Awantura o Jarmark Tumski. Co dalej z tą imprezą?

REKLAMA

W piątek, w sali sejmowej ratusza odbyło się spotkanie, dotyczące dalszych losów Jarmarku Tumskiego. Ratusz chce znaczących zmian w organizacji, jednak stowarzyszenie, reprezentowane przez Pawła Mieszkowicza, nie chce się na nie zgodzić.

Jarmark Tumski to doskonale znana impreza w naszym mieście. Od jej początku osobą, kojarzoną z ojcostwem tego przedsięwzięcia jest Paweł Mieszkowicz, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku. – Gazety pisały nieprawdę – ironicznie powiedział twórca Jarmarku podczas piątkowego posiedzenia, przy okazji dyskusji na temat zmian w organizacji imprezy. Jedna strona potyczki – Urząd Miasta Płocka – przytacza argumenty za tym, że to oni są organizatorami i pomysłodawcami Jarmarku Tumskiego. Stowarzyszenie mówi z kolei, że impreza istnieje dzięki nim. – Państwo do komitetu organizacyjnego Dni Historii Płocka dobiliście trochę później, gdy już mówiło się o Jarmarku Tumskim, wiec myślę, że to nie jest państwa pomysł – powiedział zastępca prezydenta, Roman Siemiątkowski. Dni Historii Płocka oraz Jarmark Tumski to imprezy, które odbywają się wspólnie.

PowiązaneTematy

[pullquote]- To my od samego początku byliśmy organizatorem – Paweł Mieszkowicz, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego. [/pullquote]

– To jest absolutna nieprawda – kontrował Mieszkowicz. – Jest pan po prostu niezorientowany, bo nie był wtedy jeszcze wiceprezydentem i zupełnie nie wie jak sprawa wygląda – dodał. Mieszkowicz mówił o płockich stowarzyszeniach kolekcjonerskich, które chciały kilka lat wcześniej zorganizować Jarmark. Zdaniem prezesa, wszelkie propozycje były odrzucane przez urząd. Według Pawła Mieszkowicza, Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego wraz z grupą płockich numizmatyków i filatelistów zaproponowali dyrektorowi Muzeum Mazowieckiego, Leonardowi Sobierajowi, jarmark kolekcjonerski z okazji 200-lecia ulicy Tumskiej. – To my od samego początku byliśmy organizatorem – przekonywał prezes stowarzyszenia.

Zarówno POKiS, jak i Stowarzyszenie Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego, złożyli do Urzędu Patentowego wniosek o zastrzeżenie znaku towarowego, dzięki czemu to ta instytucja, choć w części, rozstrzygnie spór.

Zdaniem przedstawicieli magistratu, organizacja Jarmarku wymaga usystematyzowania. Dyrektor POKiS-u, Artur Wiśniewski zaproponował, aby od tej pory organizacją tej imprezy zajmowały się trzy zespoły powołane przez Urząd Miasta: prasowo-promocyjny, logistyczno-techniczny oraz merytoryczny. Według ratusza, dzięki temu rozwiązaniu także stowarzyszenie będzie miało komfort działania. – To wyrzucenie stowarzyszenia poza nawias – zdecydowanie zareagował Paweł Mieszkowicz. – Ktoś po prostu chce zagarnąć imprezę, jako swoją. My nie chcemy jej tworzyć w atmosferze skandalu. Nie o to nam chodzi. To co zostało nam zaproponowane, jest nie do przyjęcia – dodał.

[pullquote]Chodzi nam o transparentność – Roman Siemiątkowski, wiceprezydent Płocka [/pullquote]

Nowości w organizacji wydarzenia mają także przyczynić się do większej kontroli finansowania imprezy. – Chcemy w POKiS-ie wydzielić subkonto, na które będą spływały wszelkie środki, z których zostanie sfinansowany Jarmark oraz wszelkie przychody z niego. Ułatwi to rozliczenie imprezy. Chodzi nam o transparentność – powiedział Roman Siemiątkowski.

Podczas piątkowego spotkania, momentami emocje sięgały zenitu. Na zakończenie dyrektor POKiS-u zwrócił się z prośbą do prezesa Mieszkowicza o to, aby ten nie rezygnował z udziału w organizacji imprezy.

Jakie będą dalsze losy Jarmarku Tumskiego? Według prezesa stowarzyszenia, na organizację potrzeba przynajmniej pół roku przygotowań. Obecnie zostały już tylko około 4 miesiące do następnej edycji. Czy obie strony dojdą do porozumienia? Z uzyskanych informacji wynika, że rozmowy mają jeszcze trwać…