ADVERTISEMENT

Ewa Sztreker od kuchni: Gotowanie to sposób na relaks

ADVERTISEMENT

Kurze łapki to dobra przekąska? Jak przygotowana powinna być dobra pieczeń? Czy chipsy ze skóry wieprzowej mogą smakować? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań w kolejnym materiale z serii „Płocka Kuchnia”, w którym rozmawiamy z Ewą Sztreker, z fundacji „Wiara w Biznesie”.

Jurysta z duszą przedsiębiorcy i sercem pro-społecznym – tak panią Ewę oceniają znajomi i współpracownicy. Sama siebie określa jako osobę z pełnią pasji do życia.

– Uwielbiam dynamikę. Lubię gdy coś się dzieje – opowiada o sobie. – Kocham działać i podejmować inicjatywę, jednak równie często zaszywam się na łonie natury w ciszy, z dala od cywilizacji, by usłyszeć swoje myśli – zdradza w rozmowie z nami.

Uwielbia dwie rzeczy: książki i apteczki. – Zajęłam nimi wszystkie regały – śmieje się. – Koleżanki żartują, że legenda mówi o posiadaniu dwóch szaf pełnych apaszek, ja mam póki co dwie szuflady – dodaje z uśmiechem.

PowiązaneTematy

Co poza apaszkami i książkami? – Tworzę bloga, który dopiero powstaje, „Powołania do buntu”, jestem też autorką projektu „Oblicza kobiety”, a na co dzień z bratem i tatą współtworzymy działania w fundacji „Wiara w Biznesie” – wymienia. – No i uwielbiam jeść kurze łapki. W zamrażalniku mamy ich ponad 4 kg – śmieje się.

Kurze łapki to nie wszystko

Jednak  kurze łapki nie są podstawą kuchni pani Ewy, która w chwilach wolnych od pracy z wielką chęcią przygotowuje posiłki.

– Tempo życia sprawia, że szukamy prostych, często gotowych dań, jednak nic nie zastąpi smaku domowego jedzenia – przyznaje. – Oczywiście najlepiej, kiedy ktoś je przyrządzi i poda do stołu – śmieje się.

Sztreker z powodzeniem radzi sobie w kuchni, choć od garnka i patelni woli brytfankę i piekarnik. – Tak, wolę piec niż gotować – przyznaje w rozmowie z nami. – Uwielbiam robić torty, uczyłam się tworzyć dekoracje z masy cukrowej, co sprawiało mi olbrzymią radość. Miałam nawet taki moment, że chciałam zostać cukiernikiem, jednak zdecydowałam się pójść na prawo – dodaje.

Pasja do pieczenia mimo tego przetrwała i bywa pielęgnowana – to bowiem świetny sposób na relaks. Nasza rozmówczyni to nie tylko mistrzyni wypieków. Pani Ewa świetnie radzi sobie także z gotowaniem.

– Bardzo lubię kuchnię włoską i makarony. Szybki sos na bazie mascarpone lub ricotty albo oliwy z czosnkiem i tagliatelle są zawsze świetne – przyznaje przedstawicielka fundacji „Wiara w Biznesie”.

Oryginalne mogą być nawet kanapki

Fot. Archiwum prywatne Ewy Sztreker

Pani Ewa uwielbia nadawać prostym potrawom i daniom inny smak – nawet trywialnym i oczywistym, zdawałoby się, kanapkom. – Wrzucam je na chwilę do piekarnika, robiąc z nich kolorowe zapiekanki – mówi. – Bardzo lubię też sałatki, które w moim przypadku mają stanowić szybki, ale i pożywny posiłek. Szybkim daniem, po który często sięgam, jest kurczak z warzywami na patelni, sosem słodko-kwaśnym i makaronem ryżowym – zdradza w rozmowie z nami.

Prawdziwe, kulinarne skrzydła pani Ewa rozpościera szczególnie w trakcie urlopu. – Gdy mam więcej czasu, biorę się za pieczeń czy pasztet. Nauczyłam się robić mięso tak, by zawsze było wilgotne, soczyste i rozpadające się pod widelcem – zapewnia.

Talentu kulinarnego Ewie Sztreker zatem odmówić nie można. Przygotowuje ona pyszne i niebanalne potrawy oraz ciasta, które zmieniają się co jakiś czas – tak jak zmienia się smak naszej bohaterki.

– Kiedyś powiedziałabym, że uwielbiam tylko pomidorówkę, a nienawidzę zup: szczególnie krupniku czy botwiny. Obecnie lubię kontrastowe zestawienie smaków – tłumaczy. – Zawsze bardzo pasowały dania słodko-kwaśne, szczególnie z kuchni azjatyckiej. Bardzo lubię jeść grzyby i dodawać je wszędzie. Z wiekiem też coraz częściej dostrzegam walor warzyw sezonowych – mówi.

Na szczycie ulubionych warzyw są karczochy. – Przyjaciółka rozkochała mnie w szparagach i karczochach – tłumaczy Sztreker. – Czasem się ze mnie śmieją, że lubię łączyć różne smaki. Kiedyś na wyjdzie w Grecji odkryłyśmy pyszne buraki w occie, te wręcz idealnie komponowały się dla mnie z bitą śmietaną – śmieje się.

Nasza rozmówczyni lubi przede wszystkim wyraziste smaki.

 – Gdy mam wybór mięso czy deser, bez chwili zawahania powiem mięso. Brat odkrył chipsy ze skórki wieprzowej, które dla mnie są absolutnym hitem – dodaje z uśmiechem.

W mojej kuchni dominuje kuchnia rodziców

Zamiłowanie to wyrazistych smaków oraz domowego jedzenia pani Ewa wyniosła z domu rodzinnego. – Kuchnia rodziców dominuje w mojej kuchni – zdradza.

–  U nas pewnym sensie dominowała polska tradycyjna kuchnia z nutką nowoczesności. Od zawsze uwielbiałam gołąbki, a rodzice mieli kilka swoich popisowych dań. Pamiętam zapiekankę z ziemniaków, boczku i sera żółtego, pierś z kurczaka wraz ze szpinakiem i ryżem, skrzydełka z kurczaka z miodem i imbirem, makaron z pesto… – wymienia.

Szczególne miejsce we wspomnieniach mają kanapeczki, przygotowywane z sercem przez mamę pani Ewy. –  Dzieliła kromkę chleba na mniejsze kawałki i każdy był z czymś innym – rzodkiewką, pomidorkiem, pietruszką czy samym szczypiorkiem – opowiada. – Pamiętam też, że rodzice lubili robić na śniadanie różne pasty – naszym hitem były dwie: jajeczna, z serem białym i majonezem oraz ta z szynką, serem i ketchupem. Proste, pyszne rzeczy – wspomina.

Jestem otwarta na nowe smaki

Pomimo miłości do domowej kuchni, nasza rozmówczyni często daje się skusić na bardziej egzotyczne kuchnie. – Lubię chodzić po restauracjach z przyjaciółmi i szukać czegoś nowego. Aktywnie biorę udział chociażby w restaurant week, który umożliwia odwiedzenie wyższej klasy lokali w celu spróbowania nieznanych wcześniej dań, za przystępną cenę. Chyba nie ma nic bardziej jednoczącego, niż długie rozmowy przy wspólnym posiłku – dodaje Ewa Sztreker.

Nowe smaki pojawiają się także w czasie wycieczek i podróży. Nie wszystkie wyprawy kulinarne kończą się jednak dobrze. – Pamiętam do dziś żabie udka i ślimaki, które zamówiła moja mama z bratem na wakacjach w Paryżu. Już sam widok był dla mnie czymś trudnym – udek nie byłam wstanie wziąć do buzi. Zaryzykowałam ze ślimakiem… – wspomina zniesmaczona.

Pozytywnym zaskoczeniem okazała się zaś wątróbka z gęsi, którą pani Ewa skosztowała na Węgrzech. – W żaden sposób nie przypominała mi smakiem tej, którą znałam z domu – wraca wspomnieniami. – Była niezwykle delikatna i wręcz rozpływała się w ustach. Bardzo często wracam do tego smaku i już się cieszę na myśl, że na majówkę odwiedzam Budapeszt i będę mogła się nią rozkoszować – mówi z uśmiechem.

Ewa Sztreker jest zakochana we Włoszech i tamtejszej kuchni. – Kiedy tam jestem, zawsze zapuszczam się w niepopularne uliczki, aby odkryć typową Trattorię – opowiada. – Ten smak pizzy, makaronu czy panini są wyjątkowe i do pięt nie dorastają im lokale wypełnione turystami po brzegi – przekonuje, podając naszym czytelnikom przepis na specjalną sałatkę.

Sałatka Ewy Sztreker

Składniki:

  • pierś z kurczaka,
  • drobny makaron,
  • papryka, ogórek zielony,
  • pęczek kopru,
  • majonez
  • sól, pieprz, przyprawa typu gyros

Przygotowanie:

Kurczak pokrojony w małą kostkę smażymy na patelni, najlepiej w przyprawie gyros. Drobny makaron, najlepiej ten, który kształtem przypomina ryż, gotujemy, odcedzamy i zostawiamy do wystygnięcia.

Kroimy paprykę i ogórka zielonego – wcześniej pozbywając się miąższu – w kostkę. Wszystko łączymy w dużej misce. Na koniec wkrawamy cały pęczek drobno posiekanego kopru i dajemy majonez.

Dla smaku można dosolić lub popieprzyć. Smacznego!