Okiem Robaka – W fotograficznej spiżarni…

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Fotograficy postępują jak chomiki – ciułają, zbierają, cyzelują, dopieszczają swoje fotograficzne zbiory. A kiedy już poukładają i wybiorą swe najcenniejsze perełki, to na koniec chcą się komuś pochwalić. I właśnie nastał ten czas, który chętnie nazywa się podsumowaniem roku, ale tak prawdę powiedziawszy roczna cezura nie ma tu nic do rzeczy, bowiem prawdziwej pasji nie mierzy się w miesiącach i latach, lecz siłą oddania i towarzyszących jej niepohamowanych emocji.

Przejdźmy jednakże do rzeczy. Od 17 listopada do 20 grudnia mamy możliwość w Płockim Teatrze Dramatycznym zapoznać się z dokonaniami rodzimego fotografa Tomasza Bombały, który przygotował dla nas wystawę pt. „Płock 3 D”. A jest to ekspozycja szczególna, co najmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze, prace zostały wykonane w technice anaglifu. To tajemnicze określenie nie ma nic wspólnego z prehistorycznymi runami, magią ani literaturą fantasy – oznacza jedynie tyle, że już przy samym wejściu na wystawę zostaniecie Państwo zaopatrzeni w tzw. trójwymiarowe okulary. Uchylając rąbka fotograficznego warsztatu, anaglif polega na wykonaniu dwóch zdjęć lekko przesuniętych w stosunku do siebie w poziomie za pomocą szyny, zamocowanej na statywie aparatu. Czasem wykorzystuje się do tego celu specjalne aparaty fotograficzne dwuobiektywowe. Następnie fotogramy poddaje się obróbce, polegającej na ich scaleniu programem komputerowym. Anaglif stwarza u oglądających iluzję trójwymiarowości obrazu.

Po drugie, i co chyba ważniejsze, płockie zakątki za sprawą fotografii Tomasza Bombały w przedziwny sposób „odświeżają” się w naszej wyobraźni, nabierają nowego kontekstu w sferze emocjonalnego przywiązania do miejsc, które wielokrotnie mijamy bez większego zastanowienia.

Tymczasem w Filii nr 5 Książnicy Płockiej przy Tumskiej 11 umiejscowiła się wystawa dwóch kolejnych, uznanych i cenionych płockich fotografów – Grzegorza Gętki i Bogdana Kozłowskiego. Obydwaj panowie przyznają, że romans z tą dziedziną sztuki trwa już bardzo długo i jego końca nie widać – po prostu jest to ich sposób na życie. Tytuł wystawy – „Nasze Płockie Spojrzenia” jasno sugeruje, jakie miejsce we wszechświecie pokochali najbardziej. Oni sami w trakcie wernisażu ujawnili, że starali się poszukać wspólnego mianownika ich prac. W moim przekonaniu, wyznaczony sobie cel osiągnęli z powodzeniem. Fotogramy, mimo indywidualnego podejścia, emanują pozytywną energią miasta, są pulsem życia jego mieszkańców i stanowią doskonałe, emocjonalne zwieńczenie dwóch elementów – czasu i miejsca, zatrzymanego w czujnym kadrze wytrawnego fotografa.

Jednakże, jak się Państwo pewnie domyślacie, to jeszcze nie wszystko.

6 grudnia w Spółdzielczym Domu Kultury swe prace zebrane w cykl „Fantazje roślin” przedstawił zasłużony, płocki fotograf – Jerzy Wernik. Autor jest zafascynowany różnorodnością natury, jej autonomicznym życiem, stosuje przybliżenia świata, którego na co dzień nie dostrzegamy. Rośliny są zagadką i wyzwaniem – z jednej strony chcą się wybić, być indywidualnością, dominować w swym środowisku, błyszczeć, z drugiej strony koegzystują w harmonii i zupełnie nie wymuszonej zgodzie – a to wszystko umiejscowione w jak najbardziej „płockich okolicznościach”.

Należy podkreślić, że wszyscy wymienieni wyżej fotografowie są wieloletnimi członkami Płockiego Towarzystwa Fotograficznego.

Na początku kwietnia na łamach tego portalu zamieściłem felieton pod tytułem „Płock – miasto fotografów” – jakiś prorok, czy co? Nie, nie przypisuję sobie ani talentu, ani zdolności wieszczenia, tym niemniej znając płockich miłośników fotografii, ich pasję i zaangażowanie, porywające coraz to nowe „ofiary” tej twórczej epidemii, jestem przekonany, że już wkrótce możemy stać się wręcz… Fotograficzną metropolią! A zatem, ku naszemu wspólnemu pożytkowi i zaskoczeniu… – niech się ziści…

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji