Kolejne auto, które trafiło do nas w ramach współpracy z Auto Forum, to Volkswagen T-Roc. W pierwszej chwili można by pomyśleć, że to bezpośredni konkurent niedawno opisywanego Hyundaia Kona. Ale… to nie takie proste.

W grudniu opisywaliśmy nasze wrażenia z jazdy kompaktowym SUV-em Hyundai Kona. Tym razem do redakcji trafił najnowszy Volkswagen T-Roc.

Jak jeździ się nowym Hyundaiem po Płocku?

Samochód może podobać się fanom niemieckiej motoryzacji. Mocno kanciasta sylwetka z uwydatnionymi nadkolami skrywa technikę, znaną z VW Golfa VII generacji.

fot. PetroNews

Po krótkim zapoznaniu się z autem, od razu ruszyliśmy na zaśnieżone ulice miasta. Pierwsze wrażenie? Świetny silnik i 6-biegowa manualna skrzynia biegów. Auto wyposażone zostało w półtoralitrowy, turbodoładowany, benzynowy motor o mocy 150 KM i te konie na pewno są chętne do galopu. Co ciekawe – mocą mieliśmy okazję nacieszyć się nimi ponownie, po odkryciu, że auto wyposażone jest wybór profilu jazdy, a prawdziwą radość samochód daje w trybie Sport. Pomimo kontroli trakcji, jeszcze na trzecim biegu auto próbowało zerwać przyczepność. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje niewiele ponad 8 sekund. Jeśli dla kogoś to za mało, w ofercie jest jeszcze blisko 200-konna wersja z napędem na obie osie.

Autem przejechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów po Płocku i ruszyliśmy na drogi, które – delikatnie mówiąc – są ostatniej kategorii odśnieżania. Dla utrudnienia wjechaliśmy na wiejskie szutrowe ścieżki, gdzie śnieg zatrzymał towarzyszącego nam wcześniej sedana. Tutaj wysokie zawieszenie zdało egzamin. Żałowaliśmy trochę, że nie mamy do opisu wersji z napędem na 4 koła, ale i przednionapędówka poradziła sobie w miejscu, w którym raczej poradzić sobie nie powinna…

fot. PetroNews

Miło zaskoczył bagażnik. Pojemność 425 litrów to tyle, co w niejednym kombi do linii okien. Podobnie we wnętrzu – pomimo wysokiej pozycji za kierownicą, nadal do sufitu mamy sporą przestrzeń.

Wnętrze to coś, co – poza silnikiem – sprawia najwięcej frajdy. Active Info Display, czyli przekładając na ludzki: w pełni elektroniczna deska rozdzielcza (ekran przed kierowcą oraz po środku), na której możemy dowolnie skonfigurować potrzebne nam informacje, przenosi nas prosto do klasy premium. Chcesz okrągłe wskaźniki, jak w tradycyjnym aucie? Pstryk i są. Chcesz mieć przed sobą wyłącznie mapę? Pstryk i gotowe. Konfiguracji jest mnóstwo, ale, z powodu ograniczonego czasu, wyłączyliśmy jedynie porady, dotyczące ekonomicznej jazdy.

fot. PetroNews

Pierwsze wrażenie – to jeżdżące PlayStation… Ale już po chwili ustawiamy wszystko “pod siebie” i mamy dokładnie to, czego potrzebujemy. Połączenie bluetooth przesyła muzykę ze Spotify prosto do zestawu audio, kciukiem ustawiamy odległość do poprzedzającego nas auta na tempomacie, wrzucamy 6-kę i widzimy kolejną niespodziankę – auto wyłącza 2 cylindry, spalanie przy 80 km/h wynosi nieco ponad 2 litry na 100-kę… Aż nie chce się wracać do miasta.

fot. PetroNews

Auto, oczywiście, wyposażone jest również w system start-stop, który oszczędza nam paliwo w korkach i na światłach. Na początku nie zwróciliśmy na to uwagi, gdyż wyciszenie samochodu jest tak dobre, że silnika praktycznie nie słychać na biegu jałowym. Właściwie tylko wyświetlana na ekranach TFT wskazówka obrotomierza pokazuje działanie systemu. Na szczęście (dla każdego kto to lubi) auto potrafi zamruczeć wtedy kiedy chcemy, a brzmienie jest przyjemnie szorstkie.

Reasumując – VW T-Roc to auto skrojone do miasta i podmiejskie dróżki. Nieprzemyślane krawężniki nie są dla niego przeszkodą, a w eleganckim wnętrzu znajdziemy wystarczająco dużo miejsca nawet na dalsze eskapady. Wielkim, o ile nie największym plusem, jest silnik 1.5 TSI, który zaskakuje dynamiką – ale nie tylko. Mam ciężką stopę i niespecjalnie przejmuję się takim parametrem, jak spalanie paliwa. Większość aut którymi jeżdżę – nawet uznawanych za ekonomiczne, nie pokazuje spalania mniejszego, niż dwucyfrowe. W tym aucie nie udało mi się nawet spalić średnio 8 litrów, pomimo zerowej atencji w tym temacie.

fot. PetroNews

Wybierając T-Roc’a do miasta na pewno zyskamy więcej, niż może nam zaoferować auto klasy kompakt za zbliżoną cenę. A wady? Być może cena, ale według nas to pojęcie względne.

Podstawowa wersja kosztuje 78.390 zł. Wypasione auto, które otrzymaliśmy do opisania – kosztowało lekko ponad 100 tys. zł. Czy to dużo? Sprawdźmy.

T-Roc jest konkurentem Audi Q2 oraz Volvo XC40, których cenniki zaczynają się od 110-140 tys. zł, a po doposażeniu kwota do zapłaty będzie blisko dwukrotnie większa, niż za analogicznego Volkswagena. Za zbliżona kwotę do bazowej konkurencji możemy mieć najwyższą wersje T-Roc’a z napędem na obie osie, 7-biegowym automatem, silnikiem 2.0 TSI 190 KM i praktycznie wszystkimi opcjami z cennika, a nawet dwubarwnym lakierem. Atutem jest również finansowanie, ale o szczegóły pytajcie już w salonie Volkswagen Auto Forum. Tam też możecie skorzystać z jazdy próbnej pod okiem specjalisty, który odpowie na wszystkie pytania, dotyczące tego auta. My zdecydowanie polecamy!

Auto Forum Sp. z o.o.
ul. Wyszogrodzka 154
09-410 Płock
tel.: +48 24 366 11 10;
autoforum.vw.pl

Podziel się:

3 komentarze

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji