REKLAMA

Debata prezydencka nad atrakcyjnością Płocka

REKLAMA

Festiwale, imprezy, zabytki, a może molo? Co jest największą atrakcją turystyczną w naszym mieście? Na wtorkowej sesji rady miasta dyskutowali o tym radni, którzy otrzymali informację nt. zwiększenia atrakcyjności turystycznej Płocka.

Dyskusję rozpoczął Mirosław Milewski. Były prezydent cytował fragmenty dokumentu, w którym chwalono m.in. atrakcyjność płockiego nabrzeża, w tym molo i amfiteatr, które powstały za jego kadencji. – W materiale, który dostaliśmy, a który ma opisywać największe atrakcje, przedstawiono istniejące już rzeczy – powiedział. – Dobrze, że to wszystko jest kontynuowane. Dziękuję za docenienie mola – dodał z sarkazmem.

PowiązaneTematy

Nigdy nie chciałem złorzeczyć na molo. Robią to za mnie gołębie – Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka

Andrzej Nowakowski, aktualny prezydent Płocka odniósł się do tej kwestii. – Obiekt generuje różne problemy, ale to nie wyklucza tego, że to jedyna taka atrakcja na świecie – stwierdził. – Nigdy nie chciałem złorzeczyć na molo. Robią to za mnie gołębie – odparł z przekąsem. – Utrzymanie mola kosztuje, a nikt nie chciał wynająć, nawet za złotówkę, lokalu pod restaurację. Łącznie z panem – stwierdził Nowakowski.

Chciałbym prowadzić kawiarnię na molo, lecz nie pozwala mi na to prawo – Mirosław Milewski, były prezydent

Mirosław Milewski odpierał zarzuty. – Tutaj należy się sprostowanie. Doskonale pan wie, że miejski radny nie może prowadzić działalności gospodarczej na terenie należącym do gminy – stwierdził. – Bardzo chciałbym prowadzić tam kawiarnię, ale nie mogę. Poza tym, wiele osób chciało tam zainwestować. Sam znam takiego inwestora, ale kiedy usłyszał, że przez całe lato na molo będą prowadzone prace i nie ma pewności, czy będzie otwarte, to zrezygnował – dodał były prezydent. – Pan, panie prezydencie zamyka to molo z powodów politycznych, żeby móc notorycznie korzystać z tego argumentu – zarzucił.

Molo jest i trzeba z tym faktem żyć – Wojciech Hetkowski, były prezydent



Mirosław Milewski podjął też temat wykorzystywania obiektów. – Jest ono zbyt niskie. Amfiteatr czy Orlen Arena nie są w pełni wykorzystywane  – dodał. Swoje zdanie na te tematy wyraził także były prezydent, Wojciech Hetkowski. – Zaczynamy bardzo poważnie myśleć o zagospodarowaniu wybrzeża. To cieszy – stwierdził. – Molo jest i trzeba z tym faktem żyć – dodał. – Nabrzeże wiąże się z wypromowaniem Płocka, jako miasta dla żeglarzy. To jest dobry pomysł, ale żeglarze nie przyjadą tylko i wyłącznie pływać. Będą chcieli coś zjeść, pobawić się i odpocząć – powiedział Hetkowski. – Podzielam też opinię, że płocka hala powinna działać ku widowiskom, a nie działa – dodał.

Ludzie przyjadą na festiwale, ale nie przyjdzie im do głowy wrócić tu po imprezie – Wojciech Hetkowski, były prezydent

Radni zastanawiali się także nad tym, czy festiwale zwiększają atrakcyjność Płocka. – Ludzie przyjadą na Reggaeland, przyjadą na Audioriver, ale nigdy im nie przyjdzie do głowy, żeby przyjechać tydzień po imprezie i posiedzieć na mieście – stwierdził były prezydent, Wojciech Hetkowski. – Niektóre imprezy to jednorazowy skok na kasę przez prywatnych organizatorów – dodał. Natomiast Wioletta Kulpa, radna PiS pytała o imprezy wyścigowe. – Czy Drift Show i Night Power przynoszą coś więcej poza wysokimi kosztami i zniszczoną nawierzchnią?

Andrzej Nowakowski odpierał tezy radnych. – Reaktywowaliśmy Vistula Folk Festival, organizujemy też imprezy sportowe, które ściągają tysiące kibiców – mówił. – Mam tu na myśli m.in. Memoriał Wagnera czy drugi Półmaraton Dwóch Mostów. Duże znaczenie w promocji miał też Orlen Cup czy mniejsze imprezy – mówił.

Radni zgodzili się co do jednego: atrakcyjność turystyczną miasta trzeba w jakiś sposób podnieść. – Turystykę ciężko mierzyć w złotówkach – powiedział Wojciech Hetkowski. – Chciałbym, żeby miasto postawiło sobie za cel ożywienie Płocka, aby turyści mogli przyjeżdżać do nas i spędzać czas w fajnych miejscach nad Wisłą, w otoczeniu knajpek i kawiarni. Choć to zadanie na ładnych parę lat…