekt umowy, w której będziemy negocjować warunki korzystne dla miasta. Jednak najpierw musimy mieć zabezpieczone środki w budżecie, żebyśmy mogli w ogóle przystąpić do takich rozmów.

Z naszej perspektywy, zwykłych mieszkańców, takie informacje nie są jednak oczywiste. Ponowię więc pytanie – czy jednak nie powinna dotrzeć do mediów, a przez to i do płocczan, informacja wyjaśniająca te wątpliwości? Być może pozytywne artykuły w mediach wywołałyby równie pozytywne odczucia w radnych?

– Szczerze mówiąc, patrząc na to co działo się w trakcie sesji straciłam nadzieję, że uda się kogoś przekonać merytorycznymi racjami. Różne rzeczy zarzuca się promocji, bo wydaje się, że jest to temat na którym wszyscy się znają. Weźmy jednak pod uwagę to, że taka szansa może nigdy więcej się nie pojawić. W Sandomierzu „Ojciec Mateusz” powstawał, kiedy nikt jeszcze tak naprawdę świadomie nie planował lokowania produktu jakim jest miasto. My mamy szansę zaplanować promocję poprzez serial od początku do końca, zabezpieczając przy tym interesy miasta. Producent serialu „Strażacy” nie przychodzi do nas z ulicy, jest to poważna firma, której również zależy na tym, żeby film został dobrze zrealizowany. Przecież to są też zobowiązania i warunki umowy, z jakich producent musi się wywiązać.

Oczywiście, jednak producent nie ma mocy decyzyjnej akurat w tej sprawie. To TVP zadecyduje czy wybrać akurat serial realizowany w Płocku.

– Ależ to jest jasne, że jeśli producent nie podpisze umowy na emisję serialu, to nie dostanie od Płocka pieniędzy. W umowie muszą nam to zagwarantować. Ma pani rację, że jeśli faktycznie tych informacji zabrakło, to mogło to wprowadzić jakiś chaos. Rzeczywiście, pytając ludzi gdzieś na ulicy, wielu wyraża pozytywną opinię na ten temat, a okazuje się, że w czasie sesji być może ktoś chce przy tej okazji ugrać jeszcze coś innego. A sam serial na pewno nie będzie jednorazową akcją, jednym odcinkiem, bo są zaplanowane i powtórki, jak również emisja na VOD.

Tak sobie myślę, że gdyby te informacje zostały rozpowszechnione, to miasto nie miałoby problemu z akceptacją uchwały przez radnych. I nawiązując jeszcze do spotkania w Domu Darmstadt – gdyby było nagłośnione…

– No tak, ale kiedy umawiam się z koleżanką to nie nagłaśniam tego…

Oczywiście, jednak z koleżanką nie umawia się pani w Domu Darmstadt, gdzie za wynajęcie sali trzeba zapłacić i mieć zgodę urzędu miasta. Nic więc dziwnego, że spotkanie, o którym mówimy było odbierane jako publiczne. Gdyby było nagłośnione w ten sposób, że każdy kto chce porozmawiać na temat realizacji serialu w Płocku mógł na nie przyjść, to myślę, że w ten sposób można było zyskać więcej niż w zamkniętym gronie.

– Będąc osobą zaproszoną na to spotkanie, tak naprawdę nie widziałam takiej potrzeby. Jest propozycja uchwały obywatelskiej, którą każdy mieszkaniec może poprzeć. Jeśli się uda, to radni będą musieli ponownie pochylić się nad tą uchwałą. I to jest wszystko co można zrobić w tej sprawie dzisiaj. Albo po sesji kwietniowej zaczniemy zajmować się realizacją, albo trzeba będzie zapomnieć o temacie. Natomiast to, że spotkanie mieszkańców wywołało takie emocje, świadczy o tym, że temat jest bardzo ważny dla płocczan i należy jeszcze raz podjąć merytoryczną dyskusję.

Dziękuję za rozmowę.

– Ja również bardzo dziękuję.