Niepewność, emocje i poczucie, że sprawa daleko nie jest zakończona – tak można podsumować spotkanie, które odbyło się 13 listopada wieczorem w Miejskim Przedszkolu nr 14 w Płocku.
Choć prezydent Andrzej Nowakowski zapowiedział na Facebooku odstąpienie od likwidacji przedszkoli nr 9 i 14, społeczność „czternastki” jasno dała do zrozumienia: zwykły post to nie dokument, a rodzice oczekują wiążących decyzji i gwarancji dalszego funkcjonowania placówki.
W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele lokalnego samorządu – radni: Anna Derlukiewicz, Tomasz Kominek, Daria Domosławska czy Małgorzata Ogrodnik, a także Poseł na Sejm RP Wioletta Kulpa. Obecny był także Marek Tucholski z Konfederacji.
Trzy miejskie przedszkola w Płocku do likwidacji! Jak tłumaczą to władze miasta?
Spotkanie otworzyła dyrektor MP nr 14, mgr Małgorzata Marońska, dziękując rodzicom za mobilizację i podkreślając, że choć na razie odstąpiono od pomysłu zamknięcia placówki, obawy nie zniknęły.
– Moje obawy są ogromne i one nie znikną ot tak, bo wiemy, co się dzieje w Płocku i całej Polsce. Problem niżu demograficznego dotyka wszystkich – mówiła.
Dyrektor poinformowała, że urzędnicy nie otrzymali formalnego dokumentu, dotyczącego likwidacji przedszkola, a jedynie – jak wynika z rozmów – dowiedzieli się o planach z mediów i z postów rodziców. Przekazała również, że przedstawiciel ratusza, który miał wziąć udział w spotkaniu, ostatecznie nie przyjechał.
– Post na Facebooku nie jest oświadczeniem. Dla mnie liczy się słowo dane publicznie, ale potrzebujemy pisemnych gwarancji – podkreślała jedna z matek obecnych na sali.
Rodzice: „Chcemy dialogu, nie wojny”
Najmocniej wybrzmiał głos rodziców, którzy przedstawili petycję przeciwko likwidacji placówki, podpisaną przez 727 mieszkańców. Podczas wystąpień jasno zaznaczali, że nie chcą konfliktu z miastem, ale oczekują rzetelnych informacji oraz jasnych kryteriów, na podstawie których miasto miałoby typować przedszkola do zamknięcia.
– Nie chcemy być tymi „złymi rodzicami”. Chcemy rozmowy. Chcemy współpracy i decyzji opartych na faktach, nie na zaskakujących ruchach z dnia na dzień – mówiła przewodnicząca Rady Rodziców.
Rodzice i personel przedstawili także pełną listę działań i sukcesów placówki, m.in.:
- wygrany Budżet Obywatelski (projekt „Edukacyjna Strefa”),
- zwycięstwo w plebiscycie „Przedszkole Roku”,
- realizację programów prozdrowotnych i czytelniczych,
- współpracę z Mennicą Polską,
- zajęcia pływackie, ręcznej, rytmiki i codzienne wyjścia na świeże powietrze,
- własne inwestycje remontowe finansowane z budżetu placówki.
Prezydent rezygnuje z likwidacji przedszkoli. Dwie placówki jednak do zamknięcia
Pracownicy podkreślali także, że MP nr 14 jako jedno z nielicznych przedszkoli ma pełną obsadę specjalistów, co w kontekście rosnącej liczby dzieci z opiniami i orzeczeniami ma kluczowe znaczenie.
– To nie jest placówka. To jest dom – mówiła jedna z matek, dodając, że dzieci przeżywały wieści o możliwej likwidacji i bały się o swoją przyszłość.
Rodziców poparła radna Anna Derlukiewicz, choć zaznaczała, że niż demograficzny jest faktem i trzeba będzie liczyć się z zamknięciem niektórych placówek.
– Ja jako radna też byłam bardzo zaskoczona tym postem, który zobaczyłam dzień przed Wszystkimi Świętymi. My liczyliśmy się, że jest mniej dzieci i że placówki będą zamykane, ale nie wiedzieliśmy, że to będzie tak szybko i że będą akurat wytypowane właśnie te placówki – mówiła radna.
Wsparcie zapowiedział także radny Tomasz Kominek:
– Jeżeli tylko będę mógł pomóc, wspólnie obronimy tę placówkę, żeby przez najbliższe lata funkcjonowała dla rodziców i dzieci – zapewniał podczas spotkania.
Obawy o wygaszanie, rekrutację i przyszłość pracowników
Choć prezydent w swoim wpisie poinformował, że miasto odstępuje od likwidacji dwóch placówek, rodzice dopytywali, czy oznacza to także rezygnację z ewentualnego „wygaszania” poprzez ograniczenie rekrutacji.
– Jeśli nie będzie rekrutacji, to nie będzie dzieci. A jeśli nie będzie dzieci, to przedszkole nie ma jak istnieć. Tego się boimy najbardziej – podkreślano.
Rodzice wyrazili obawy również o 32 pracowników placówki, z których wielu pracuje tu od kilkunastu lub kilkudziesięciu lat.
– To nie są osoby, które łatwo znajdą nową pracę. Zamknięcie przedszkola to byłby dla nich cios – mówiła jedna z uczestniczek spotkania.
Szerszy problem: demografia i brak strategii miasta
Dużą część spotkania poświęcono analizie sytuacji demograficznej oraz pytaniu, dlaczego Płock traci mieszkańców szybciej, niż wiele innych miast regionu.
Rodzice wskazywali, że miasto nie prowadzi spójnej polityki prorodzinnej, a młode rodziny nie otrzymują wsparcia, które mogłoby zachęcić do pozostania w Płocku. Mówił o tym m.in. przedstawiciel płockiej Konfederacji, Marek Tucholski:
– Miasto musi mieć strategię. Jeśli widzi w danych, że dzieci ubywa, to decyzje powinny być podejmowane z kilkuletnim wyprzedzeniem, a nie zaskakiwać rodziców w październiku i odwoływać pomysł na początku listopada – podkreślał polityk.
Wśród poruszonych wątków pojawiły się m.in.:
- brak programów wspierających młode mamy i młode rodziny,
- brak bezpłatnych wydarzeń dla dzieci finansowanych przez miasto,
- rosnące koszty życia i brak zachęt mieszkaniowych,
- niedobór miejsc na dyżurach wakacyjnych,
- duża liczba dzieci zapisanych do prywatnych przedszkoli mimo wysokich opłat.
Padło też pytanie:
– Na jakiej podstawie miasto wytypowało właśnie nasze przedszkole do likwidacji, skoro placówka ma dobre opinie, pełną ofertę zajęć i świetną lokalizację?
Wątpliwości w tej sprawie wyraziła Poseł na Sejm Wioletta Kulpa:
– Dla mnie jest niezrozumiałe, że to właśnie czternastka została wytypowana, jeśli przeanalizuje się to, co dzieje się w tej placówce – zaznaczała Wioletta Kulpa.
Przedszkole nadal walczy
Dyrektor przedstawiła działania, które placówka już podjęła, by zwiększyć nabór:
- wprowadzenie programu „Przedszkoranki” – cotygodniowych zajęć adaptacyjnych dla dzieci w wieku przedszkolnym,
- rozważane jest wydłużenie godzin pracy przedszkola (do 18:00/19:00), aby dostosować się do potrzeb pracujących rodziców,
- planowane jest zapewnienie półtora miesiąca wakacyjnych dyżurów wyłącznie dla dzieci uczęszczających do przedszkola, w odpowiedzi na problem braku miejsc w innych placówkach.
- rozdawanie 1000 ulotek i promocja w lokalnych punktach,
- zgoda na rozwieszenie reklamy przedszkola w Galerii Miodowa,
– Zrobimy wszystko, aby to przedszkole żyło kolejne lata. Ale sami nie damy rady. Potrzebujemy realnej współpracy z miastem – podsumowała dyrektor.
Co dalej?
Rodzice zapowiedzieli udział w najbliższych posiedzeniach Komisji Edukacji oraz sesji Rady Miasta. Przewodnicząca Rady Rodziców otrzymała również zaproszenie na spotkanie z wiceprezydentem miasta, które ma odbyć się 20 listopada, a podczas którego mają zostać omówione zgłoszone pytania i wątpliwości.
Jednego nikt na spotkaniu nie ukrywał – sprawa wciąż jest otwarta.
– Będziemy stać na straży tej placówki. Nie odpuścimy, bo chodzi o nasze dzieci i o ludzi, którzy tworzą to miejsce – podsumowała przewodnicząca rodziców.















