Walka o dziecko zza krat więzienia…

0

Walka o dziecko nigdy nie jest prosta. Szczególnie wtedy, gdy robi się to zza krat więzienia. Dariusz Górski, jeden z naszych czytelników twierdzi, że jest ofiarą polskiego wymiaru sprawiedliwości. – Zniszczyli mi życie – tak podsumowuje swoją historię pan Dariusz.

– Nie jestem święty – od razu przyznaje nasz rozmówca. Prowadził własną firmę. Chciał jak najszybciej rozkręcić biznes, więc wziął kredyt na maszyny, samochody, sprzęt do pracy. Popadł w spiralę długów, później było już tylko gorzej. Przestał spłacać zaciągnięte zobowiązania, wierzyciele zaczęli upominać się o swoje, w końcu pan Dariusz dostał wyrok w zawieszeniu.

– Największym bólem nie jest pobyt w więzieniu, ale myśl, że córeczka – Sandra, musiała zostać umieszczona w pieczy zastępczej – przyznaje pan Dariusz.

Nieodpowiedzialna matka i zmowa kuratorów?

4-letnia Sandra została zabrana matce, która miała ograniczone prawa rodzicielskie z pierwszego małżeństwa. Partnerka pana Dariusza ma problemy alkoholowe. Po ograniczeniu jej praw rodzicielskich, kobieta miała podjąć leczenie i znaleźć pracę. Niestety, nie wypełniła tego zadania, przerwała rozpoczęte leczenie i nie znalazła zatrudnienia.

Problemy zaczęły się w styczniu 2013 roku. Wtedy to pierwszy raz do wynajmowanego przez pana Dariusza i jego partnerkę mieszkania weszli policjanci z kuratorem i chcieli odebrać dziecko.

– Całe szczęście, że wtedy byłem w domu, bo to ja mam pełne prawa rodzicielskie do Sandry – mówi pan Dariusz.

Fot. Tomasz Stachurski

Fot. Tomasz Stachurski

Rzeczywiście policjanci, którzy byli wtedy na miejscu przyznali, że nie mogą odebrać dziecka, bo to matka ma ograniczone prawa rodzicielskie, a nie ojciec.

– Wtedy ja wziąłem córeczkę i wyszedłem z domu, nikt nie miał prawa nas zatrzymać. Słyszałem jeszcze, jak na korytarzu pani kurator krzyczała za mną: – I tak zabiorę ci to dziecko!

Nasz czytelnik w ciągu pół roku wynajmował kilka mieszkań, w których przebywał z córeczką. Prokuratura zarzuciła mu wówczas, że porwał dziecko i je ukrywa. Kuratorzy nie poprzestali na tym.

5  czerwca o godzinie 5.30, kiedy pan Dariusz musiał wyjechać do pracy, do Ostrołęki, policja odebrała dziecko matce, która wówczas sprawowała opiekę nad Sandrą. Jak twierdzi pan Dariusz, kuratorce nadarzyła się okazja, by zabrać 4-latkę matce, która miała ograniczone prawa rodzicielskie. Tak się składa (nasz rozmówca utrzymuje, że to było zaplanowane), że wyrok pana Dariusza został odwieszony także 5 czerwca.

– Dziecko zostało zabrane matce, bo ojciec w tym czasie był w pracy i wtedy szybko pozbawiono pana Górskiego wolności, by nie mógł o to dziecko walczyć – powiedział adwokat, u którego poradził się nasz czytelnik.

Fot. Tomasz Stachurski

Fot. Tomasz Stachurski

Małoletnia Sandra po osadzeniu ojca w Zakładzie Karnym, została umieszczona w pieczy zastępczej, obecnie jest w rodzinie zastępczej.

– Sędzina powiedziała mi prosto w oczy: Górski został zniszczony przez kuratora – mówi z żalem pan Dariusz.

Skontaktowaliśmy się ze wszystkimi zespołami kuratorskiej służby sądowej, niestety wszyscy milczą w tej sprawie. Nikt nie zechciał skomentować zachowania się płockich kuratorów. Podobno kurator, która zajmowała się sprawą Dariusza Górskiego, już tam nie pracuje.

Utrudnione spotkania z córką

– “Chroniłem ciebie i za to zostałem skazany”, tak mówię Sandrze – mówi emocjonalnie pan Dariusz. Wniósł o ustalenie dwóch kontaktów osobistych z córką, dwugodzinnych, na terenie zakładu karnego oraz o ustalenie kontaktów telefonicznych trzy razy w tygodniu. Jednak Sąd Rejonowy w Płocku, postanowieniem z dnia 16 marca 2016 r. ustalił kontakty telefoniczne Dariusza Górskiego z córką, a  w pozostałej części, czyli co do ustalenia kontaktów osobistych z dzieckiem na terenie zakładu karnego, wniosek oddalił.

– Aktualna prognoza kryminologiczno-społeczna Dariusza G. wyklucza możliwość udzielenia mu widzenia, skutkującego samodzielnym pobytem poza obszarem zakładu karnego. Jest możliwość udzielenia zezwolenia na opuszczenie zakładu karnego wyłącznie pod konwojem funkcjonariusza Służby Więziennej. Funkcjonariusz w trakcie konwojowania skazanego byłby wyposażony w środki przymusu bezpośredniego oraz broń palną. Umundurowany i uzbrojony funkcjonariusz musiałby asystować podczas całego widzenia skazanego z córką – mówi nam Iwona Wiśniewska-Bartoszewska z Sądu Okręgowego w Płocku.

Dziewczynka, według oceny psychologów, jest chwiejna emocjonalnie. Ze względu na swój wiek, nie pamięta rodziców. Ojca zna tylko z kontaktów telefonicznych, które odbywają się trzy razy w tygodniu. Więzienie kojarzy jej się z klatką i uzbrojonymi policjantami. Sandra jest przekonana, że spotka się z tatą, jak ten wróci do domu.

– Dariusz G., popierając wniosek o kontakty z dzieckiem w zakładzie karnym, nie kieruje się dobrem dziecka, a jedynie realizowaniem własnego prawa do kontaktów. W ocenie Sądu, Dariusz G. nie ma wglądu w potrzeby i uczucia córki, skoro słysząc o jej problemach emocjonalnych, o jej strachu przed warunkami zakładu karnego, dalej stanowczo domaga się ustalania mu kontaktów w warunkach izolacji penitencjarnej – dodaje Iwona Wiśniewska-Bartoszewska.

Sprawy komentować nie chce aktualna adwokat pana Dariusza. – Problem jest bardzo złożony, a kwestia tego czy i w jaki sposób pan Górski “odzyska dziecko” opiera się przede wszystkim o przepisy Kodeks rodzinny i opiekuńczy – pisze w odpowiedzi na nasz e-mail adwokat Marta Lisiecka.

Koniec kary Dariusza Górskiego przypada na sierpień tego roku.

Podziel się.

Patronat i artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje