Grinch w ratuszu. Świąt nie będzie?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

– Zrobimy wszystko, by pomóc Orlenowi zorganizować oraz uruchomić w sobotę 17 grudnia na pl. Narutowicza dekorację świąteczną pod nazwą Płockie Ogrody Światła – zapowiedział Hubert Woźniak z Zespołu ds. Współpracy z Mediami Urzędu Miasta Płocka. – Jednak Orlen jak dotąd nie uzyskał wymaganych decyzji administracyjnych i zapowiedział komunikatem prasowym imprezę, na którą nie ma jeszcze zgody. Nie ma też gwarancji, że ją na czas otrzyma – dodał, wzbudzając niepokój po zadowoleniu, w jaki wprawił płocczan wcześniejszy komunikat koncernu.

Po opublikowaniu informacji PKN Orlen o przygotowywanej atrakcji na placu Narutowicza, otrzymaliśmy komunikat z Urzędu Miasta Płocka, który zaznacza, że “zajęcie przestrzeni publicznej musi odbywać się w zgodzie z przepisami”, a “cała procedura uzyskania takiej zgody także musi się odbywać w zgodzie z prawem”. Nie przewiduje się tu wyjątków, “zarówno dla osoby fizycznej, jak i potentata w branży paliwowej”.

Ratusz podkreśla także, iż “aby zorganizować świąteczną imprezę pod nazwą np. Płockie Ogrody Światła i zająć świątecznymi ozdobami znaczną część pl. Narutowicza, każdy organizator musi przejść żmudną i nieuniknioną procedurę”.

Jaką? – W pierwszej kolejności organizator musi wykazać się tytułem prawnym do zajęcia placu – tłumaczy urząd. – W tym przypadku możemy zawrzeć umowę dzierżawy. Jednak aby do tego doszło, organizator musi uzgodnić z Urzędem Miasta Płocka dokładnie, co chce na placu robić. Dając taką zgodę, UMP musi bowiem w umowie zagwarantować możliwość odtworzenia terenu po imprezie. Inaczej plac może zostać zniszczony i trzeba będzie go odtwarzać za publiczne pieniądze, a to jest niedopuszczalne – czytamy w informacji zespołu współpracy z mediami.

Dalej, organizator musi przygotować projekt organizacji ruchu i uzgodnienie z Miejskim Zarządem Dróg warunków zajęcia pasa drogowego. – To nie tylko kolejne koszty, ale czas, potrzebny choćby na obieg dokumentów – zaznacza urząd miasta.

Kolejny krok to uzyskanie zgody Referatu Rewitalizacji i Estetyzacji Wydziału Rozwoju i Polityki Gospodarczej Urzędu Miasta Płocka, a dalej – akceptacji Miejskiego Konserwatora Zabytków. Organizator, planując wyświetlać “cokolwiek na ścianach prywatnych bądź publicznych budynków” musi uzyskać także zgodę właścicieli tychże budynków, “zwłaszcza gdy zamierza wyświetlać logo sponsora, które traktowane jest jak reklama”.

Urząd Miasta Płocka stopuje więc zapowiedzi Orlenu o uruchomieniu świątecznej dekoracji Płockie Ogrody Światła i imprezach towarzyszących dla najmłodszych (w tym św. Mikołaja, żywe renifery, gorącą czekoladę, konkursy dla dzieci, rozstrzygnięcie konkursu plastycznego na najlepszą kartkę świąteczną oraz występ Chóru Gospel Piotra Pawlickiego). Robi to, podkreślając własne, długotrwałe procedury, które mogą zablokować organizację imprezy, gdyż wykonawca, spółka El Padre, złożyła pismo w tej sprawie 30 listopada br. i nie otrzymała jeszcze zgody na to przedsięwzięcie. “Zaledwie na 18 dni przed imprezą i na 12 dni przed chwilą, w której plac Narutowicza trzeba wydzierżawić, by legalnie zacząć na nim przygotowania” – podkreśla urząd miasta.

Czytając o wszystkich procedurach i górach do pokonania, przepaściami dokumentacji stojącej przed organizatorami, nie możemy jednak oprzeć się wrażeniu, że czytamy oświadczenie bajkowego Grincha, tudzież Ebenezera Scrooge’a z “Opowieści wigilijnej”. Skoro nie ma znaczenia, czy imprezę organizuje osoba prywatna czy też potentat paliwowy, to jak zachęca w ten sposób urząd miasta innych przedsiębiorców do robienia czegokolwiek na rzecz płocczan? Czy termin 18 dni to naprawdę aż tak mało? A może chodzi tu jednak o to, kto tę imprezę organizuje?

Niejednokrotnie pisaliśmy na temat tego, w jaki sposób Orlen oddalił się od płocczan. Jak zamknął własne imprezy, każąc płocczanom spoza koncernu patrzeć na to przez szpary siatki ogrodzeniowej. Kiedy w końcu organizowana jest fajna atrakcja dla małych i dużych mieszkańców, ratusz – mówiąc kolokwialnie – publicznie daje koncernowi po łapach.

– Deklarujemy chęć współpracy i zrobimy wszystko bez zbędnej zwłoki, by impreza się odbyła, bo jest to przedsięwzięcie dla wszystkich płocczan i także dla mieszkańców podpłockich miejscowości – mówi, co prawda, Hubert Woźniak z Urzędu Miasta Płocka. Zaraz jednak dodaje: – Ale nie możemy zagwarantować wydania zgody w terminie w obecnej sytuacji, w której organizator próbuje zmusić nas do karkołomnego przejścia żmudnej, a niezbędnej i wymaganej prawem procedury. W sytuacji, w której organizator imprezy pozbawił nas czasu choćby na obieg dokumentów – podkreśla.

Bardzo staramy się nie opowiadać za żadną ze stron konfliktu, który jest w Płocku coraz bardziej widoczny. Jednak przy całym naszym poparciu dla starań o czystsze powietrze w Płocku, niezrozumieniu dla dotychczasowej polityki informacyjnej Orlenu i braku akceptacji tłumaczeń o stanie zdrowia płocczan, nie możemy uniknąć zaznaczenia, iż takie podejście ratusza wywołuje u nas odwrotny skutek od zamierzonego. Wszakże na letnie festiwale w 2017 roku są już sprzedawane bilety i rozsyłane informacje prasowe, choć zapewne organizatorzy pozwoleń jeszcze nie otrzymali. Czy w tym przypadku istnieje pewność, że otrzymają?

Być może wniosek został złożony przez Orlen zbyt późno. Ale to nie media powinny zostać o tym poinformowane, lecz organizator w momencie jego składania. Zanim, być może nieco naiwnie, przekazał płocczanom informację o atrakcjach, jakie dla nich przygotował.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje