Zabawa w księdza w Piekiełku

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

W najbliższy piątek płocki Teatr Dramatyczny zaprasza na sztukę o ludzkich namiętnościach, które nie omijają nawet duchownych – “Zabawę w księdza”. Adekwatnie do tytułu, spektakl odbędzie się w… Piekiełku.

W ramach Sceny Dramatu Współczesnego w piątek, 17 maja o godz. 19 teatr zaprasza na kolejne czytanie sztuki współczesnej. Tym razem na Scenie Piekiełko zobaczymy “Zabawę w księdza” Zbigniewa Kostrzewy. Autor jest lekarzem otolaryngologiem, a jego pasją jest pisanie. Ma na swoim koncie kilka sztuk teatralnych, tomik wierzy oraz publikacje historyczne, czy popularnonaukowe, jak Guzik w literaturze. Niedawno wydał Leksykon wyrazów i zwrotów lekarskich we współpracy z Łódzkim Towarzystwem Naukowym.  17 maja w Piekiełku jego sztuka teatralna w inscenizacji Marek Mokrowieckiego i wykonaniu Szymona i Doroty Cempurów po raz pierwszy zostanie skonfrontowana z publicznością.

Wstęp na Scenę Dramatu Współczesnego jest wolny. Sponsorem wydarzenia jest Okręgowa Izba Lekarska w Płocku.

Zapraszamy do wywiadu z autorem sztuki. Ze Zbigniewem Kostrzewą rozmawiała Monika Mioduszewska-Olszewska.

Wypisuję nie tylko recepty

Mam przed sobą otolaryngologa, który pisze sztuki teatralne. Przyzna pan, że to ciekawe połączenie.
Jeśli chodzi o teatr, właściwie dopiero teraz coś się zaczyna. Wcześniej się nie bawiłem w dramatopisanie. Co prawda, napisałem kilkanaście sztuk, nawet wystawiłem Dramaty Katyńskie w Petrykozach u Wojciecha Siemiona z aktorami, ale w profesjonalnym teatrze Zabawa w księdza będzie moim debiutem.

Od jak dawna pan pisze?
Zacząłem pisać na studniach. Kończyłem Akademię Medyczną we Wrocławiu bardzo dawno temu bo minęło już 50 lat. Proszę sobie więc wyobrazić, kiedy zacząłem pisać. To były lata 60 – 70, okres boomu teatrzyków studenckich. „Cytryna” łódzka, „Bim Bom”, „Kalambur” wrocławski… Każdy miał swój teatrzyk. Pamiętam, że jak powstała „Pandora” na Uniwersytecie to rektor powiedział, że też musimy coś mieć. Siedliśmy więc przy piwie we trzech czy czterech i w ciągu tygodnia mieliśmy teksty do własnego kabaretu. Tak powstał Kabaret Medyków. To był jednak już piąty rok studiów, na szóstym trzeba było pomyśleć poważnie o pracy i szybko się to skończyło. Znalazłem się w Łowiczu. Zaczęła się praca, rodzina… miałem po dwadzieścia dyżurów w miesiącu. Któż by wtedy myślał o pisaniu? Ale później do tego wróciłem.

Ma pan jakieś osiągnięcia w tej dziedzinie?
Rok temu dostałem nagrodę dla najlepszego polskiego poety-lekarza. To moje największe literackie osiągnięcie.

Trudno pogodzić pracę lekarza z pisaniem?
Trudno. Często się mówi, że lekarze piszą bo częściej maja kontakt z cierpieniem, śmiercią, ludzkim nieszczęściem… Mi się tak nie wydaje. Myślę, że to wynika z potrzeby pisania i albo się ją odczuwa albo nie. Ja należę do tych lekarzy, którzy piszą nie tylko recepty.

Lekarze dość często spełniają się w dziedzinach nie związanych z medycyną. Może to właśnie wynika z tego, o czym pan mówił.
Wydaje mi się, że dobrze pojęta medycyna daje możliwości szerokich zainteresowań. Dobry doktor nie jest tylko lekarzem. Poza tym lekarz na pewno potrzebuje odskoczni od, często strasznych, rzeczy, na które musi patrzeć, żyje w stresie…

A jakie tematy w teatrze interesują pana najbardziej?
Teatr nie ma dla mnie swoich specjalnych tematów. Jest jak cała literatura, jak życie. Jest miłość, jest nienawiść, jest zdrada, śmierć, cierpienie… To sa tematy wciąż wałkowane przez wszystkich.

Zabawa w księdza też jest o ludzkich namiętnościach?
Jest to sztuka o miłości o zdradzie. Ksiądz zakochał się w kobiecie, ona w nim. Najpierw zakochał się w Bogu, więc to jest zdrada, ale zdrada, która, wydaje się, jest piękna, ma jakieś swoje dobre strony. Później się niestety okazuje, że na nieszczęściu, na zdradzie, szczęścia się nie zbuduje.

Dotyka pan kontrowersyjnego tematu, który jest ostatnimi czasy głośno dyskutowany. Małgorzata Szumowska nakręciła niedawno film „W imię”, który pokazuje miłość księdza do młodego chłopaka. Uważa pan, że to temat , który powinien być poruszany?
Ksiądz jest takim człowiekiem jak my wszyscy i dotyczą go te same namiętności. Nie każdy sobie z tym radzi. Uważam, że o tym powinno się mówić. W mojej sztuce ksiądz kocha i zostaje ojcem.

Ma pan bardzo szerokie spektrum zainteresowań, ostatnio napisał pan Leksykon wyrazów i zwrotów lekarskich. To bardzo nowatorskie przedsięwzięcie.
Spełniałem testament Wańkowicza. Zwrócił się on w nim do wszystkich lekarzy piszących, żeby zrobili słownik slangu lekarskiego. Postanowiłem się tym zająć. Jak poszedłem na Katedrę Dialektologii na Uniwersytecie Łódzkim to rektor mi powiedział, że leksykony piszą zespoły ludzi i to latami, a ja chciałem coś takiego napisać w ciągu roku. No i zrobiłem to.

Jest pan również dyrektorem literackim jedynego w Europie Muzeum Guzików w Łowiczu.
Guzik to jest, wbrew pozorom, bardzo poważna sprawa. Nasze muzeum guzików na razie jest w kufrze i w internecie. Mamy guziki z różnych okresów historycznych, ale także guziki sławnych ludzi. Kiedyś na przykład byłem z Nieborowie i akurat spacerował tam Mrożek. Poprosiłem go o guzik, podpisał certyfikat autentyczności i mamy jego guzik w kolekcji, więc tak to się też odbywa.

Planuje pan dodać do swoich zainteresowań coś jeszcze?
Teraz moim marzeniem jest tylko dramatopisanie. Chcę zaistnieć w teatrze. Żeby nie wiem co. Muszę.

Przykładowe hasła z Leksykonu Wyrazów i Zwrotów lekarskich autorstwa Zbigniewa Kostrzewy:

Kucie w kuźni – jąkanie
Bankomat – pacjent
Gwiazdozbiór – bliźnięta
Kabanos – nos
Ciąża ksero – ciąża mnoga
Jabłko miłości – viagra
Meduza – pielęgniarka
Śpiwór – skóra
Zabawa w puzzle – składanie kości
Zadrzeć brodę – umrzeć
Lewoskręt – leworęczny.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji