Monika Mioduszewska-Olszewska od kuchni: Jedzenie musi być piękne

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Co lubi jeść, a czego wręcz nie znosi na swoim talerzu? Jaką zasadę wyznaje w swojej kuchni młoda płocczanka? Woli restauracje, a może pichci dla swoich przyjaciół ich ulubione dania? Rozmawiamy o tym z Moniką Mioduszewską-Olszewską, konsultantką programową w płockim Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego.

Monika to osoba o szerokim spektrum zainteresowań. Lubi swoją pracę w teatrze, ale to dla społecznie aktywnie osoby zdecydowanie za mało. – Z wykształcenia jestem kulturoznawcą, stąd też moja praca w teatrze. Ale oprócz tego, jestem płocką koordynatorką ogólnopolskiej Antyprzemocowej Sieci Kobiet, w skrócie ASK, która powstała dzięki akcji One Billion Rising, czyli Nazywam się Miliard [taniec przeciwko przemocy wobec kobiet – przyp. red.]. Należę także do stowarzyszenia Kongres Kobiet, jestem jego członkinią – opowiada nam o sobie. Od naszej rozmówczyni dowiadujemy się też, że od zawsze interesowały ją sprawy społeczne, szczególnie dotyczące sytuacji kobiet.

ZDROWE JEDZENIE PRZEWODNICZKI

Czym jeszcze zajmuje się Monika? – Ostatnio postanowiłam rozszerzyć swoją wiedzę o Płocku i, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w czerwcu zostanę przewodniczką miejską – zdradza nam swoje plany.

I o tym pewnie moglibyśmy z Moniką rozmawiać godzinami, ale przecież chcemy się dowiedzieć o kuchni, którą preferuje, o smakach, które serwuje mężowi, czy też powspominać, co uwielbiała jeść jako dziecko. – Kuchnia dzieciństwa to przede wszystkim zupa dyniowa mojej babci. Ale w ogóle dzieciństwo kojarzy mi się z mnóstwem smaków – tłumaczy nam nasza rozmówczyni. – Od zawsze lubiłam gotować i eksperymentować w kuchni. Kiedy byłam dzieckiem, robiłam to z babcią, teraz kontynuuję to sama – uśmiecha się.

W domu rodzinnym Moniki, jak się okazuje, jedzenie było bardzo ważne i wszechobecne. Monika Mioduszewska-Olszewska kultywuje tę tradycję w swoim dorosłym życiu. Przyszła płocka przewodniczka preferuje kuchnię tzw. zdrową. – Wyznaję zasadę „jesteś tym co jesz” i staram się nie zaśmiecać swojego organizmu kiepskim jedzeniem. Jedzenie musi być zdrowe i smaczne, żeby sprawiało przyjemność – tłumaczy. Według niej, jedzenie musi być też piękne. – Jem oczami – wyznaje z uśmiechem.

ŻYWIOŁY W KUCHNI

W trakcie rozmowy dowiadujemy się, że Monika uwielbia owoce i warzywa. Jest zwolenniczką kuchni prostej, stworzonej na bazie świeżych produktów bardzo dobrej jakości. A czy młoda pani domu gotuje dla przyjaciół i rodziny, czy może woli wyjścia do restauracji?

– Uwielbiam gotować, tak jak wspomniałam wcześniej. Potrafię cały dzień przygotowywać potrawy dla moich przyjaciół, jestem wtedy w swoim żywiole. Efekty są różne, ale zwykle moi goście zjadają wszystko co przygotuję, więc chyba nie jest tak źle – mówi skromnie.

Na co dzień Monika przygotowuje posiłki dla męża. – Chyba to lubi, pomimo tego, że musiał odzwyczaić się od mięsa – zaskakuje nas. W trakcie rozmowy tłumaczy nam także, że w sumie jest w stanie spróbować wszystkiego, oprócz jednego dania. – Nie cierpię, po prostu nie cierpię czarniny – odpowiada bez namysłu.

A jaką potrawę lubi najbardziej? – Oj, to się zmienia, ale ostatnio lubię makaron pełnoziarnisty zapiekany z warzywami i mozzarellą. No i może jeszcze mule w białym winie, ale to od święta – podkreśla z uśmiechem.

Tradycyjnie prosimy Monikę, aby podała przepis, z którego mogliby skorzystać czytelnicy PetroNews. – Podam sposób przyrządzenia wspomnianej zupy dyniowej mojej babci. Co prawda, nigdy nie gotowałam jej z żadnego przepisu, więc podam przybliżone proporcje, które śmiało można zmieniać – wyjaśnia.

  • Składniki:
    – pół średniej dyni
    – 1 szklanka wody
    – 1 litr mleka
    – 3-4 ziemniaki
    – mąka
    – jajko
    – sól
    – pieprz
    – gałka muszkatołowa.

    Wykonanie
    Dynię umyć, obrać ze skóry, pokroić w kostkę i wrzucić do garnka. Zalać wodą i połową mleka. Gotować do momentu, aż dynia będzie miękka, dolewając od czasu do czasu pozostałą część mleka. Na koniec doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Zupa powinna mieć konsystencję kremu. W razie potrzeby, można ją zblendować.

    Ziemniaki zetrzeć na tarce, wrzucić na sitko i odsączyć nad miseczką. Z miseczki odlać wodę, zostawić skrobię, która osiądzie na dnie, wrzucić odsączone ziemniaki, dodać niewielką ilość mąki, jajko i zagnieść ciasto na kluski. Z ciasta formować kulki, które następnie gotować w osolonej wodzie. Na końcu połączyć zupę z kluseczkami i podawać gorące.

    Smacznego!

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji