Straciłeś dane na komórce? A może masz podsłuch? Można to sprawdzić

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Wystarczy chwila nieuwagi i nasze podstawowe narzędzie funkcjonowania we współczesnym świecie przestaje działać. Pierwsza reakcja? Tragedia. Przecież w telefonie komórkowym mamy zazwyczaj wszystkie nasze kontakty, a nierzadko i prywatne zdjęcia czy ważne notatki. Jak odzyskać te dane? I… po co nam do tego detektyw?

W jakich przypadkach możemy zwrócić się o pomoc w odzyskaniu danych z telefonu komórkowego? – Najczęściej klientom zależy na odzyskaniu kontaktów zapisanych w telefonie czy na karcie pamięci – mówi Jacek Dobrogoszcz, właściciel agencji detektywistycznej  DES. – Szczególnie ważne jest to w biznesie, ale zlecenie odzyskania danych z telefonów komórkowych czy komputerów otrzymujemy również w przypadkach zleceń o udowodnienie zdrady – wyjaśnia detektyw.

Ale to nie wszystko. Jeśli podejrzewacie, że wasz sprzęt został zainfekowany popularną „pluskwą”, czyli mówiąc wprost, że macie zainstalowane oprogramowanie, dzięki któremu ktoś może podsłuchiwać wasze rozmowy czy widzieć pliki zainstalowane w telefonie albo komputerze, również możecie zgłosić się do detektywa. – Współpracujemy ze specjalistami, którzy posiadają nowoczesne urządzenia oraz doświadczenie w zakresie zarówno odzyskiwania danych, jak i wykrywania niepożądanych oprogramowań na naszym sprzęcie – mówi Jacek Dobrogoszcz.

Od czego zależy powodzenie odzyskania danych? – Musimy pamiętać, że wszystkie SMS-y czy e-maile nadgrywają się. Jeśli więc ktoś chce odzyskać dane np. sprzed pół roku, a telefon był w tym czasie używany, to może być to niemożliwe. Jednak jeśli w tym czasie telefon nie był używany, to jest duża szansa, że uda nam się odzyskać dane w pełni – tłumaczy detektyw.

Jeśli więc np. w wyniku awarii czy interwencji dziecka utracimy ważne dane, istnieje możliwość ich przywrócenia. – Ale nie zawsze w całości – zastrzega Jacek Dobrogoszcz.

A co, jeśli podejrzewamy że nasz telefon został zawirusowany? Dlaczego warto zgłosić się z tym do detektywa, a nie np. do informatyka? – Polskie Stowarzyszenie Licencjonowanych Detektywów (PSLD) umożliwia nam kontakt ze specjalistami, którzy mają dostęp do najnowszych technologii. To ważne, bo hakerzy również korzystają z nowoczesnych systemów. Szczególnie w przypadku podejrzenia o zainstalowanie oprogramowania szpiegowskiego, warto skorzystać z usług fachowców. Jako członek PSLD, mamy możliwość również np. sprawdzenia pomieszczeń pod kątem zainstalowanych urządzeń podsłuchowych czy zabezpieczenia konkretnych miejsc przed podsłuchem. Informatyk może nam pomóc w problemach technicznych. Detektyw natomiast po pierwsze spojrzy na problem pod kątem potencjalnego szpiegowania, a po drugie, jest zobligowany do zachowania w tajemnicy tego, czego się dowiedział  – wyjaśnia właściciel agencji detektywistycznej DES.

Co powinno wzbudzić nasze zaniepokojenie w codziennym użytkowaniu telefonu, pod kątem zawirusowania? – Wirusy instalują się najczęściej poprzez dziwne wiadomości przychodzące do nas mailowo, zawierające różnego rodzaju „robaczki”, linki, oferujące nam coś za darmo. Nie powinniśmy otwierać wiadomości od nieznanych nam osób, a nawet od znanych, jeśli wiadomość wyda nam się podejrzana, np. „zagłosuj na mnie, bo biorę udział w konkursie”. Po zainstalowaniu natomiast takiego oprogramowania, charakterystyczne jest przegrzewanie się baterii w telefonie – mówi detektyw.

Jakie zagrożenie sprowadza na nas zainstalowanie niechcianego oprogramowania w telefonie czy laptopie? – Obecny powszechny dostęp do sieci sprawia, że obcy człowiek może wejść w każdej chwili do naszego domu, np. poprzez kamerę umieszczoną w telefonie czy laptopie – ostrzega Jacek Dobrogoszcz. – Może dowiedzieć się o nas wielu rzeczy na podstawie naszych rozmów, e-maili czy zdjęć. Może zalogować się na naszym koncie bankowym i wyczyścić nam konto. Dlatego doradzam np. zaklejanie kamerki, gdy jej nie używamy. Ryzykowne jest też upublicznianie naszych nawyków, szczególnie tak popularnych ostatnio aplikacji biegowych. Ktoś, kto nas obserwuje, łatwo może namierzyć gdzie najczęściej biegamy i w jakich godzinach. To bardzo niebezpieczne. Warto zmieniać trasy lub zrezygnować z upubliczniania osiągnięć – radzi detektyw.

Jacek Dobrogoszcz zauważa przy tym, że Polacy mają tendencję do upubliczniania wrażliwych danych osobowych. To jednak temat na kolejne spotkanie.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji