ADVERTISEMENT

Marek Dąbrowski od kuchni: Gotowanie to sprawa pokoleniowa

ADVERTISEMENT

Dlaczego makaron to świetna baza do obiadu? Czym jest bułgarski tarator? W jakich okolicznościach smakuje nawet hamburger? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań w kolejnym wydaniu „Płockiej Kuchni”, w której rozmawiamy z Markiem Dąbrowskim, prezesem Polskiej Izby Makaronu.

Pan Marek to przedsiębiorca znany w Płocku. Od 1995 roku zajmuje się produkcją makaronów.

– Naszymi głównymi odbiorcami są sieci wielkopowierzchniowe oraz hurtownie handlu tradycyjnego – opowiada o sobie Dąbrowski. – Społecznie, od kilku już kadencji, pełnię funkcję prezesa Polskiej Izby Makaronu – jest to organizacja zrzeszająca polskich producentów makaronu – dopowiada.

Prywatnie nasz bohater to dumny ojciec i dziadek oraz… pasjonat kulinariów.

PowiązaneTematy

Gotuję nie z przymusu, lecz z pasji

Pasję do gotowania Marek Dąbrowski wyniósł z domu rodzinnego. – Gotuję nie z przymusu, lecz z zamiłowania – mówi Marek Dąbrowski. – Od dawien dawna pasjonowałem się kulinariami, dlatego też w pewnym stopniu wyręczam w tym żonę w domu. Przy odrobinie wolnego czasu, czyli głównie w sobotę, pozwalam sobie na zabawę z kuchnią – dodaje.

Prezes Polskiej Izby Makaronu pasją do gotowania został zarażony jeszcze jako dziecko – teraz sam swoje zamiłowania przekazuje swoim dzieciom.

– Wyniosłem to z domu rodzinnego, gdyż mama była świetną kucharką – wyjaśnia pan Marek. – Od dziecka krzątałem się po kuchni i po prostu mnie tym zaraziła – wspomina.

U mnie gotowano przede wszystkim polskie potrawy

Fot. Michał Siedlecki

Na stole rodzinnym pana Marka od zawsze gościły potrawy tradycyjne. – Jeśli chodzi o smaki dzieciństwa, to u mnie w domu zarówno, w okresie prosperity, jak i kryzysu – gdzie mięso było na kartki – gotowało się tradycyjne polskie potrawy – wraca pamięcią. – Te tradycyjne smaki moja mama wyniosła z kolei ze swojego rodzinnego domu. U nas jest to sprawa pokoleniowa – przekonuje.

Właśnie dzięki tej tradycji, w biblioteczce prezesa Polskiej Izby Makaronu znajduje się wiele książek kucharskich z mnóstwem przepisów, na których bazowała mama pana Marka, a teraz opiera się on wraz ze swoją rodziną.

– Zauważyłem, że nawet syn zaraził się pasją do gotowania – śmieje się. – Najwyraźniej w pamięci utkwił mi kotlet mielony z ziemniaczkami i buraczkami oraz tradycyjny schabowy z kapuchą – dodaje.

Kalafiorowi i brokułom mówię stanowcze nie

Marek Dąbrowski lubi przebywać w kuchni: gotować, kosztować i przygotowywać potrawy. Nasz rozmówca jest też otwarty na nowe smaki. – Nie jestem wybredny, na ogół jem wszystko – tłumaczy. – Najbardziej jednak smakują mi potrawy z kaczki, szczególnie czarnina i pieczona kaczka z burakami i żurawiną – tłumaczy.

Od tej reguły są jednak pewne ustępstwa. – Do tej pory nie mogę się przekonać do kalafiora i brokułów. Staram się ich nie jeść, chyba, że są to minimalne ilości, jedynie w formie dekoracji – zdradza nasz rozmówca.

Pomimo tej niechęci do brokułów, prezes Polskiej Izby Makaronu z chęcią sprawdza nowe dania – czasem całkowicie w ciemno.

– Odwiedzam restauracje, w których serwowane są dania regionalne. W Gnieźnie udało mi się skosztować potrawy typowe dla kuchni litewskiej. W okolicach Poznania natomiast trafiłem na restaurację, gdzie można było wybrać sobie rybę, która zaraz po wyłowieniu z basenu była na świeżo przyrządzana i serwowana na stół – opowiada.

W trasie smakuje nawet Big-Mac

Marek Dąbrowski wyznaje zasadę, że kuchnia ma być dobra, smaczna i zdrowa. Ta zasada aktualna zarówno w domu, jak i podczas wyjazdów prywatnych i służbowych. Są jednak pewne odstępstwa.

– Staram się unikać jedzenia typu fast-food, choć czasem i Big-Maca zjem po drodze – zdradza szeptem. – Posmakowała mi też specyficzna kuchnia chińska, którą spróbowałem podczas wizyty w Hongkongu. To dania, które nie każdemu Europejczykowi przypadną do gustu – dopowiada.

Ta specyficzność, o której mówił w rozmowie z nami Dąbrowski, polega na jej różnorodności. – Na przykład w Hongkongu serwowane są potrawy kuchni koreańskiej. Mi ona posmakowała, a szczególnie tradycyjna kaczka po seczuańsku – wyjaśnia Marek Dąbrowski.

Rajem dla jego podniebienia jest również kuchnia bułgarska. – Co roku spędzam wakacje w Bułgarii i przyznam się szczerze, że zafascynowała mnie tamtejsza kuchnia. Zasmakowałem w takich potrawach jak kawarma, która jest daniem składającym się z mięsa i warzyw. Lubię też znaną na całym świecie sałatkę szopską oraz tarator, który pełni funkcję bułgarskiego chłodnika – wymienia.

Tajemniczo brzmiący tarator to chłodnik przyprawiony aromatycznymi, regionalnymi ziołami, m.in. czubricą. – Będąc w Bułgarii, namawiam również na spróbowanie placka z białym serem o nazwie banica – zachwala Dąbrowski.

Makarony to świetna baza do potraw

Nasz bohater to prezes Polskiej Izby Makaronu, dlatego też nie mogło zabraknąć pytania: ziemniaki czy makaron?

– Na ogół jestem „kartoflarz”, bo bardzo lubię ziemniaki, ale makaron również. Najmniej smakują mi potrawy z kaszy, poza gryczaną. Makarony są natomiast świetną bazą do potraw – przekonuje.

Według pana Marka, makarony to dobra i zdrowa alternatywa dla ziemniaków. – Proszę zauważyć, że kuchnia włoska bazuje głównie na nich. Polecam makarony w różnych formach, zarówno pełnoziarniste, jak i te z pszenicy durum. Uważam, że makaron ugotowany al dente jest korzystny dla człowieka i jego potrzeb odżywczych. Wbrew powszechnej opinii, dobrze ugotowany makaron nie tuczy, wystarczą odpowiednie dodatki – zapewnia.

Zalety makaronu będą mogli poznać państwo sami. Bazą potrawy, na którą przepis zdradził bohater tego wydania „Płockiej Kuchni” jest właśnie makaron.

Ekspresowy makaron z tuńczykiem Marka Dąbrowskiego

Składniki:

  • tuńczyk z puszki w zalewie własnej,
  • makaron,
  • suszone pomidory,
  • ząbek czosnku,
  • łyżka śmietany,
  • pietruszka, bazylia,
  • sól i pieprz do smaku.

Przygotowanie:

Na oliwie należy zeszklić cebulę, a następnie dodać odsączonego tuńczyka oraz posiekany ząbek czosnku. Po chwili rozdrabniamy rybę na patelni i smażymy ją do uzyskania odpowiedniej temperatury. W międzyczasie gotujemy makaron – tak, by był al dente.

Do tuńczyka dodajemy posiekaną pietruszkę, bazylię, łyżkę śmietany oraz suszone pomidory. Całość pozostawiamy na chwilę na ogniu, by składniki i smaki dobrze się połączyły.

Na koniec do tak przygotowanego sosu dodajemy ugotowany i odsączony makaron. Całość mieszamy i wydajemy.

Życzymy smacznego!