Kino ostatnio przeżywa renesans. Szukam seansów w godzinach, w których nie ma zbyt wielu ludzi i… słabo mi to wychodzi. Zawsze sala jest przynajmniej w połowie zapełniona, co jest wielkim sukcesem – pół roku temu maksymalnie 10 osób na filmie było normą.

Nie mam wątpliwości, że powodem, dla którego coraz więcej osób odwiedza sale kinowe, są również polskie filmy. Niezły “Jack Strong”, pomimo tytułu rodem z komiksu, dał wszystkim nadzieję na to, że rodzime produkcje zapukały właśnie w dno od spodu i mają zamiar wyjść na powierzchnię. “Bogowie” – historia doktora Religi – absolutnie to potwierdziła. To jeden z niewielu filmów, który w swoim prywatnym rankingu oceniłem 10/10.
I właśnie w oczekiwaniu na seans “Bogów” obejrzałem intrygującą zapowiedź „Obywatela” – komedii, która “rozśmieszy cię do bólu”.

Niestety, z seansu wyszedłem z bojowym nastawieniem. Kiedy zamawiamy w restauracji schabowego – to ma być schabowy, kiedy kupujemy samochód, ma jeździć, a kiedy idziemy na komedię – ma być śmieszna. Gdyby nie fakt, że nikogo już w kasach nie było, żądałbym zwrotu pieniędzy. Ten film jest… I tyle.

Jan Bratek – bohater grany przez Stuhra (zarówno ojca, jak i syna) bierze udział w wielu istotnych momentach, które rozgrywały się w komunistycznym PRL-u i demokratycznej Polsce. Swoim potulnym i ufnym charakterem daje się wkręcać w absurdalne sytuacje, w wyniku których staje się głównym bohaterem tych wydarzeń. Brzmi znajomo?

Oczywiście. Ten kto zna film “Obywatel Piszczyk” (z doskonałą rolą… Jerzego Sthura) z 1989 roku od razu zrozumie, że “Obywatel” z 2014 roku jest niczym odgrzewany kotlet tego tytułu, który to z kolei… jest kopią “Zezowatego szczęścia” z roku 1960.

Poczułem się oszukany. Wielcy aktorzy, wspaniały trailer, a film mętny, smutny i zdecydowanie za długi. I niech sobie taki będzie. Pewnie ze względu na doskonałe odtwórstwo swoich ról – wrócę do niego w TV, ale proszę… Nie wmawiajmy nikomu, że to komedia! Właśnie to irytuje najmocniej. “Obywatel” to film z pogranicza dramatu. W każdym znaczeniu… A najśmieszniejszy w nim jest… sam zwiastun.

Nasza Ocena

3.0 Mierność

Poczułem się oszukany. Wielcy aktorzy, wspaniały trailer, a film mętny, smutny i zdecydowanie za długi. I niech sobie taki będzie. Pewnie ze względu na doskonałe odtwórstwo swoich ról – wrócę do niego w TV, ale proszę... Nie wmawiajmy nikomu, że to komedia! Właśnie to irytuje najmocniej. "Obywatel" to film z pogranicza dramatu. W każdym znaczeniu... A najśmieszniejszy w nim jest... sam zwiastun.

  • SCENARIUSZ 1
  • GRA AKTORSKA 8
  • EFEKTY 1
  • MUZYKA 2
  • Oceny użytkowników (4 Głosów) 2

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji