REKLAMA

Okiem Robaka – „Świat podwójnych luster”

REKLAMA

5 marca w Towarzystwie Naukowym Płockim odbył się wykład otwarty dr hab. Zbigniewa Siemiątkowskiego pt. „Metodyka i pragmatyka pracy wywiadu”.

[dropcap]W[/dropcap]ykładowca jest adiunktem w Instytucie Nauk Politycznych na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Szkole Wyższej im. Pawła Włodkowica w Płocku. W rządzie Włodzimierza Cimoszewicza pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych oraz ministra – członka koordynatora służb specjalnych. Następnie kierował Urzędem Ochrony Państwa. W latach 2002-2004 kierował Agencją Wywiadu. W 2005 roku wycofał się z polityki.

PowiązaneTematy

Praca, która… nie istnieje

Rozpocznę, jak zrobił to sam prelegent – trudno mówić o czymś, czego tak naprawdę nie ma, nie prowadzi się badań, ani pogłębionych publikacji. Dlaczego? Ponieważ coś, jakaś agenda, posługująca się „brudnymi” metodami działania na rzecz legimistycznego państwa po prostu nie istnieje, jest wytworem wyobraźni ludzi, wyznających spiskową teorię dziejów… Ale w porządnych, niepodległych państwach nie mówi się o wywiadzie, wywiad po prostu jest. I tak Wielka Brytania przyznała się do istnienia MI-6 dopiero w 1983 roku.

Tak naprawdę wywiad był zawsze, od początków dziejów państwowości, był potrzebny i nad wyraz użyteczny. Pierwszymi wywiadowcami byli oczywiście dyplomaci, obecnie są nimi co niektórzy z nich. Zawsze tam, gdzie państwo prowadziło wielokierunkową politykę zagraniczną, niezbędne były informacje o silnych dziedzinach, nastawieniach, preferencjach, ale przede wszystkim o słabościach rywali… To te ostatnie były najcenniejsze, ponieważ odpowiednio wykorzystane, zawsze mogły wpłynąć na odwrócenie biegu wydarzeń.

Zbigniew Siemiątkowski przypomniał również w anegdotycznej formie wprowadzenie się świeżo nominowanego premiera Kazimierza Marcinkiewicza, w sferę działań wywiadowczych. Otóż ówczesny szef Agencji Wywiadu, w jego mniemaniu dowcipnie, stwierdził: „Informuję Pana Premiera, że od tej chwili jest Pan szefem międzynarodowej, dobrze zorganizowanej grupy przestępczej”. Jak nietrudno się domyślić, od tej pory ta państwowa służba nie wzbudzała sympatii premiera przez całą jego kadencję.

Jestem Bond… ale nie agent

Pewnie prawie każdy z nas wcielał się, oglądając film, w skórę Jamesa Bonda, nie zdając sobie jednakże sprawy z tego, jak trudno podjąć to wyzwanie. Jest to bowiem zobowiązanie na całe życie, nawet w momencie, gdy przechodzi się w stan spoczynku, ponieważ organizacji w żadnym wypadku nie wolno zdradzić.

Na czym polega praca agenta tajnych służb? Zdecydowanie nie przypomina popularnego filmu. Jeżeli ktoś zachowuje się podobnie, jak James Bond, przejawia cechy narcystyczne, lubi brylować i bywać na salonach, z gruntu nie nadaje się do tego zadania. W tej pracy liczy się benedyktyńska cierpliwość w zdobywaniu informacji, wytrwałość i wyobraźnia w poszukiwaniu tego „diamentu”, który jest kluczem do sukcesu – poznania słabych, skrywanych pięt achillesowych przeciwnika. Poza tym, niezwykle pożądane jest w takiej pracy, aby być ekspertem w swojej profesji, wyuczonym zawodzie, umieć kreatywnie wykorzystać swą wiedzę i umiejętności. Mistrzostwem jest inteligentna indagacja – takie pozyskiwanie informacji, aby osoba będąca celem indagacji sama, dobrowolnie ujawniała najbardziej strzeżone tajemnice.

Praca agenturalna to pozbycie się całej kulturowej i moralnej otoczki, umiejętność kłamstwa, wtedy gdy trzeba kłamać, oszustwa, kiedy jest potrzebne, balansowania na krawędzi, kiedy wymaga tego interes publiczny, wyznaczania swych własnych standardów etycznych dostosowanych do realizowanych zadań. A przede wszystkim – należy wykonać zadanie i natychmiast o tym zapomnieć. I jeszcze jedno – jeżeli złapią Cię za rękę, do końca życia powtarzaj, że ta ręka nie jest Twoja. Prawda, że nie takie to łatwe?

A mimo wszystko, jak twierdzi Zbigniew Siemiątkowski, to praca niesłychanie pożyteczne i wręcz niezbędna dla państwa, które jest aktywne na międzynarodowej scenie, bowiem niezbyt legalnie pozyskana informacja w odpowiednich warunkach jest „smarem” i siłą napędową dyplomacji.

Wypadki i wpadki

Wykładowca, odpowiadając na pytania licznie zebranych słuchaczy, skrzętnie omijał bezpośrednie odpowiedzi dotyczące aktualnej sytuacji politycznej oraz miejsca i roli naszej służby wywiadowczej. Tym niemniej, powołując się na przykłady historyczne stwierdził chociażby, że opublikowanie tzw. raportu Antoniego Macierewicza, najdelikatniej mówiąc, naruszyło wiarygodność i zaufanie do polskich służb na arenie międzynarodowej na wiele lat.

Wywiad jest bezludziem pełnym luster, światem podwójnych luster, nic nie jest tym, na co wygląda, nikt nie jest tym, za kogo uchodzi i nic nie wydarzyło się tak, jak nam powiedzieli… –  James Angleton

Co się tyczy obecnego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, to jest on wynikiem imperialnej koncepcji wschodniego mocarstwa oraz dążenia Władimira Putina do scalenia w jednym wielkim państwie wszystkich byłych ziem Związku Radzieckiego. Tymczasem tradycją rosyjskiej dyplomacji jest planowanie, tak jak w szachowym pojedynku, kilku ruchów do przodu. Wszystkie służby wywiadowcze świata chciałyby w tym momencie znać ten scenariusz i poznać, co siedzi w głowie prezydenta Rosji.

Czym zatem według Zbigniewa Siemiątkowskiego jest wywiad? Jest subdyscypliną polityki. Ale jest również, cytując za legendą amerykańskiego wywiadu, Jamesem Angletonem, bezludziem pełnym luster, światem podwójnych luster, nic nie jest tym, na co wygląda, nikt nie jest tym, za kogo uchodzi i nic nie wydarzyło się tak, jak nam powiedzieli…

Towarzystwo Naukowe Płockie zaprasza na nie mniej ciekawe, otwarte wykłady z innych dziedzin nauki – pierwszy z nich już za miesiąc. W moim przekonaniu, z takiej niepowtarzalnej okazji naprawdę warto skorzystać.