Mężczyzna z bronią. Zgłoszenie brzmiało groźnie!

Mężczyzna z bronią. Zgłoszenie brzmiało groźnie!

13 stycznia 2026
Ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu w Płocku? Będą konsultacje

Co z ograniczeniem sprzedaży alkoholu?

13 stycznia 2026




Zderzenie z łosiem. Policja apeluje

Zderzenie z łosiem. Policja apeluje

13 stycznia 2026
Inwestycja, która odmieni podróże rowerowe w regionie

Inwestycja, która odmieni podróże rowerowe w regionie

13 stycznia 2026
Nowa jakość opieki zdrowotnej w sercu Płocka. Klinika Dr Medic oficjalnie otwarta

Nowa jakość opieki zdrowotnej w sercu Płocka. Klinika Dr Medic oficjalnie otwarta

13 stycznia 2026
Pokaż więcej




środa, 14 stycznia, 2026
  • Reklama na portalu i w gazecie
  • Kontakt z redakcją
  • Polityka Prywatności
#PetroNews
Reklama
  • AktualnościSTART
  • Bezpieczeństwo
    Mężczyzna z bronią. Zgłoszenie brzmiało groźnie!

    Mężczyzna z bronią. Zgłoszenie brzmiało groźnie!

    Zderzenie z łosiem. Policja apeluje

    Zderzenie z łosiem. Policja apeluje

    Tragiczny finał pożaru. Nie żyje Płocczanka…

    Tragiczny finał pożaru. Nie żyje Płocczanka…

    Wypadek w powiecie płockim. Jedna osoba w szpitalu [FILM]

    Wypadek w powiecie płockim. Jedna osoba w szpitalu [FILM]

    Robią sobie selfie na lodzie. Jak to się kończy? [FILM]

    Robią sobie selfie na lodzie. Jak to się kończy? [FILM]

    Trzy osoby w szpitalu po zderzeniu aut. Ucierpiało roczne dziecko

    Wypadek na skrzyżowaniu w centrum Płocka. Jedna osoba w szpitalu

    Na lodzie może być krucho. Jak się zachować?

    Na lodzie może być krucho. Jak się zachować?

    Wypadek na wyjeździe z Płocka. Są utrudnienia

    Wypadek na wyjeździe z Płocka. Są utrudnienia

    Jest film z akcji policjantów przy pożarze

    Jest film z akcji policjantów przy pożarze

  • Wydarzenia
    • Wszystko
    • Historia
    • Kino
    • Kluby
    • Koncerty
    • Muzyka
    • Rozrywka
    • Teatr
    • Wydarzenia
    • Wystawy
    Patriotyczne spotkanie z piosenkami i zabawami

    Styczniowe uroczystości patriotyczne w Płocku

    Spojrzenie na Australię w kadrach Marka Tomalika

    Spojrzenie na Australię w kadrach Marka Tomalika

    Niegdyś największa organizacja społeczna w Polsce. W Płocku będzie okazja poznać jej historię

    Promocja książki o niezwykłym płockim artyście

    Studniówka 7 LO [FILM, ZDJĘCIA]

    Studniówka 7 LO [FILM, ZDJĘCIA]

    Płocki Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim

    Płocki Dzień Judaizmu w Kościele Katolickim

    To będzie wieczór z najpiękniejszymi ariami i duetami w doskonałym wykonaniu

    Szalone Skrzypce w Płocku

  • Edukacja
    Nowy zawód na wyciągnięcie ręki – Policealna Szkoła Pascal w Płocku zaprasza

    Nowy zawód na wyciągnięcie ręki – Policealna Szkoła Pascal w Płocku zaprasza

    ORLEN i Politechnika Warszawska łączą siły. W jakim zakresie?

    ORLEN i Politechnika Warszawska łączą siły. W jakim zakresie?

    Duże zmiany w pisowni już od stycznia! Jak pisać te słowa?

    Duże zmiany w pisowni już od stycznia! Jak pisać te słowa?

    Młodzież rządzi! Staszic TedX na zakończenie projektu

    Młodzież rządzi! Staszic TedX na zakończenie projektu

    Fakty na tapecie – Młodzież w mediach! [FILM, FOTO]

    Fakty na tapecie – Młodzież w mediach! [FILM, FOTO]

    Gala Wolontariatów Szkolnych w Gąbinie. Siła społeczności i serce młodych ludzi

    Gala Wolontariatów Szkolnych w Gąbinie. Siła społeczności i serce młodych ludzi

    Spotkanie wolontariuszy z powiatu płockiego. „Małe gesty potrafią zmienić czyjś świat”

    Spotkanie wolontariuszy z powiatu płockiego. „Małe gesty potrafią zmienić czyjś świat”

    Międzynarodowe projekty Jagiellonki

    Międzynarodowe projekty Jagiellonki

    „Nie bądźmy obojętni”. W Gąbinie debatowano o roli świadka przemocy domowej

    „Nie bądźmy obojętni”. W Gąbinie debatowano o roli świadka przemocy domowej

  • Społeczeństwo
    Kawa, która pomaga. ORLEN ponownie włącza się w finał WOŚP

    Kawa, która pomaga. ORLEN ponownie włącza się w finał WOŚP

    Pełno śmieci przy jednym z bloków. Spółdzielnia wyjaśnia, co się stało

    Pełno śmieci przy jednym z bloków. Spółdzielnia wyjaśnia, co się stało

    Spłonął dom mamy i trójki dzieci. Jak im pomóc?

    Spłonął dom mamy i trójki dzieci. Jak im pomóc?

    Elżbieta Młodziejewska: „Profilaktyka ma sens, gdy jest powtarzalna”

    Elżbieta Młodziejewska: „Profilaktyka ma sens, gdy jest powtarzalna”

    Prawnik radzi: Czy to koniec umów zlecenia i „samozatrudnienia”?

    Prawnik radzi: Oszustwa internetowe – na co zwracać uwagę

    Lekcje pływania z WOPR i ORLENEM. Rusza kolejna edycja projektu

    Lekcje pływania z WOPR i ORLENEM. Rusza kolejna edycja projektu

    Wzrasta zasiłek pogrzebowy. Od kiedy i o ile?

    Wzrasta zasiłek pogrzebowy. Od kiedy i o ile?

    Gala Wolontariatów Szkolnych w Gąbinie. Siła społeczności i serce młodych ludzi

    Gala Wolontariatów Szkolnych w Gąbinie. Siła społeczności i serce młodych ludzi

    Bezcenne skarby znów w Płocku. Pochodzą ze średniowiecza!

    Bezcenne skarby znów w Płocku. Pochodzą ze średniowiecza!

  • Sport
    • Wszystko
    • Alternatywne
    • Bieganie
    • Futbol Amerykański
    • Koszykówka
    • Lotniczy Płock
    • Piłka Nożna
    • Piłka Ręczna
    • Siatkówka
    • Sporty Wodne
    • Sztuki Walki
    Mocne zakończenie roku KPS Płock

    Płoccy siatkarze ruszają do gry

    Płocki kickboxer wyróżniony za sukces na Mistrzostwach Świata

    Płocki kickboxer wyróżniony za sukces na Mistrzostwach Świata

    Mocne zakończenie roku KPS Płock

    Mocne zakończenie roku KPS Płock

    Wkrótce Płocki Bieg Sylwestrowy

    Wkrótce Płocki Bieg Sylwestrowy

    Sześć medali płockich wioślarzy na Mistrzostwach Mazowsza

    Sześć medali płockich wioślarzy na Mistrzostwach Mazowsza

    Wysoki poziom na Mistrzostwach Płocka w skoku wzwyż

    Wysoki poziom na Mistrzostwach Płocka w skoku wzwyż

    Złote i brązowe medale płockich karateków na Mistrzostwach Malborka

    Złote i brązowe medale płockich karateków na Mistrzostwach Malborka

    Zbliża się ORLEN Zima z FutbolGangiem

    Zbliża się ORLEN Zima z FutbolGangiem

    Sukces płocczanina na Mistrzostwach Świata w kickboxingu

    Sukces płocczanina na Mistrzostwach Świata w kickboxingu

  • Polityka
    Trasa S10 coraz bliżej Płocka? Są pierwsze konkretne terminy

    Trasa S10 coraz bliżej Płocka? Są pierwsze konkretne terminy

    Szymon Stachowiak: „Nie chodzi o tytuł, tylko o realne rozwiązywanie problemów”

    Szymon Stachowiak: „Nie chodzi o tytuł, tylko o realne rozwiązywanie problemów”

    Adrian Brudnicki: Nie możemy być pokoleniem, które zlikwiduje płocką stocznię

    Adrian Brudnicki: Nie możemy być pokoleniem, które zlikwiduje płocką stocznię

    Płocczanie w nowych władzach Mazowieckiej Nowej Lewicy

    Płocczanie w nowych władzach Mazowieckiej Nowej Lewicy

    Szymon Stachowiak: „Mamy patologię na rynku mieszkaniowym” [PODCAST]

    Szymon Stachowiak: „Mamy patologię na rynku mieszkaniowym” [PODCAST]

    Marek Tucholski: Płock wyludnia się najszybciej! [PODCAST]

    Marek Tucholski: Płock wyludnia się najszybciej! [PODCAST]

    Płocki polityk przewodniczącym Rady Naczelnej PSL

    Płocki polityk przewodniczącym Rady Naczelnej PSL

    Debata o konstytucji i prerogatywach prezydenta. Czy potrzebne są zmiany w Konstytucji RP?

    Debata o konstytucji i prerogatywach prezydenta. Czy potrzebne są zmiany w Konstytucji RP?

    Tomasz Kominek o maratonie, samorządzie i codziennej walce z hejtem [PODCAST]

    Tomasz Kominek o maratonie, samorządzie i codziennej walce z hejtem [PODCAST]

    Trending Tags

    • Koalicja Obywatelska
    • PIS
    • Konfederacja
    • Lewica
    • PSL
    • Urząd Wojewódzki
    • Urząd Marszałkowski
    • Urząd Miasta Płocka
    • Rubryka Polityka
Brak rezultatów
Zobacz wszystkie wyniki
#PetroNews
Reklama
#PetroNews
Reklama
Home Tylko u Nas Okiem Robaka

Kim są patroni płockich ulic? Dwie miłości Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej

by Waldemar Robak
20 lipca 2019
116
SHARES
1.4k
VIEWS
Podziel się na FacebookuUdostępnij na Twitterze

W naszym cyklu prezentowaliśmy dotąd sylwetki wybitnych płocczan uwiecznione w nazwach ulic. Tym razem postąpimy nieco inaczej, ponieważ Mira Zimińska-Sygietyńska jak dotąd nie pojawiła się w bazach adresowych naszego miasta, jednakże już od kilku lat jej postać zaklęta w kameralnym pomniku, nieodmiennie wywołująca uśmiech na twarzach przechodniów, bez zbędnych fanfar udziela swej dyskretnej protekcji całej ulicy Tumskiej.

Nasza bohaterka jest płocczanką z krwi i kości, bowiem przyszła na świat 22 lutego 1901 roku jako Maria Magdalena Burzyńska w jednej z kamienic przy Piekarskiej. Choć, jak sama dowcipnie wspominała: „… urodziła się w teatrze”, który w tych czasach znajdował się na tej ulicy, dumnie wieńcząc koronę Tumskiego Wzgórza. Z deskami sceny nasza przyszła gwiazda była związana nim się urodziła, ponieważ jej matka była bileterką, a potem bufetową w teatrze, a ojciec był tam zatrudniony jako maszynista i dekorator.

Reklama

Tak zatem nie mogło być inaczej; mała Mania przeżyła swój artystyczny debiut, zanim jeszcze miała o tym jakiekolwiek pojęcie, ponieważ w wieku kilkunastu miesięcy rodzice „wypożyczyli” ją do sztuki wystawianej przez występującą gościnnie w Płocku ukraińską trupę aktorską. Jednakże niebawem, bo w wieku 7 lat zagrała swą pierwszą „prawdziwą” rolę jako Stasia w „Ich czworo” Gabrieli Zapolskiej. Doskonale poradziła sobie z wyzwaniami sceny, dlatego też obsadzano ją w kolejnych rolach dziecięcych – w „Weselu”, w „Dziadach” i in. Artystyczna kariera siłą rzeczy wpisała się w marzenia małej płocczanki.

– …Od początku byłam zachłanna i nieskromna – wspominała. – Chciałam być aktorką dobrą i wszechstronną, która doskonale wszystko umie; tańczy i śpiewa, gra komedie i tragedie.

Już w wieku kilku lat wymyśliła sobie artystyczny pseudonim – Mira, który przejęła od księżniczki z jej ulubionej bajki. Swój warsztat natomiast małoletnia aktorka szlifowała podpatrując wciąż gwiazdy, które występowały na deskach Miejskiego Teatru, organizując występy dziecięce, gdzie sceną bywały podwórka Starówki, lub też tzw. „niemiecka górka” (część Tumskiego Wzgórza nieopodal pomnika Władysława Broniewskiego). Nie zapominała również aby rozwijać swój głos, śpiewała bez przerwy zarówno to, co wpadło jej w ucho – popularne piosenki, melodie zasłyszane na scenie, jak też… kościelne pieśni jako chórzystka w płockiej Farze.

Szybko wkroczyła w swe dorosłe życie; za namową matki poślubiła w wieku 16 lat Jana Zimińskiego – zdolnego muzyka, który był zatrudniony w płockim teatrze i jednocześnie udzielał nastoletniej artystce lekcji gry na fortepianie. Wreszcie przyszła pora, aby porzucić płockie pielesze; Jan otrzymał angaż kapelmistrza w Teatrze Polskim w Radomiu, tymczasem Mirę zatrudniono tamże jako wodewilistkę.

Mira Zimińska-Sygietyńska wróciła do Płocka [ZDJĘCIA]

Niespodziewanie powierzono jej rolę główną w komedii; zagrała „Aszantkę” Włodzimierza Perzyńskiego, którą podbiła nie tylko serca publiczności, bowiem jej naturalny talent aktorski dostrzegł Jerzy Sopocki – jeden z współwłaścicieli kultowego warszawskiego kabaretu Qui Pro Quo, mieszczącego się w Galerii Luxenburga przy Senatorskiej 29. Niewiele się namyślając małżeństwo spakowało manatki, porzuciło Radom i wyruszyło do stolicy po złote runo…

Jednakże początki były nader opłakane; na skutek nieporozumienia, w Qui Pro Quo nikt o angażu nie wiedział i w pierwszych tygodniach pobytu w Warszawie zostali na przysłowiowym lodzie. Kiedy wreszcie sprawy się wyjaśniły i kabaret otworzył przed Mirą Zimińską swą scenę, też nie było dużo lepiej; nasza przyszła gwiazda była angażowana do niewielkich rólek. Z przekąsem była nazywana w za kulisami „ta mała od Sopockiego”, co miało również sugerować buduarowe podłoże tej protekcji. Tymczasem właściciel teatru, choć wiele wskazywało na to, że obiecywał sobie dużo więcej niż dostał, przede wszystkim docenił zdolności artystyczne młodej aktorki.

Ona sama zresztą wciąż intensywnie pracowała nad doskonaleniem swego warsztatu. Wkrótce mogła już rywalizować ze swymi uznanymi i to nie byle jakimi koleżankami, bo gwiazdami największego formatu – Hanką Ordonówną i Zulą Pogorzelską. Mira Zimińska dysponowała jednakże pewnym atutem, którego nie posiadały jej konkurentki; miała talent komediowy, potrafiła wplatając celną parodię tak zinterpretować nawet najbardziej dramatyczny utwór, że publiczność zebrana na widowni za każdym razem pokładała się ze śmiechu.

Tak te pierwsze lata Kariery Miry Zimińskiej wspominał człowiek, który widział to wszystko z bliska, Jerzy Boczkowski – dyrektor teatru Qui Pro Quo, a jednocześnie kompozytor, autor tekstów i reżyser:

„Pętała się przy teatrze w Płocku w latach szczeniackich, no i naturalnie marzyła o scenie. A właściwie nie marzyła, tylko powiedziała sobie: „Będę grać w teatrze”. Była to decyzja nieodwołalna upartego kozła, jakim została do chwili obecnej Mira Zimińska. Dzięki temu uporowi dostała się na scenę operetkową w Radomiu, a stamtąd wprost wskoczyła do Qui Pro Quo, który to kabaret był wtedy marzeniem marzycielek, marzących o blasku kinkietów i karierze gwiazdy. Wskoczyła w to gniazdo os, bo tak zawsze bywa, gdy nieopierzone pisklę teatralne wpada między zespół gwiazd. Grała „ogony”, a jej jedynym marzeniem było, aby którakolwiek z koleżanek… zachorowała, bo wtedy dostawała zastępstwo i podskakiwała o jeden szczebel wyżej w drabinie teatralnej. Dzięki chorobom koleżanek awansowała w hierarchii kabaretowej na tyle, że w słynnej rewii „Halo, ciotka!” została commere’ą Konrada Toma w konferansjerce. Ten uprzedził ją, że będzie mówił dowcipy, a ona będzie się tylko z nich śmiała. Pokutujący w Mirze kozioł i rodząca się „żmija teatralna” nie zgodziły się na takie postawienie sprawy. I zdziwiony Tom otrzymał od Zimińskiej po każdym dowcipie zamiast śmiechu – głupie zapytanie; nie rozumiała, o co chodzi w dowcipie. Tom zaczął odpowiadać, Mira nie pozostawała dłużna i wynikła z tego doskonała konferansjerka, w której Mira wykazała po raz pierwszy swój własny styl irracjonalnego dowcipu i humoru. Zaczęło się jej wymarzone „wielkie życie” teatralne”.

Po premierze „Halo, ciotka!” kariera Miry Zimińskiej nabrała rozpędu, już była rozpoznawalna w kręgach artystycznych i angażowano ją do głównych ról. W swej relacji Jerzy Boczkowski nie wspomniał, jaką rolę de facto spełniał w tym czasie prowadzony przez niego teatr Qui Pro Quo. W latach dwudziestych zdominował on polską scenę kabaretową, warszawiacy zwali go „kochaną, starą budą”, był uwielbiany zarówno przez stołeczną inteligencję, establishment, jak i bohemę artystyczną.

Przez cały okres 12 lat istnienia kabaretu autorem utworów był Julian Tuwim, do którego z czasem dołączył Marian Hemar. Okazjonalnie dla kabaretu teksty pisali również inni skamandryci – Antoni Słonimski, Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński. Wśród wykonawców brylowały czołowe postaci polskiej sceny; oprócz wcześniej wymienionych – Adolf Dymsza, Eugeniusz Bodo, Mieczysław Fogg, Tadeusz Olsza, czy Gustaw Cybulski. Prawdopodobnie to właśnie w Qui Pro Quo po raz pierwszy w Polsce rozebrzmiał jazz wykonany przez zespół Jerzego Petersburskiego i Artura Golda.

Tymczasem nasza bohaterka, dzięki swym talentom komediowym, zyskała nowy przydomek – „Chaplin w spódnicy” i wciąż miała ochotę na więcej. Zadebiutowała w filmie, jeszcze w okresie kina niemego, jednakże największą popularność przyniosły jej kreacje w przedwojennych komediach „Każdemu wolno kochać”, „Manewry miłosne”, „Papa się żeni”, „Ada! To nie wypada!”.

W pewnym momencie zapragnęła także przełamać etykietę komediantki, artystki rewiowej, dlatego też podjęła kolejne wyzwanie, jakim był powrót na scenę dramatyczną. Jak zwykle zrobiła to perfekcyjnie; w 1929 roku pojawiła się u boku tak wybitnych aktorów dramatycznych jak Stefan Jaracz i Maria Modzelewska w Teatrze Polskim w „Artystach” Artura Hopkinsa i George’a Watersa, a dwa lata później w Teatrze Małym w „Pierwszej pani Frazer” Johna Ervine’a. W 1932 roku przyszedł czas na tytułową rolę w komedii Gabrieli Zapolskiej „Panna Maliczewska” wystawionej na deskach Teatru Ateneum. Z nie mniej gorącym przyjęciem spotkała się również kreacja Juliasiewiczowej w „Moralności pani Dulskiej” w Teatrze Aktora w 1934 roku.

Mira Zimińska… wszechstronna, utalentowana, bywalczyni warszawskich salonów i nocnych dancingów oraz legendarnej „gawry” skamandrytów – słynnego pięterka w „Ziemiańskiej”. Jednym słowem, wielkomiejski szyk, charm i styl… Osiągnęła status kobiety wyemancypowanej i niezależnej, można powiedzieć – „influencerki” tamtych czasów; uprawiała sporty; tenis, łucznictwo, łyżwiarstwo i saneczkarstwo. Jeździła również konno i na rowerze, ale chyba jej największą pasją były samochody. Miała ich kilka, ale Warszawa zapamiętała Mirę Zimińską w zabójczo pięknym, przyciągającym spojrzenia przechodniów kabriolecie – doskonale czerwonym bugatti.

A mężczyźni? Pojawiali się, a i owszem, wszak sama zatytułowała swą autobiografię „Nie żyłam samotnie”. Jej pierwsze małżeństwo okazało się od początku nieporozumieniem. Jan Zimiński po przeprowadzce do Warszawy szybko zasmakował w mocno zakrapianym wódką nocnym życiu stolicy i wkrótce porzucił Mirę dla innej kobiety. Definitywnie rozeszli się w 1920 roku.

Oczywiście w sercu jak w przyrodzie, próżnia nie jest stanem naturalnym, dlatego też niebawem puste miejsce zajął tajemniczy, niezwykle hojny doktor K., którego artystka w swych wspomnieniach nazywa Wiktorem. To właśnie on, niczym książę z bajki porwał księżniczkę Mirę i pokazywał jej wielki świat. Wspólne podróże do Wiednia, St. Moritz, Wenecji – romantyczne miejsca i namiętne noce podsycały szaloną miłość. Od tego czasu diva polskiej sceny opływała w dostatki, nie zabrakło jej kosztownych prezentów, biżuterii, ubiorów, a nawet luksusowego mieszkania przy ulicy Chopina i… mercedesa, rzecz oczywista, czerwonego.

Grono wielbicieli Miry Zimińskiej wciąż się powiększało, jednym ze stałych jej wielbicieli był Tadeusz Boy-Żeleński, a także Jerzy Stempowski. Szczere, niewinne uczucie przez wiele lat łączyło aktorkę z Marianem Hemarem. Ten ostatni, nieszczęśliwie zakochany w innej kobiecie o nazwisku Ziemilska, postanowił się zabić. Będąc we Lwowie strzelił do siebie z pistoletu, kula przeszła tuż obok serca, a już na drugi dzień w świat poszła plotka, że Hemar popełnił samobójstwo dla Zimińskiej.

Aż w końcu na horyzoncie pojawił się Tadeusz Sygietyński. Bywał w towarzystwie, pięknie grał na fortepianie, był kompozytorem zakochanym w polskim folklorze. Jak wspominała Mira Zimińska, kiedy „(…) wybuchła wojna, nieszczęścia nas połączyły. Zamieszkaliśmy razem, mój dom był teraz domem Tadeusza”. Już po wojnie, w 1954 roku wzięli ślub.

