Mon-Pol zostaje w pierwszej lidze

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Mon-Pol Płock pokonał w meczu o miejsca 5-9 Pierwszej Ligi Koszykówki Kobiet drużynę VBW GTK Gdynia 70:56 (22:15, 13:13, 22:15, 13:13). Tym samym koszykarki z Płocka mogą się cieszyć z utrzymania na zapleczu Basket Ligi Kobiet.

Gospodynie podeszły do tego spotkania bardzo skoncentrowane i już od początku starały się narzucić rywalkom swój styl gry. Pierwsza kwarta zaczęła się dla Mon-Polu bardzo dobrze i już po dwóch minutach, dzięki celnym rzutom Karoliny Sikorskiej, Sylwii Janas i dwóm trafieniom Justyny Pytlarczyk, na tablicy wyników widniał wynik 8:0. Rywalki pierwszy punkt zdobyły po ponad dwóch minutach gry, kiedy to celnie z linii rzutów osobistych rzuciła Justyna Grabowska, ale chwilę później kolejne dwa punkty dla Mon-Polu zdobyła Karolina Sikorska i przewaga gospodyń wzrosła do 9 punktów. Wysokie prowadzenie trochę uśpiło płocczanki i do głosu zaczęły dochodzić koszykarki z Gdyni. Spotkanie stało się o wiele bardziej wyrównane, gra zaczęła się toczyć praktycznie kosz za kosz, a Mon-Pol utrzymywał wypracowaną na początku kwarty przewagę. Wprawdzie w końcówce pierwszej odsłony spotkania, dzięki „trójce” Aleksandry Jagodzińskiej i trafieniu Dominiki Duraj, VBW zbliżył się do gospodyń na 4 punkty, ale w samej końcówce celnie za trzy punkty rzuciła dobrze dysponowana tego dnia Justyna Pytlarczyk i pierwsza kwarta zakończyła się zwycięstwem Mon-Polu 22:15.

Druga kwarta rozpoczęła się dobrze dla koszykarek z Płocka, które dzięki celnym rzutom Agaty Ostrowskiej (za trzy) i Karoliny Sikorskiej zwiększyły swoją przewagę nad rywalkami do 12 punktów. Później w poczynaniach obydwu drużyn zaczął jednak wkradać się chaos. Zarówno płocczanki, jak i koszykarki gości, zaczęły grać chaotycznie, niedokładnie i do tego nieskutecznie w ataku. Mimo wszystko, trochę lepiej w tym okresie radziły sobie koszykarki z Gdyni, które zaczęły powoli odrabiać straty, zbliżając się do Mon-Polu na 6 oczek. W końcówce drugiej części spotkania gospodynie zaczęły grać trochę lepiej i udało im się oddać kilka celnych rzutów. Jednak gdynianki nie były dłużne i w rezultacie druga kwarta zakończyła się remisowo, a w całym spotkaniu Mon-Pol utrzymał siedmiopunktową przewagę, prowadząc do przerwy 35:28.

Początek drugiej połowy to koncert w wykonaniu Mon-Polu. Rywalki nie mogły sobie poradzić z atakami gospodyń, a w szczególności z będącą w doskonałej dyspozycji Justyną Pytlarczyk. Przez pierwsze pięć minut trafiały właściwie tylko koszykarki z Płocka, zdobywając w tym czasie 14 punktów, a tracąc zaledwie dwa, które dla drużyny VBW zdobyła Aleksandra Jagodzińska. Wprawdzie później gdyniankom udało się zdobyć cztery punkty z rzędu, ale Mon-Pol nie zwalniał i dalej systematycznie zwiększał swoją przewagę, która na niespełna dwie minuty przed końcem 3. kwarty wzrosła do 21 punktów. W końcówce tej odsłony trenerzy gospodyń pozwolili pograć zawodniczkom rezerwowym. Widać było, że piątka Mon-Polu rzadko grywa w takim zestawieniu i płockie koszykarki zaczęły popełniać sporo błędów, co wykorzystały rywalki, zdobywając w końcówce trzeciej kwarty 7 punktów. Ostatecznie ta część spotkania zakończyła się zwycięstwem płocczanek 22:15, a przewaga nad rywalkami wzrosła do 14 oczek.

Wysoka przewaga chyba zbyt mocno rozluźniła gospodynie, bo ostatnia odsłonę spotkania lepiej zaczęły przyjezdne. Bardzo dobrze zaprezentowała się w tym okresie gry Justyna Grabowska i głównie dzięki jej celnym rzutom gdyniankom udało się zmniejszyć stratę do 9 punktów. To chyba obudziło gospodynie, które zaczęły grać znacznie lepiej i na 4 minuty przed końcem przewaga Mon-Polu ponownie wzrosła do kilkunastu punktów. Końcówka spotkania to zdecydowanie słabsza gra obydwu ekip. Podobnie jak w drugiej kwarcie, koszykarki zaczęły grać niedokładnie i nieskutecznie. Ostatecznie czwarta kwarta zakończyła się remisem 13:13, a całe spotkanie zwycięstwem Mon-Polu 70:56.

Najwięcej punktów w drużynie Mon-Polu zdobyły: Justyna Pytlarczyk (19), Agata Ostrowska (16) i Karolina Sikorska (15). Wśród koszykarek gości najskuteczniejsze okazały się Justyna Grabowska z dwudziestoma punktami na koncie oraz Dominika Duraj, która rzuciła o 2 oczka mniej.

Po meczu najskuteczniejsza tego dnia Justyna Pytlarczyk powiedziała: – Spotkanie powinno się widzom podobać. Pierwsza i trzecia kwarta w naszym wykonaniu były bardzo dobre i myślę, że tak właśnie powinnyśmy grać. Za to w drugiej i czwartej kwarcie wprowadziłyśmy trochę dramaturgii do tego spotkania. Dzisiaj trener dał trochę pograć zawodniczkom rezerwowym, które na treningach prezentują się bardzo dobrze i muszą teraz tylko się otworzyć, nie bać się i grać swoje. W tej chwili jesteśmy już spokojne o utrzymanie w lidze i bez takiego obciążenia psychicznego będzie nam się grało łatwiej, co nie znaczy, że nie będziemy w kolejnych meczach walczyć o zwycięstwa. Teraz czeka nas wyjazd do Bydgoszczy, z którą grało się nam dobrze, chociaż na wyjeździe może być ciężko. Do gry wróciła Karina Szybała, może zagrać Monika Maj, tak że może być ciężej niż zwykle, ale powalczymy o zwycięstwo.

Rafael Dominik

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji