REKLAMA

Serduszko, które bawi i wzrusza. Jan Jakub Kolski w Płocku

REKLAMA

– Jan Jakub Kolski to świetny rozmówca. Każda jego odpowiedź była przemyślana, a poza tym odniosłem wrażenie, że to dobry człowiek – mówił nam po rozmowie z reżyserem prowadzący imprezę Dominik Jaroszewski, nasz redakcyjny kolega.

W piątkowy wieczór, 12 grudnia, kino Helios gościło Jana Jakuba Kolskiego, reżysera, scenarzystę, producenta, autora filmów fabularnych i dokumentalnych, sztuk teatralnych oraz książek i piosenek. Przed rozmową z Kolskim, płocczanie mogli obejrzeć najnowszy film reżysera zatytułowany „Serce, serduszko”. Pisaliśmy już na łamach naszego portalu o tej niezwykle refleksyjnej produkcji. Film jednak sklasyfikowano do kategorii dramatu, co na pewno nie przyciągnie tłumów do kina. A szkoda, bo obraz jest niezwykle ciekawy pod względem emocjonalnym i aktorskim. Widzem targa cała gama uczuć, jaką Kolski przelał w produkcję – w jednej scenie bawi, w drugiej brakuje chusteczek, aby wycierać łzy. Bohaterką filmu jest Maszeńka, w tej roli debiutująca Maria Blandzi, uczennica szkoły baletowej, wytypowana do tej roli poprzez casting. Co ciekawe: – Marysia pojawiła się już na pierwszym castingu, nie wierzyłem w to szczęście. Ale zorganizowaliśmy jeszcze czternaście – opowiadał później widowni Kolski.

PowiązaneTematy

11-letnia Maszeńka wychowuje się w domu dziecka. Jest bardzo uzdolniona, tańczy w balecie , a także pięknie rysuje. Ucieka jednak z sierocińca, aby wziąć udział w egzaminie do szkoły baletowej. W ucieczce towarzysz jej zbuntowana wychowawczyni Kordula, w tej roli Julia Kijowska. W pogoń za nimi rusza nie tylko policja, ale także ojciec dziewczynki (w tej roli rewelacyjny Marcin Dorociński, który gra w filmie alkoholika), chcąc zawalczyć ponownie o miłość córki. Jest to gatunek filmowy, często określany jako kino drogi. Bohaterki muszą przemierzyć Polskę, od Bieszczad aż po Gdańsk, mijając na swojej drodze miasta, miasteczka i wsie. Spotykają przy tej okazji różnych ludzi. W drugoplanowych rolach możemy podziwiać Borysa Szyca, Gabrielę Muskałę, Bogusławę Pewelec, Lidię Bogaczównę czy genialną Maję Komorowską.



Po filmie przyszedł czas na rozmowę z reżyserem. Błyskotliwie poprowadził ją Dominik Jaroszewski, nasz redakcyjny kolega. Jan Jakub Kolski opowiedział widzom o kulisach produkcji filmowych. Płocczanie dowiedzieli się między innymi, że bohater wieczoru zawsze marzył o tym, aby zostać reżyserem. Nie chciał jednak zdradzić tajemnicy kolejnego filmu. Natomiast chętnie odpowiedział na pytanie, dlaczego w filmie pojawia się tak dużo kotów? – Bo jestem kociarzem. Koty mają swoje drogi, a psy są lizusami. Bardziej czuję się kotem, chadzam własnymi drogami – odpowiedział reżyser.

Po dyskusji wiele osób dochodziło do Kolskiego, aby pogratulować filmu czy zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie. Nie brakowało też takich zwyczajnych rozmów widzów z twórcą filmu „Serce serduszko”. Jan Jakub Kolski dla każdego znalazł czas, aby zamienić kilka zdań. – Lepiej odbiera się film, jak ma się świadomość tego, że na widowni siedzi jego twórca. To wspaniały pomysł, który częściej powinien być wprowadzany w życie. Na pewno przyciągnęło by to więcej widzów – mówiła nam na zakończenie jedna z płocczanek.