Wrześniowy kataklizm zastał aktorkę w lokówkach na głowie, właśnie układała włosy w „Bristolu” u fryzjera. W jednym momencie cały dotychczasowy świat rozleciał się w pył. Nie było już życia bohemy, ekstrawagancji, szalonych dni i nocy, pozostała jedynie krew i ludzkie cierpienie, płonęła ukochana Warszawa, a wraz z nią umierała pierwsza miłość i zarazem epoka w życiu Miry Zimińskiej – teatr.

Od samego początku wojny aktorka z wielką ofiarnością zaangażowała się w pracę w szpitalu, pomagając rannym i uciekinierom, pocieszała ich i wspierała, dodawała otuchy. Potem, już w czasie okupacji, została aresztowana i spędziła wiele miesięcy na warszawskim Pawiaku, z którego została zwolniona dzięki staraniom Tadeusza Sygietyńskiego i Adolfa Dymszy.

Ceną wolności była najprawdopodobniej jej zgoda na występy w oficjalnych teatrach okupowanej stolicy. Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, Mira Zimińska na barykadach i w szpitalach polowych organizowała recitale dla żołnierzy, jej piosenki podtrzymywały ich na duchu. Jak wspominała: „(…) powstańcy zawsze mnie prosili – Niech pani zaśpiewa coś wesołego”.

Kiedy skończył się wojenny koszmar, Mira Zimińska jeszcze raz w 1947 roku pojawiła się na deskach teatru; zagrała w widowisku „Żołnierz królowej Madagaskaru” – tak żegnała się ze sceną, zamykając wielki rozdział swojego życia. Niebawem, dotrzymując wcześniejszej obietnicy danej Tadeuszowi Sygietyńskiemu, zaangażowała się w tworzenie ludowego zespołu artystycznego. Obydwoje bez pamięci rzucili się w wir wytężonej pracy, jeździli po wsiach poszukując uzdolnionej artystycznie młodzieży.

Przygotowania trwały kilkanaście miesięcy, prowadzono żmudny nabór kandydatów, a potem nastąpiły tysiące godzin nauki, ćwiczeń, prób, by w końcu stworzyć legendę, eksportową wizytówkę Polski – Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”…

Oficjalnie „Mazowsze powstało w 1948 roku, a pierwszy koncert odbył się na deskach Teatru Polskiego w listopadzie 1950 roku. Już kilka miesięcy później zespół wyruszył na podbój całego globu. Dziś „Mazowsze” jest jednym z największych zespołów folklorystycznych. W trakcie swych tournée artyści przemierzyli ponad 2,3 miliona kilometrów, koncertowali w 50 krajach, do tej pory oklaskiwało ich 23 miliony widzów.

Po śmierci Tadeusza Sygietyńskiego w 1955 roku, Mira Zimińska-Sygietyńska przejęła obowiązki dyrektora i kierownika artystycznego zespołu. Swej nowej miłości poświęciła się bez reszty. Niemal do końca swych dni podróżowała z „Mazowszem”. Ktoś obliczył, że miała 2430 dni niewykorzystanego urlopu, ale jak napisał kiedyś Marian Hemar „gdyby nie Mira, nie byłoby ani Sygietyńskiego, ani „Mazowsza”.

Powróćmy jednakże do tej pierwszej miłości Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej; tu we wspomnieniach teatr nieodmiennie łączył się z latami dzieciństwa:

„Nie żyłam samotnie… Moje życie wypełniły dwie wielkie miłości. Pierwszą był teatr. Jemu zawdzięczam wszystko. W nim się urodziłam i wychowałam, był moim domem, moją szkołą i uniwersytetem (…) Kochany stary teatr w pięknym Płocku. Tu pracowali moi rodzice, tu prosto z pieluch trafiłam na scenę w roli niemowlęcia przy piersi. W pięknej historycznej farze w Płocku na chórze uzupełniałam swą edukację wokalną. Ustronne płockie ogródki nad Wisłą, podwórka i górki, jakże drogie mi są te wszystkie miejsca, gdzie prowadziłam własny teatr, w którym byłam reżyserem i scenografem, inscenizatorem i kostiumologiem, dyrektorem i najważniejszą aktorką”.

