REKLAMA

Mieszkanka bloku przy ul. Żyznej: Panie Prezydencie, przed wyborami Pan obiecywał!

REKLAMA

Po naszym artykule na temat komisji rewizyjnej, podczas której omawiano (a właściwie usiłowano omawiać) sprawę mieszkańców bloków przy ul. Żyznej, odezwała się do nas mieszkanka jednego z felernych budynków. Poprosiła o opublikowanie jej wypowiedzi, do napisania której zmotywowały ją słowa wypowiedziane podczas rzeczonej komisji.

– Jestem mieszkanką jednego z bloków przy ul. Żyznej – zaczęła czytelniczka. – Jestem zdruzgotana kolejnym spotkaniem radnych i tematem Żyznej, kolejnego spotkania, z którego i tak nic nie wynika. I tak naprawdę, dalej nic nie wiemy. To są jakieś żarty – pisze gorzko płocczanka.

Pyta również, czemu, jako mieszkańcy, nie są informowani o takich spotkaniach, jak komisja rewizyjna, skoro sprawa dotyczy właśnie ich?

PowiązaneTematy

– Ile czasu ma to jeszcze wszystko trwać? Mija kolejny rok, a my dalej nie mamy aktów notarialnych. Pracownik Urzędu Miasta Płocka został zwolniony, i co nam po tym? Problem jest, i to z każdym rokiem coraz większy. W jakim my mieście żyjemy, jak traktuje się mieszkańców? Ta sprawa powinna być już dawno załatwiona. W Urzędzie Miasta Płocka traktuje się nas, mieszkańców, jak intruzów – podkreśla mieszkanka bloku przy ul. Żyznej.

Jak dodaje, kiedy udało się uzyskać odstępstwo w sprawie konieczności doprowadzenia windy do najwyższej kondygnacji mieszkalnej, lokatorzy usłyszeli od urzędników, że „i tak to nic nie da”.

– Było wielkie oburzenie. A teraz czytam, że nie było to nagrane i każdy teraz może dużo powiedzieć. To kpina! Mieszkańcy coś jeszcze próbują zdziałać. A radni? Po co w ogóle był temat Żyznej poruszany, tyle lat, a Państwo nic nie robią? – pyta rozgoryczona.

Nawiązała również do tematu drogi, po której codziennie mieszkańcy dojeżdżają do swoich – nie swoich mieszkań.

– Panie Prezydencie! Obiecał Pan drogę wybudować… Czy Pan wie, że po tej drodze chodzą malutkie dzieci… a tam wystają druty! Aż strach się bać, żeby żadnemu dziecku nie stała się krzywda. Pan Prezydent obiecał nam chociaż wstępnie wyrównać tę drogę i twierdził, że to miasto ją przejęło. Tak było przed wyborami… Niestety…
Dodam też, że przed wyborami Pan Prezydent chętnie się z nami spotykał. Natomiast teraz sprawa ucichła i stoi w miejscu – zaznacza mieszkanka.



– Ja zdaję sobie sprawę, że deweloper też zawinił. Natomiast ktoś mu na to pozwolił i wydał pozwolenie na budowę, na użytkowanie. A teraz wszystko jest źle… My, kupując mieszkanie nie mieliśmy żadnego pojęcia o tej sytuacji – zapewnia nasza czytelniczka. – My te mieszkania kupiliśmy w dobrej wierze, nie mając żadnego pojęcia, że teraz będziemy mieć takie problemy. Myślałam, że „fachowcy”, którzy piastują funkcje w Urzędzie Miasta Płocka i zajmują się takimi sprawami, są kompetentni na swoim stanowisku – dodaje.

Na koniec pyta: – Kiedy w końcu będziemy mogli spokojnie mieszkać i cieszyć się życiem?

Mieszkaniec do radnych: Ja używam rozumu, w przeciwieństwie do tej komisji!

Od redakcji:

Sprawa, jak widać chociażby po wielu artykułach, które publikowaliśmy na łamach PetroNews, nie jest prosta. Wiele błędów popełnił deweloper, być może część mieszkańców wykazała się zbyt daleko idącym zaufaniem do firmy Inbud. Nie ulega jednak wątpliwości, że ktoś popełnił błąd, który do dzisiaj nie został naprawiony. Skutkuje to tragedią nie jednej, a wielu płockich rodzin. Dlatego wszyscy – zarówno deweloper, mieszkańcy, jak i urzędnicy – powinni robić wszystko, aby tę sytuację wyprostować.