REKLAMA

Mieszkanka Żyznej: Zajmijcie się naszą sprawą intensywniej

REKLAMA

Podczas LIV Sesji Rady Miasta Płocka poruszono problem mieszkańców bloków przy ul. Żyznej, którzy nie mają aktów notarialnych. Wyłączono im też ciepłą wodę i ogrzewanie.

Przewodnicząca klubu radnych PiS, Wioletta Kulpa zaapelowała, aby zorganizować spotkanie w sprawie problemu mieszkańców bloków przy ul. Żyznej, którzy nie mają aktów notarialnych za mieszkania, które kupili. Ze względu na zadłużenie dewelopera, firmy Inbud, wyłączona została ciepła woda i ogrzewanie.

Prezydent Andrzej Nowakowski stwierdził, że jeśli będzie taka prośba ze strony mieszkańców, to w spotkaniu wezmą udział przedstawiciele Urzędu Miasta Płocka. Podkreślił, że billboardy radnej Kulpy wisiały na nośnikach pana Karczewskiego, więc jej komitetowi wyborczemu będzie łatwiej zaprosić właściciela Inbudu.

PowiązaneTematy

– Widać, że woli pan złośliwości, niż merytoryczną rozmowę – skwitowała Wioletta Kulpa. – Jeśli będzie potrzeba, a pan nie chce dzwonić, ja zadzwonię i do Fortum, i do pana Karczewskiego, i do mieszkańców – zaznaczyła.

– Pani zaczęła interesować się tą sprawą dopiero w trakcie kampanii wyborczej – stwierdził wiceprezydent Jacek Terebus. Dodał, że takie spotkania w urzędzie odbywały się wielokrotnie, a sprawa jest poza kompetencjami urzędu miasta. Zaznaczył, że mieszkańcy powinni przed podpisaniem umowy upewnić się, czy ta forma umowy jest prawidłowa.

Radna Kulpa powiedziała, że wiceprezydent nie mówi prawdy, ponieważ tą sprawą zajmuje się od dawna. – Poprosiłam o wyznaczenie terminu spotkania, proszę udzielić mi odpowiedzi – mówiła stanowczo.

Zaapelowała, aby działania urzędu były spójne z działaniami radnych. – Ja dowiaduję się od mieszkańców, że urząd wysłał jakieś pismo, a przecież wystarczy nas powiadomić. Potem zarzuca nam pan, że się nie interesujemy. Zacznijmy działać wspólnie, żeby tym ludziom pomóc – stwierdziła Wioletta Kulpa.

Ewa Tokarczyk

O głos poprosiła mieszkanka tego osiedla, Ewa Tokarczyk. Zwróciła się z prośbą, żeby intensywniej zająć się ich sprawą. – Jestem z budynku 47, kupiłam mieszkanie w 2016 roku, kiedy nie było wiadomo, że umowa rezerwacyjna jest nieważna. Nie miałam pojęcia, że można sprzedawać mieszkania, które nie są dopuszczane do użytkowania – tłumaczyła.

Opowiadała, w jaki sposób byli przekonywani przez dewelopera, że kupowane przez nich mieszkania są w porządku. – Z miesiąca na miesiąc mieliśmy obiecane, że za chwilę będą akty notarialne – argumentowała.

Przewodniczący Artur Jaroszewski zapewnił, że nowa rada miasta również zajmie się tą sprawą.