„Poszukamy” na stadion to jeszcze nie „znajdziemy”

REKLAMA

Wystarczył jeden drobny komentarz prezydenta Andrzeja Nowakowskiego na Facebooku pod postem radnego Michała Sosnowskiego, by rozpętać naprawdę dużą dyskusję. Z jednej strony głosy przeciwników – za co? Po co? Z drugiej – nowy stadion jest potrzebny, jeśli chcemy grać w Ekstraklasie. Tylko że… dyskusja jest jak na razie całkowicie jałowa, bo konkretnych propozycji po prostu nie ma.

Nie od dziś wiadomo, że Andrzej Nowakowski kibicuje płockim piłkarzom. Nie znam prezydenta osobiście, ale wydaje mi się, że na meczach pojawiałby się regularnie nawet w przypadku przegranej w wyborach. Jak każdy kibic przychodzący na obiekt przy Łukasiewicza 34 widzi, że stadion może i był nowoczesny, ale 15 lat temu. Nie ma nic dziwnego w tym, że ludzie nie chcą przychodzić na stadion, na którym nie ma zadaszenia, porządnej oferty gastronomicznej, zaplecza sanitarnego, nie mówiąc już o tym, że między krzesełkami leżą… szyszki. Chęci prezydenta rozumiem więc doskonale.

PowiązaneTematy

Wisła może i nie rozpieszczała oczu kibiców na początku rundy, co znalazło odzwierciedlenie w tabeli. Dwa pierwsze mecze w Płocku, a licząc starcie z Bytovią w Pucharze Polski – trzy, to same porażki. Trzeba uczciwie przyznać, że widowiska stały na, delikatnie mówiąc, niskim poziomie. Potem było już tylko lepiej, Wisła odbiła się od dna, by poszybować w górę tabeli i wylądować na samym szczycie. Żeby domknąć klamrą jesienne mecze – dwie ostatnie potyczki z GKS Katowice i Zagłębiem Sosnowiec stały na naprawdę wysokim poziomie, w których Wisła mogła się podobać. Niektórzy kibice określali nawet mecz z rewelacyjnym beniaminkiem jako najlepszy od lat. Weekendowe popołudnie na stadionie może przyciągać liczną widownie. Tylko ten stadion…

stadionAle do meritum. W Płocku od lat co jakiś czas mówi się o remoncie lub budowie całkowicie nowego obiektu. Teraz mówi o tym Andrzej Nowakowski, ale wspominał o tym też jego poprzednik. Powstała nawet wizualizacja przyszłego obiektu który miał być w kształcie litery U, ale kiedy przyszło co do czego, czyli do wyłożenia pieniędzy – chętnych nie było. Miasto ma gigantyczne długi, choć prezydent zapewnia o stabilności sytuacji. Wisłą Płock ewidentnie nie jest zainteresowany Orlen, przynajmniej w obecnym kształcie. Stadionu raczej nie zbuduje nam też Unia Europejska czy marszałek województwa. Pamiętajmy, że mówimy tu o kwocie około 100 milionów złotych. Nawet jeśli rozłożymy to na kilka lat, rokrocznie trzeba wykładać około 20 milionów, a do tego dochodzą koszty utrzymania stadionu.

Czy miasto na to stać? Bardzo bym chciał, ale mam niestety wrażenie, że nie. Prezydent mówiąc „poszukamy” miał zapewne na myśli przyszłoroczny budżet, który jest w trakcie projektowania i będzie przyjmowany na grudniowej sesji rady miasta. Być może uda się przesunąć niektóre środki, inne działania zoptymalizować. Nie wątpię, że jakąś kwotę miasto może wygospodarować. Na razie to jednak sfera marzeń i domniemań. Pamiętajmy, że „szukać” to czas przyszły niedokonany, wyraz podobny, ale jednak inny od „znaleźć”…