REKLAMA

Marek Jeznach: Potrzebujemy zmian, ale nie rewolucji

REKLAMA

W cyklu „Obiektywnie o Płocku” rozmawialiśmy nie tak dawno z Markiem Jeznachem – płocczaninem, a także „małachowiakiem”, pasjonatem fotografii od 17. roku życia, należącym do Płockiej Grupy Fotograficznej, w której to pod koniec zeszłego roku zaszły istotne zmiany organizacyjne. W ich wyniku, nasz rozmówca objął funkcję prezesa tego stowarzyszenia. Marek Jeznach podzielił się z PetroNews swymi pomysłami i zamierzeniami, dotyczącymi działalności i rozwoju Stowarzyszenia.

Pod koniec roku w Płockiej Grupie zaszły spektakularne zmiany. Wybrano nowe władze stowarzyszenia, a Ty zostałeś nowym jego prezesem. Czym zostały one podyktowane?

– Tak, pod koniec grudnia ubiegłego roku odbyło się walne zebranie członków stowarzyszenia, na którym zapadły takie decyzje. Zmienił się prawie cały zarząd i komisja rewizyjna. Sądzę, że jedną z przyczyn była nasza mniejsza aktywność w 2016 roku. Złożyło się na to kilka elementów, również prywatnych. W ciągu trzech lat działania Płockiej Grupy Fotograficznej jako stowarzyszenia, działaliśmy napędzani entuzjazmem, dość spontanicznie. Jednak każde paliwo z czasem się kończy i trzeba znaleźć sposób by je uzupełnić. Korzystając z okazji, chcę podziękować Arkowi Gmurczykowi, który zaraził nas swoją energią, był spiritus movens Płockiej Grupy Fotograficznej i doprowadził do przyjęcia przez PGF osobowości prawnej. To jego zasługa i mam nadzieję być jego godnym następcą.

Obiektywnie o Płocku. Marek Jeznach: W zdjęciu powinno być choć trochę duszy autora…

Czy ujrzymy PGF w zupełnie nowym entourage’u, czy też pewne formy działalności, które się sprawdziły zostaną zachowane?

– Potrzebujemy zmian, ale nie rewolucji. Przedsięwzięcia przez nas organizowane miały dobrą lub bardzo dobrą frekwencję. To najlepszy dowód, że ten kierunek ma dobry odbiór w płockiej społeczności fotograficznej, że tego ludzie oczekują. Bardzo mi zależy na utrzymaniu comiesięcznych spotkań, połączonych z tematycznymi konkursami fotografii. Pewna nieregularność spotkań była naszą bolączką w 2016 roku i dołożę starań, aby to się nie powtórzyło.

Jakie plany na ten rok ma PGF? W naszym mieście istnieje kilka stowarzyszeń zajmujących się fotografią. Co będzie spośród nich wyróżniało Płocką Grupę Fotograficzną?

– O spotkaniach już mówiłem, a to jest mocny punkt planu na ten rok. Oczywiście mamy świadomość, że co miesiąc znaleźć nowy, ciekawy temat i prelegenta, który poprowadzi spotkanie może być nie lada wyzwaniem, więc chcemy wprowadzić nowy element – spotkania o charakterze warsztatów. Dla początkujących adeptów fotografii, którzy chcieliby spytać o pewne aspekty techniczne, kompozycyjne czy praktyczne. Co prawda, można obecnie znaleźć prawie wszystko w internecie, ale nic nie zastąpi kontaktu z człowiekiem, który potrafi odpowiedzieć na pytanie lub doradzić rozwiązanie. Poza cyklicznymi spotkaniami, chcemy organizować plenery dla członków stowarzyszenia i będziemy starali się zaprezentować wydarzenia otwarte dla wszystkich chętnych, takie jak lipcowy MotoPlener czy październikowy World Wide Photo Walk.

Obiektywnie o Płocku. Arkadiusz Gmurczyk: Nie lubię sztampy

Czy planujecie współpracę z innymi stowarzyszeniami, bądź instytucjami i w jakim zakresie?

– Nie łudzimy się, że zrealizujemy nasz plan sami. Zawsze byliśmy otwarci na różne formy współpracy, mając świadomość, że to posuwa nas do przodu. Czy to będą instytucje, takie jak Urząd Miasta, płockie Zoo, czy firmy, czy polskie przedstawicielstwa międzynarodowych korporacji – zawsze staramy się wypracować taką formę współpracy aby zapewniała obustronne korzyści. Zakres zawsze zależy od pomysłu, wizji i może się zmieniać, ale naczelna idea jest taka, by każdą propozycję poważnie rozważyć, przeanalizować. Nikogo nie odrzucamy a priori.

Do kogo będziecie kierować swą ofertę, czy zależy Wam szczególnie na wybranych grupach pasjonatów fotografii?

– Staramy się przyciągnąć do siebie entuzjastów fotografii, którzy mają energię do działania. Większość naszych projektów wymaga jakiegoś wysiłku organizacyjnego, który trzeba w miarę równomiernie rozłożyć na osoby zaangażowane w realizację. To wymaga chęci, zaangażowania, umiejętności współpracy. Uważamy, że wspólne działanie, dobra atmosfera i dobra zabawa to właściwe środowisko do przekazania wiedzy, do wspólnej nauki, wymiany doświadczeń i spostrzeżeń. Fotografia to dziedzina, gdzie autor jednoosobowo podejmuje decyzje o ostatecznym kształcie pracy. Taka jest specyfika. Jednak końcowa praca nie jest tworzona do szuflady, tylko po to by ją pokazać. Wtedy pojawia się odbiór i komentarz, który pozwoli autorowi spojrzeć inaczej na własne dzieło. W przyjaznym środowisku może to być, i powinno, impulsem do rozwoju.



Obiektywnie o Płocku. Wiktor Dąbkowski: Fotografią opowiadam o świecie

Od wyborów minęło raptem kilka tygodni. Co już się udało zdziałać? Opowiedz o tym, w czym już uczestniczyliście, co udało się do tej pory zrealizować?

– Udało się podtrzymać dobrą tradycję – noworoczny plener z ogniskiem w Zoo oraz zorganizować spotkanie poświęcone kanałowi Astrofaza na YouTube. Czynimy wysiłki by być blisko również tematyki filmowej, stąd pomysł, aby poprosić twórcę Astrofazy, Piotra Koska, by opowiedział o swojej pasji. W najbliższym czasie, na posiedzeniu zarządu, zaplanujemy działania na rok 2017. Będziemy informować PetroNews na bieżąco.

Tak jak wiele płockich stowarzyszeń również PGF boryka się z problemami lokalowymi. Czy masz na tę sytuację jakieś remedium? Czy dobrym rozwiązaniem byłoby wspólne działanie wszystkich „bezdomnych” płockich stowarzyszeń w ramach płockiego Budżetu Obywatelskiego?

– Tak, siedziba, to dla wielu stowarzyszeń jeden z najpoważniejszych problemów. Budżet Obywatelski i utworzenie “centrum stowarzyszeń” byłby niezłym rozwiązaniem. Staramy się rozwiązać ten problem, ale na razie jest zbyt wcześnie by mówić o szczegółach.

Obiektywnie o Płocku. Sylwester Nesteruk: Urzekł mnie klimat Czarnobyla

A sam Prezes jak często bierze do ręki aparat i czego poszukuje przed swym obiektywem? Czy pojawiły się nowe pomysły i inspiracje?

– Mimo, że minął miesiąc nie przyzwyczaiłem się do tytułu Prezes (uśmiech). Ostatnio trochę mniej fotografuję, muszę nadrobić zaległości i skończyć materiał, który jest na dysku i czeka na obróbkę. Pomysły? Dużo!

Dziękuję za rozmowę.

Z Markiem Jeznachem rozmawiał Waldemar Robak

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Popularne Dyskusje

Reklama

Przeczytaj

REKLAMA

  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU