REKLAMA

Dorota Goleniewska-Szelągowska – malarka światła i powietrza w Płockiej Galerii Sztuki

REKLAMA

Dobrze znamy taką chwilę, gdy w środku upalnego dnia, zmęczeni długą wędrówką siadamy na przydrożnym kamieniu; źdźbła traw falują miarowo pod naporem podmuchów wiatru, po nasyconym do granic możliwości błękicie nieba suną majestatycznie okręty cumulusów, radosny, spontaniczny śpiew ptaków przeplata się z tyradami świerszczy, wszystko wokół wibruje. Natura tętni życiem przed naszymi oczami… i takie właśnie jest malarstwo Doroty Goleniewskiej-Szelągowskiej, której wystawa pt. „Sérénité” zagościła od piątku w Płockiej Galerii Sztuki.

Oczywiście nasi miłośnicy sztuki, którzy tłumnie przybyli na wernisaż doskonale wiedzą, że malarka jest płocczanką i od lat jest związana z tutejszym środowiskiem artystycznym oraz naszymi instytucjami kultury. Wraz ze swym mężem Eugeniuszem Szelągowskim mieszka w Słupnie w ponad stuletnim młynie, który własnymi siłami odrestaurowali, przekształcając go w galerię i pracownię. Dorota Goleniewska-Szelągowska studiowała w pracowni malarstwa pod kierunkiem prof. Wojciecha Sadleya na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dyplom uzyskała w 1993 roku. Po ukończeniu uczelni wraz z trzema koleżankami ze studiów wyruszyła w artystyczną podróż do Włoch. Ta iście pionierska wyprawa zajęła jej aż dwa lata, potem w poszukiwaniu światła, koloru i natchnienia wielokrotnie podejmowała kolejne, plenerowe eskapady po kraju, odwiedziła także do wiele zakątków Europy.

Dorota Goleniewska-Szelągowska swym artystycznym dorobku ma wiele wystaw indywidualnych oraz zbiorowych, a jej prace są ozdobą wielu prywatnych zbiorów. Jest uznaną i uwielbianą przez płockie środowisko miłośników sztuki malarką pejzażu i martwych natur wykonywanych w technice oleju, akwareli, pastelami, a także witrażystką.

PowiązaneTematy

Artystka wielokrotnie brała udział w wystawach organizowanych w Płockiej Galerii Sztuki. Tym razem na wystawie „Sérénité” zaprezentowano 110 prac, wiele z nich doczekało się właśnie premiery. W tej liczbie możemy oglądać 90 obrazów olejnych, stworzonych w ciągu ostatnich 7 lat. Ponadto na wystawie znajdziemy również prace, które powstały dużo wcześniej. Takim właśnie rarytasem są rysunki Doroty Goleniewskiej-Szelągowskiej, powstałe w trakcie jej studiów na toruńskiej ASP, które możemy podziwiać w Galerii Kreski.

Jak stwierdziła w trakcie wernisażu sama autorka: „(…)przez wiele lat leżały zwinięte, żal mi się zrobiło, że nikt ich nie obejrzy i postanowiłam je Państwu zaprezentować…”.

Jak najbardziej przyłączamy się do tego żalu, bowiem pewnie ciężkim grzechem byłoby je dalej przed szeroką publicznością ukrywać, tym niemniej zasadniczą część wystawy stanowią obrazy olejne. Ich tematykę wypełniają rozległe krajobrazy, łąki, pola, rzeki, wiejskie zabudowania, rzadziej pejzaże miejskie; na koniec martwa natura z kompozycjami kwiatowymi, zielnikami, przedmiotami codziennego użytku i owocami na drapowanych tkaninach, choć akurat w tym przypadku bardziej adekwatnie byłoby określić te obrazy po angielsku „still life”, czyli w dosłownym tłumaczeniu ciche życie.



Kanwą wszystkich prac malarki jest natura jako początek wszystkiego i źródło inspiracji. Przedstawienia przyrody widzianej z bliska, odbieranej wszystkimi zmysłami wciągają nas, przykuwają naszą uwagę, uwalniają myśli i emocje, wyzwalają nieposkromiony zachwyt nad pięknem tego świata. Nagle zaczynamy odczuwać jakiś pierwotny spokój, a nawet beztroskę, które zostały przez nas gdzieś dawno pogubione pod naporem obłędnego tempa życia. Do tego terapeutycznego aspektu twórczości artystki nawiązuje właśnie tytuł wystawy „Sérénité”, wywodzący się z francuskiego sérénité de l’esprit, czyli pogody ducha, spontanicznej radości, stoickiego podejścia do spraw i wydarzeń, które nas dotyczą, poszukiwania wytchnienia w chwilach kontemplacji.

Obrazy namalowane śmiałymi, zamaszystymi pociągnięciami pędzla pulsują w rytmie natury, porą dnia, wschodem i zachodem słońca, oddają nastrój każdej, ulotnej sceny. To przecież Claude Monet powiedział: „Dla mnie krajobraz nie istnieje sam w sobie, ponieważ jego wygląd zmienia się w każdej chwili; ale otaczająca atmosfera ożywia go – powietrze i światło, które się nieustannie zmieniają. Dla mnie tylko otaczająca atmosfera nadaje przedmiotom prawdziwą wartość. ”

Nie trzeba być wielkim znawcą sztuki, aby w obrazach artystki zidentyfikować impresjonistyczne koneksje tym bardziej, że siłę ich wyrazu wspiera obrana metoda pracy w plenerze, a także rozświetlona i nasycona paleta barw. Tym niemniej Dorota Goleniewska – Szelągowska czerpiąc z doświadczeń wielkich mistrzów wzbogaca swe obrazy na wskroś indywidualnym, wyposażonym w emocje, będącym wyrazem pochwały życia podejściem do natury; bynajmniej nie ogranicza się jedynie do wrażeniowego widzenia i rejestrowania świata, wartością podprogową jej prac jest zupełnie czytelna sugestia nastroju danej chwili.

Zanurzając się atmosferę obrazów nieistotne stają się aspekty ontologiczne, w jaki sposób powstał ten świat – czy miał na to wpływ jakiś nadprzyrodzony element, czy też wygenerował się samoistnie. Za każdym razem jednakże rodzi się dylemat – dlaczego natura jest aż tak piękna, różnorodna w swej formie i w nieustannych metamorfozach, iż wciąż nie możemy się na nią napatrzeć i jak długo w ogóle ten zachwyt może trwać?
Tu odpowiedź może być tylko jedna – przez całe życie, bo jak powiedział stary mistrz impresji Claude Monet – „Mój ogród, to moje najpiękniejsze arcydzieło”.