Płocczanie wygrywają w Norwegii

ADVERTISEMENT

O 18 rozpoczęło się spotkanie Orlen Wisły Płock z Elverum Håndball w pierwszym meczu fazy grupowej Pucharu EHF w Norwegii. Płoccy piłkarze ręczni byli mocno zdeterminowani po środowych wydarzeniach.

Jak mówił przed spotkaniem trener Lars Walther, Norwegowie są zdecydowanie najszybszym z zespołów, które widział w tym sezonie. -Spodziewam się, że nie będziemy mieli zbyt dużo czasu na zmianę zawodników z ataku do obrony – mówił trener. -Stosują „szybkie wznowienia”, więc my nie możemy zasypiać. Musimy być do tego mentalnie przygotowani. Nie będzie czasu na dyskusje z sędziami. Po każdej akcji w ataku, skutecznej lub nie, trzeba się od razu zbierać do obrony. Z drugiej strony to samo czeka nas ze strony ekipy Team Tvis Holstebro. Też grają ekstremalnie szybki handball, typowy dla drużyn skandynawskich. Nieco innym zespołem jest Maribor Branik. Ci preferują już styl bardziej zbliżony do naszego. Dobrze prezentują się w defensywie 6-0, nie grają już tak szybko i na pewno będzie nam bardziej „leżał”, choć nie ukrywam, że to wciąż dobra drużyna – podsumował Lars Walther.

PowiązaneTematy

Wyjściowa siódemka Orlen Wisły (do ataku) to: Wichary – Nikcević, Nenadić, Eklemović, Spanne, Toromanović, Kavas. Nafciarze zagrali dzisiaj w niebieskich koszulkach i niebieskich spodenkach, gospodarze mieli białe koszulki i czarne spodenki. Sędziowie dzisiejszego meczu to węgierscy bracia Csaba i Pal Kekes.

Gol dla Norwegów wrzucił Stegavik już w pierwszej minucie spotkania. Nafciarze próbowali się odegrać, niestety brakowało nieco spójności w ataku. W siódmej minucie Rönnberg zwiększył przewagę Norwegów, ale już po chwili Eklemović zdobył pierwszy punkt dla płocczan. Akcja nieco przyspieszyła w tym momencie, kolejne celne rzuty, najpierw dla przeciwników, potem dla Nafciarzy nastąpiły już w 8. i 9. minucie. Mnożyły się także żółte kartki – po dziecięciu minutach meczu były już trzy po stronie norweskiej i jedna dla Nikčević’a. Od 11 minuty graliśmy w osłabieniu, co natychmiast wykorzystali Norwegowie, zwiększając swoją przewagę aż o 5 punktów i prowadząc w 16. minucie 9:4.

Na szczęście Wichary znów pokazał swoją klasę, dzięki czemu uniknęliśmy pogłębienia przewagi przeciwników, przy jednoczesnym skoncentrowaniu ataku na bramkę Norwegów. Dzięki dobrej grze Paczkowskiego, w 21 minucie udało się zmniejszyć różnicę do dwóch punktów. Jednak Wiślacy grali bardzo nerwowo i pasywnie, zauważalny był brak rytmu, co dość emocjonalnie zawodnicy wyjaśniali sobie w krótkiej przerwie. Niestety, nie pomogło to w zdobyciu przewagi nad drużyną norweską i po pierwszej połowie Elverum prowadził 14:10.

Druga część spotkania nie rozpoczęła się pozytywnie – w 32. i 33. minucie ponownie traciliśmy bramki. Oprócz krótkiego remisu w 11 minucie, Norwegowie mieli stałą przewagę. Sytuacja zmieniła się w 37. minucie, kiedy to zawodnicy Wisły w 7 minut odrobili 4-bramkową stratę z pierwszej części spotkania, tracąc przy tym 2 bramki. Po fantastycznym rzucie Nenadić’a z 10. metra, Wiślacy zremisowali 17:17.

Od tej pory gra była bardzo wyrównana. Na każdy zdobyty przez Norwegów punkt, płocczanie odpowiadali celnym rzutem. I w końcu w 44. minucie Wisła po raz pierwszy w tym meczu zdobyła prowadzenie 20:19. Chwilę potem Ferenc poślizgnął się na plamie wody i doznał kontuzji, na szczęście niegroźnej.

Norwegowie szybko zareagowali kontrą, ale Paweł Paczkowski, a chwilę potem Eklemović, Wiśniewski i Nenadić zwiększyli przewagę Nafciarzy do czterech punktów w 50. minucie spotkania. Wydawało się, że piłkarze z Płocka nabrali wiatru w skrzydeł, w czym intensywnie pomagał im sam… Wichary. W 52. minucie do grona zdobywców bramek dołączył – po indywidualnej akcji – Michał Kubisztal, osiągając wynik 25:20 dla Wisły.

Norwegowie próbowali jeszcze podnieść się po tym ataku, zmniejszyli przewagę Nafciarzy, ale ostatecznie Wisła Płock wygrała w Norwegii 27:25, obejmując prowadzenie po pierwszej kolejce w grupie C.