Nie masz biletu? Wysiądź z autobusu

REKLAMA

Płocka Komunikacja Miejska, chcąc ułatwić życie pasażerom, wprowadziła biletomaty – automaty, które służą do sprzedaży biletów. Urządzenia zamontowano niemalże w każdym autobusie. Pasażerowie podchodzą do tego pomysłu dość sceptycznie. Z automatów korzysta mało osób – po części z braku umiejętności obsługi, lecz głównie ze strachu przed ich nieprawidłowym działaniem. Czy jest się czego obawiać? Okazuje się, że tak…

Biletomaty to część projektu, mającego na celu poprawę systemu transportu publicznego. W jego ramach płocka Komunikacja Miejska zakupiła nowe pojazdy, monitoring, system GPS, umożliwiający nadzór nad trasą konkretnej linii. Autobusy zostały wyposażone także w znane z innych miast biletomaty. Założenie pracy tych urządzeń jest bardzo trafne: KM chce, by dzięki nim można było kupić bilet o każdej porze. Wystarczy wybrać interesujący nas bilet, wrzucić monetę i go pobrać – bilet jest już skasowany. Od końca stycznia 2013 roku wszystkie biletomaty są wyposażone w czytniki kart zbliżeniowych. W teorii więc wydaje się to banalnie proste. Dodatkowo, na stronie Komunikacji Miejskiej pojawiła się szczegółowa instrukcja obsługi tych urządzeń. Czemu więc pasażerowie kupują bilety w sklepie i omijają automaty szerokim łukiem? Spytaliśmy.

PowiązaneTematy

Otóż okazuje się, że ludzie po prostu boją się popsutych biletomatów.

– Wszystkie maszyny są zawodne, co w tym przypadku może objawić się „połknięciem” pieniędzy bez wydania biletu – mówi jeden z pasażerów.

Nie raz, nie dwa słyszy się historie o automatach, które odmawiają prawidłowego funkcjonowania: nie wydają biletu, bądź wydają zbyt dużo lub – co gorsze – zbyt mało reszty. Komunikacja Miejska zdaje sobie sprawę z tego, że maszyna bywa zawodna, dlatego też dokłada wszelkich starań, by nieczynnych biletomatów nie było.

– Pasażer musi liczyć się z tym, że to tylko urządzenie i może być zawodne. Cały czas istnieje możliwość zakupu pięcioodcinkowego karnetu oraz biletu całodobowego u kierowcy – mówi Anna Kicińska, rzecznik prasowy Komunikacji Miejskiej. – Dokładamy jednak wszelkich starań, aby urządzenia były sprawne. Są one regularnie serwisowane. Dbamy o to, by niesprawnych biletomatów po prostu nie było. Pasażer powinien pamiętać też o tym, że bilety można kupić także poza autobusem.[quote]Pasażer musi się liczyć z tym, że to tylko urządzenie i może być zawodne(…)powinien pamiętać też o tym, że bilety można kupić także poza autobusem – Anna Kicińska, rzecznik prasowy Komunikacji Miejskiej.[/quote]

To bardzo logiczne podejście do sprawy. Problem jednak w tym, że wprowadzając tak duże udogodnienie, jak biletomat, Komunikacja Miejska zaczyna przyzwyczajać swoich pasażerów do tego, że zawsze i o każdej porze będą w stanie kupić bilet. Jeśli automat nagle przestanie działać, wówczas jedynym rozwiązaniem pozostaje nabycie biletu u kierowcy – tego całodobowy, a więc o wiele droższy. A co jeśli to jednorazowy przejazd z punktu „A” do „B” i taka opcja jest nieopłacalna? W przypadku, kiedy biletomat nie działa, a pasażera nie interesuje zakup u kierowcy, Komunikacja Miejska radzi, aby opuścić autobus i kupić bilet w sklepie. Tylko takie zachowanie uchroni przed mandatem – nie ma bowiem możliwości odwołania się od decyzji kontrolera. „Kanar” nie uwzględni bowiem tłumaczenia nieczynnego biletomatu i nieopłacalnego zakupu biletu całodobowego. Komunikacja Miejska tłumaczy, że byłaby to furtka dla nieuczciwych podróżników. Według płockiego KM-u jeśli byłaby taka możliwość, wtedy każdy pasażer korzystałby z tego i po prostu nie kupował biletu.

W tej sytuacji zdaje się, że najrozsądniejszym rozwiązaniem jest korzystanie z biletomatu z głową i wyobraźnią. To świetne udogodnienie (pod warunkiem, że działa), z którego należy korzystać, posiadając jednocześnie jednorazowy bilet w kieszeni – tak na wszelki wypadek. Zastanawiam się tylko, czy rozsądnym posunięciem nie byłaby możliwość zakupu jednorazowego „normalnego” i „ulgowego” u kierowcy. Bo skoro w założeniach KM jest możliwość zakupu biletu w autobusie, bez potrzeby szukania go w sklepach, to czemu zabierać pasażerom rozwiązanie, które z całą pewnością dopełniłoby automaty?