Na szczęście rodzinne miasto nie zapomniało o wybitnej płocczance, nadając jej w 1986 roku tytuł Honorowej Obywatelki Miasta Płocka, a 2014 roku stanął na ulicy Tumskiej jej pomnik z brązu dłuta Marka Zalewskiego, tak uwielbiany przez mieszkańców.

Mira Zimińska-Sygietyńska zmarła w Warszawie 26 stycznia 1997 roku. Pochowano ją obok Tadeusza Sygietyńskiego na Powązkach. Człowiek jednakże nigdy nie odchodzi do końca, dopóki trwa w świadomości ludzi, tymczasem pamięć o wielkiej artystce sceny i dyrektorce „Mazowsza” wciąż jest żywa i nadal inspiruje naszą wyobraźnię…

 

Artykuł opracowano na podstawie:

  • Mira Zimińska – Sygietyńska, Nie żyłam samotnie, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1985
  • Mira Zimińska – Sygietyńska, Druga miłość mego życia, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1990
  • Jerzy Boczkowski, Mira Zimińska, Światowid, 1935 nr 39
  • Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca, https//www.mazowsze.waw.pl/
  • Mira Zimińska-Sygietyńska, https//culture.pl/pl/tworca/miraziminska-sygietynska

Share58Tweet24




Aktualności

Mężczyzna z bronią. Zgłoszenie brzmiało groźnie!

Co z ograniczeniem sprzedaży alkoholu?

Zderzenie z łosiem. Policja apeluje

Inwestycja, która odmieni podróże rowerowe w regionie

Nowa jakość opieki zdrowotnej w sercu Płocka. Klinika Dr Medic oficjalnie otwarta

Tragiczny finał pożaru. Nie żyje Płocczanka…

Polityka

Trasa S10 coraz bliżej Płocka? Są pierwsze konkretne terminy

Szymon Stachowiak: „Nie chodzi o tytuł, tylko o realne rozwiązywanie problemów”

Adrian Brudnicki: Nie możemy być pokoleniem, które zlikwiduje płocką stocznię

Płocczanie w nowych władzach Mazowieckiej Nowej Lewicy

Szymon Stachowiak: „Mamy patologię na rynku mieszkaniowym” [PODCAST]

Marek Tucholski: Płock wyludnia się najszybciej! [PODCAST]

Bezpieczeństwo

Mężczyzna z bronią. Zgłoszenie brzmiało groźnie!

Zderzenie z łosiem. Policja apeluje

Tragiczny finał pożaru. Nie żyje Płocczanka…

Wypadek w powiecie płockim. Jedna osoba w szpitalu [FILM]

Robią sobie selfie na lodzie. Jak to się kończy? [FILM]

Wypadek na skrzyżowaniu w centrum Płocka. Jedna osoba w szpitalu

Sport

Płoccy siatkarze ruszają do gry

Płocki kickboxer wyróżniony za sukces na Mistrzostwach Świata

Mocne zakończenie roku KPS Płock

Wkrótce Płocki Bieg Sylwestrowy

Sześć medali płockich wioślarzy na Mistrzostwach Mazowsza

Wysoki poziom na Mistrzostwach Płocka w skoku wzwyż

  • Aktualności
  • Bezpieczeństwo
  • Wydarzenia
  • Edukacja
  • Społeczeństwo
  • Sport
  • Polityka

© 2026 Sentra Media - Nasza Polityka Prywatności.

Nasza strona używa plików cookies. Zaakceptuj przez kliknięcie lub przewiń stronę. Akceptuje
Polityka plików Cookie

Privacy Overview

This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary
Always Enabled
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Non-necessary
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
SAVE & ACCEPT
Brak rezultatów
Zobacz wszystkie wyniki
  • Strona Główna
  • Bezpieczeństwo
  • Polityka i Politycy
  • Rozrywka i Wydarzenia
  • Sport
  • Tylko u Nas
  • Warto przeczytać!
  • Reklama w mediach
  • Kontakt

© 2026 Sentra Media - Nasza Polityka Prywatności.