REKLAMA

Szóstka z plusem, to za mało. IV Zakończenie Sezonu Motocyklowego

REKLAMA

– O tym, że jest taka impreza dowiedziałem się z Internetu. Skrzyknęliśmy się w sześciu i przyjechaliśmy. Jestem w Płocku pierwszy raz, piękne macie miasto, a impreza super. Nie żałuję, że przyjechaliśmy 140 km, a właściwie 160, bo mieszkamy pod Kaliszem. Zostajemy do jutra, żeby pozwiedzać i „polatać” po Płocku – nie ukrywał zadowolenia w rozmowie z nami Sławek.

Nawet jeśli ktoś był kompletnie nieświadomy tego, że w Płocku odbywa się Zakończenie Sezonu Motocyklowego 2015, to łatwo i bez problemu można się było zorientować, że coś się dzieje. Motocykliści już od wczesnych godzin popołudniowych całymi grupami jeździli po ulicach miasta. Ryk silników było słychać od Podolszyc po Winiary. Z każdej strony zjeżdżali się motocykliści, aby razem z płocczanami pożegnać swój sezon.

PowiązaneTematy

W sobotę, 19 września, odbyła się 4. edycja Zakończenia Sezonu Motocyklowego, która przyciągnęła tłumy. Na mszy świętej przed ratuszem stanęło około dwa tysiące jednośladów. Tradycją już jest, że motocykliści potem jadą w paradzie.

– To było coś niesamowitego, jak jechaliśmy tą trzypasmówką na Podolszycach. I chociaż jestem do tego przyzwyczajony, bo od początku biorę udział w ZSM, to serce waliło mi jak młot. To było coś niesamowitego. I trzeba przyznać, że z roku na rok organizacyjnie jest coraz lepiej – mówił nam Michał, motocyklista z Płocka.

Przed Orlen Areną, gdzie przygotowana była impreza, atrakcji nie brakowało. – Chcieliśmy, aby każdy był zadowolony i motocykliści, którzy przyjadą na zlot, ale także mieszkańcy Płocka, którzy zdecydują się przyjść na imprezę – tłumaczyła nam z kolei Joanna Olejnik, płocka radna oraz jedna z organizatorek.

I faktycznie, nikt z kim udało nam się porozmawiać, na nudę nie narzekał. Działo się sporo, a nawet więcej niż sporo. Była kula, w której środku jeździli motocykliści z czeskiej grupy Streets Owners, co wyglądało niezwykle widowiskowo. Były pokazy coraz bardziej popularnego stuntu. Na specjalnie przygotowanym placu „bawili” się swoimi maszynami Maciek DOP, dobrze znany w Płocku oraz… 12-letni Piotrek, który przyjechał do Płocka razem z tatą aż z Olsztyna. Trudno opisać, co też oni wyrabiali z motocyklami. Prawdziwa ekwilibrystyka.

Przy Orlen Arenie w sobotę dla miłośników jednośladów, był przygotowany mały raj. Były stoiska, na których można było kupić gadżety motocyklowe, od bransoletek, poprzez znaczki, koszulki, rękawiczki aż po bluzy czy kamizelki. Dalej stały namioty, gdzie firmy reklamowały swoje produkty związane z motocyklami. Nie można było przejść obojętnie koło stoiska Pawła Szkopka, wielokrotnego mistrza Polski i zdobywcy Pucharu Europy w wyścigach motocyklowych.

– Jest bardzo dużo ludzi i nie mniejsze zainteresowanie moim stoiskiem. Jeżdżę na motocyklu Yamaha i samo jeżdżenie daje mi mnóstwo radości i satysfakcji. Największą prędkość, jaką osiągnąłem na torze, to było 330 km na godzinę – tłumaczył nam skromnie mistrz.

Gości ze sceny zabawiał jak zwykle świetny płocki dziennikarz sportowy Bogdan Wolny. Od niego też dowiedzieliśmy się, że kilka grup motocyklowych zgłosiło się do niego, aby u nich prowadził podobne imprezy. – To chyba było dobrze? – pytał nas z uśmiechem na ustach, ale zachrypniętym już głosem.

Niemałą sensację wzbudzili też płoccy strażacy z Grupy Ratownictwa Specjalistycznego z Podolszyc. Pewnie nikt spod Orlen Areny by ich nie zauważył, bo strażacy byli na samej górze masztu z lampami, które stoją na stadionie. Jednak Bogdan Wolny znalazł na to sposób. – Zobaczcie co tam się dzieje, strażacy, którzy mają motocykle – żartobliwie zapowiedział pokaz i pokazał ręką górę stadionu. I natychmiast wszystkie flesze aparatów skierowały się w tym kierunku.

Przez cały czas trwania imprezy odbywały się różnego rodzaju konkursy, w których można było wygrać koszulki z napisem „Płock Miasto Przyjazne Motocyklistom”. Przypomnijmy, była to szeroko zakrojona akcja, której pomysłodawcą byli Maciej Kusiński oraz Zbigniew Kowalski, motocykliści z Płocka. Oni także wczoraj czuwali nad przebiegiem konkursów. A pan Zbyszek pilnował, aby każdy kto wziął udział w konkursie, na pewno otrzymał pomarańczową koszulkę. Nietrudno się domyślić, że pod koniec imprezy na placu dominowały osoby ubrane w ten właśnie kolor.

Uwieńczeniem imprezy był koncert Farben Lehre, który pod sceną zgromadził nie tylko motocyklistów, ale także wielu płocczan, którzy specjalnie przyszli, aby posłuchać rodzimego zespołu. Możemy przyznać, że z roku na rok organizacyjnie jest coraz lepiej.

Szkoda jedynie, że impreza nałożyła się czasowo z meczem Orlen Wisły Płock, przez co pobliże Orlen Areny zapełnione było samochodami w każdym możliwym miejscu – na chodnikach, trawnikach, czy ścieżkach rowerowych.

– Policja wytrwale nakłada mandaty, ale co mamy zrobić my, mieszkańcy okolicznych bloków? – pytał nas nieco bezradnie starszy mężczyzna. – Nasze miejsca parkingowe zajęte są przez przyjezdnych, a jakoś musimy zaparkować. Jeździłem już ponad pół godziny wokół osiedla, żadnego wolnego miejsca nie ma… – machnął ręką zrezygnowany.

Od mieszkańców wiemy też, że na osiedlu pozostało mnóstwo śmieci – porozbijanych butelek, pustych opakowań po różnego rodzaju jedzeniu. Nie jest to w żaden sposób zarzut do organizatorów, a jedynie apel do gości, którzy przybywają na podobne imprezy. Będąc u kogoś gościnnie, zachowujcie się tak, jak chcielibyście, żeby goście zachowali się u was. Rzucanie butelkami i zostawianie po sobie odpadków na pewno w ramach gościnności się nie mieści.