Trudno dziś wskazać dziedzinę życia, w której nie pojawiłaby się sztuczna inteligencja. Coraz częściej sięgają po nią również osoby, poszukujące pomocy prawnej. Wystarczy wpisać pytanie w oknie popularnego chatbota, by w kilka sekund otrzymać obszerną i pewnie brzmiącą odpowiedź za darmo, niezwłocznie i bez wychodzenia z domu. Perspektywa jest kusząca, zwłaszcza gdy sprawa wydaje się drobna, a wizyta w kancelarii wiąże się z kosztem.
Nic dziwnego, że narzędzia te zdobywają popularność w błyskawicznym tempie. Sztuczna inteligencja bywa pomocna, ale potrafi się mylić i to w sposób, którego osoba bez wykształcenia prawniczego zwykle nie jest w stanie wychwycić. Odpowiedzi generowane przez popularne aplikacje brzmią przekonująco, są napisane płynnym językiem i sprawiają wrażenie profesjonalnych. Problem w tym, że pomiędzy pewnością tonu wypowiedzi a rzetelną i zgodną z prawem odpowiedzią nie ma znaku równości. Model językowy nie wie czy ma rację; on jedynie układa słowa w statystycznie prawdopodobną całość. I co istotne, oprogramowanie AI często generuje treści zgodnie z oczekiwaniami użytkownika, często nie zachowując autokrytycyzmu, a to bywa szczególnie niebezpieczne.
ZMYŚLONE WYROKI I NIEISTNIEJĄCE PRZEPISY
Największym zagrożeniem jest zjawisko określane w branży mianem „halucynacji”. AI potrafi z pełnym przekonaniem powołać się na wyrok Sądu Najwyższego, którego… nigdy nie było. Podaje sygnaturę, datę, a nawet cytuje rzekome tezy orzeczenia i to wszystko całkowicie zmyślone. W praktyce sądowej, adwokackiej co raz częściej pojawiają się pisma przedprocesowe lub procesowe, w których autor powołuje się na „orzecznictwo” wygenerowane przez sztuczną inteligencję, nieistniejące w żadnej bazie. Po zweryfikowaniu często bywa tak, że powołane orzeczenie rzeczywiście istnieje, jednakże dotyczy zupełnie innego przypadku lub (i co gorsze) zawiera tezy przeciwstawne do założonych.
Podobnie rzecz ma się z samymi przepisami. Zdarza się, że model przytacza artykuł ustawy w brzmieniu sprzed nowelizacji, a więc w stanie prawnym, który już nie obowiązuje. Bywa i tak, że „tworzy” przepis, który nigdy nie istniał, albo błędnie przypisuje regulację do niewłaściwej ustawy. Dla osoby prowadzącej sprawę samodzielnie to prosta droga do procesowej katastrofy.
Trzeba też pamiętać, że powszechnie dostępne aplikacje AI z zasady nie mają dostępu do profesjonalnych baz prawniczych, z których na co dzień korzystają prawnicy. Nie śledzą również na bieżąco zmian legislacyjnych, a tych w polskim prawie nie brakuje. Efekt jest taki, że odpowiedź może opierać się na wiedzy nieaktualnej lub niepełnej, a użytkownik nie ma jak tego zweryfikować.
Wyobraźmy sobie osobę, która pyta AI o termin np. na wniesienie środka zaskarżenia i otrzymuje odpowiedź opartą o przepis sprzed nowelizacji. Działa w dobrej wierze, a mimo to uchybia terminowi. Skutek bywa nieodwracalny, a tłumaczenie, że „tak napisał program”, nie ma przed sądem żadnego znaczenia. To właśnie w takich sytuacjach pozorna oszczędność zamienia się w realną, często dotkliwą stratę.
W praktyce zawodowej nie obowiązuje zasada: przepis prawny, jako odpowiedź na pytanie.
Bardzo ważna jest analiza stanu faktycznego, wstępna ocena dowodów, przewidywanie reakcji drugiej strony, organów ścigania, decyzji sądu, budowanie pewnej strategii. To wreszcie odpowiedzialność, także zawodowa i finansowa, za świadczenie usług prawniczych. Za błąd sztucznej inteligencji nie odpowiada nikt. Za błąd adwokata lub radcy prawnego odpowiada on sam. Bardzo ważna jest tajemnica zawodowa. Rozmowa z adwokatem czy radcą prawnym objęta jest tajemnicą zawodową i chroniona prawem. Powierzając natomiast swoje wrażliwe dane anonimowej aplikacji, nie mamy żadnej gwarancji, co się z nimi dalej stanie i kto uzyska do nich dostęp.
Z DRUGIEJ STRONY SZEREG KORZYŚCI…
Oprogramowanie AI ma realny potencjał. AI potrafi wyjaśnić podstawowe pojęcia prawne prostym językiem, wstępnie ukierunkować w nieskomplikowanej sprawie czy podpowiedzieć, do jakiego urzędu się zwrócić. Może pomóc zredagować proste pismo przedprocesowe czy procesowe, wezwanie do zapłaty czy prostą umowę np. sprzedaży, najmu, zlecenie. Sztuczna inteligencja jest dobrym narzędziem do tego, aby przygotować się do spotkania z prawnikiem, przygotować pytania, opisać stan faktyczny.
Zdaje się, że propozycje sztucznej inteligencji należy traktować jak punkt wyjścia do dalszej weryfikacji, a nie jak gotowy produkt. Im poważniejsza sprawa, tym ostrożniej należy podchodzić do tego, co podpowiada program.
Sztuczna inteligencja (aktualnie) jest dobrym pomocnikiem, ale nienajlepszym doradcą. Może zaoszczędzić czas, uporządkować myśli, wyjaśnić podstawy. Nie zastąpi jednak rozmowy z prawnikiem, który pozna wszystkie okoliczności sprawy, wychwyci to, o czym klient sam nie pomyślał, i weźmie odpowiedzialność za swoje słowa.
adw. Przemysław Mieczykowski – wspólnik Kancelarii Szczygielscy oraz partner Kancelarii Szczygielski Mieczykowski Dobkowska Adwokaci spółka partnerska. Absolwent prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończył studia podyplomowe z informatyki śledczej. Specjalizuje się w prawie karnym i karnoskarbowym.
Jeśli macie pytania z zakresu prawa rodzinnego, przesyłajcie je na nasz adres: redakcja@petronews.pl. Przesłanie pytań jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich publikację. Czekamy też na Wasze doświadczenia i uwagi z problematyki prawa rodzinnego.
































![Najlepsi żeglarze rywalizowali w Płocku na Mistrzostwach Polski klasy Micro – ORLEN Cup [ZDJĘCIA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2025/09/Regaty-ORLEN-Cup-Mistrzostwa-Polski-Micro-2025-15-360x180.jpg)













