Okiem Robaka: Fotograficzne obcowanie ze sztuką

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Podwoje Książnicy Płockiej zawsze chętnie otwierają się na dokonania rodzimych fotografów. Tym razem mamy okazję obejrzeć dwie wystawy – „Krajobraz impresjonistyczny” Marka Trzcińskiego i „Nocą, kiedy cichną głosy świata – teatr uliczny” Piotra Statkiewicza. Obydwaj fotografowie są członkami Płockiego Towarzystwa Fotograficznego.

Wernisaż pierwszej wystawy uświetnił i pięknie wprowadził w nastrój koncert Orkiestry Smyczkowej Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia pod batutą Dariusza Smolarskiego. Swoją drogą, jest to cenna inicjatywa i pomysł, aby w trakcie oficjalnych wydarzeń kulturalnych miasta, stworzyć jednocześnie możliwość zaprezentowania swoich dokonań i umiejętności młodym, muzycznym talentom, ponieważ tak właśnie wychowuje się przyszłych wirtuozów.

„Krajobraz impresjonistyczny” nie przenosi nas do kolebki tego nurtu artystycznego, czyli do Francji, pozostajemy w realiach rodzimego pejzażu, klimatów przede wszystkim mazowieckiej wsi, które tak samo dobrze, jak te znad Sekwany, dają pole do twórczych poszukiwań i inspiracji. Każdy z nas ma mniej lub bardziej skonkretyzowane wyobrażenie o tym, czym jest impresjonizm – najczęściej kojarzy nam się z feriami barw, lekkością, świeżością, drganiem rozgrzanego słońcem powietrza, zapachem pól i łąk. Może czasem nie odróżniamy obrazów Maneta od Moneta, Sisleya od Pissarra, czy Renoira… Tym niemniej zdajemy sobie sprawę z faktu, że w II połowie dziewiętnastego wieku właśnie dzięki zrywowi nonkonformistycznej grupy zapaleńców, dokonała się estetyczna rewolucja. Ten przełom w sztuce przebiegał przy niewątpliwie doniosłym w skutkach udziale fotografii – ta innowacyjna technika obrazowania rzeczywistości pozwalała odkrywać na nowo naturę… natury, ale przede wszystkim utrwalać obraz za pośrednictwem choćby dagerotypu, czyli odbitki pozytywowej.

Obecnie jesteśmy „mądrzejsi” od prekursorów impresjonizmu o około 150 lat. Powiedziałbym… mądrzejsi technicznie. Narzędzia, którymi posługujemy się w fotografii – aparaty cyfrowe, doskonałe obiektywy, lampy, osprzęt, programy komputerowe, niewyobrażalnie nas zdystansowały od tamtych przełomowych dokonań, ale czy zmieniły się też znacząco nasze kanony estetyczne i sam proces tworzenia? Wydaje się, że nie. Dalej jesteśmy zdani tylko na siebie i nasze wyczucie piękna, harmonii otaczającego świata, równowagi pomiędzy formą a treścią i cienkiej, czerwonej linii pomiędzy dopuszczalnym eksperymentem a banałem.

Z tak uniwersalnymi wyzwaniami postanowił się zmierzyć Marek Trzciński, z efektami tych zmagań można się zapoznać w siedzibie Książnicy przy ul. Kościuszki 6.

Tymczasem kolejna ze sztuk, tym razem teatr, zainspirowała Piotra Statkiewicza. Jego wystawę „Nocą, kiedy cichną głosy świata – teatr uliczny” można oglądać w filii nr 1 Książnicy Płockiej przy ulicy Zielonej 40.

Na wernisaż autor przygotował małą niespodziankę – widzowie zastali fotografie zasłonięte papierem i w związku z tym, po krótkim wstępie, musieli osobiście i własnoręcznie otworzyć wystawę, zdzierając prowizoryczne zasłony. Jak przyznaje nasz płocki fotograf, teatr uliczny go fascynuje. Jest dla niego „szczególnym rodzajem sztuki teatralnej, często ograniczającym się do gestu, symboliki, specyficznej scenografii, miejsca i czasu wystawienia sztuk. Ten czas jest często nocą, kiedy cichną głosy świata, nocą, gdy można użyć światła i ognia, jako sposobu inscenizacji”. Doskonałą okazją do tych fotograficznych poszukiwań jest coroczny płocki Rynek Sztuki – impreza, która na stałe wpisała teatr uliczny do naszego kalendarza kulturalnych wydarzeń.

Pierwsza i pewnie najważniejsza konkluzja, która przychodzi po obejrzeniu prezentowanych fotografii, to uchwycenie przez autora tej niepowtarzalnej magicznej chwili, tajemnicy i dramaturgii, dynamiki i momentu refleksji, a przede wszystkim nastroju, spotęgowanego ostrym światłem i głębokim cieniem – te prace po prostu prowadzą subtelny dialog z odbiorcą.

Warte podkreślenia jest również perfekcyjne operowanie tajnikami nocnej fotografii, co wymaga wielu prób, indywidualnych poszukiwań i nie lada doświadczenia. Na wystawie zaprezentowane zostały prace wykonane podczas trzech spektakli: TaBALADA teatru Decaloges, Arka Teatru Dnia Ósmego i Teatru Ognia w ramach płockiej Copacabany.

Na koniec słowo o pasji i o pomysłach… Ktoś może powiedzieć, że w dzisiejszym świecie trudno wymyślić coś zupełnie nowego, wyjątkowego, czym można by zainteresować innych. Zwolennikom tego poglądu polecam wypowiedź genialnego fotografa Helmuta Newtona: „Z reguły nie oddalam się od hotelu, w którym się zatrzymuję, na więcej niż kilkaset metrów – potrafiąc znaleźć inspirację w każdej okoliczności”… Wielbiciele talentu tego mistrza obiektywu doskonale wiedzą, że nie były to czcze przechwałki…

Podziel się:

1 komentarz

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji