Reklamy kochają Płock, ale miasto wiele na nich nie zarabia

REKLAMA

To, że oko kamery kocha Płock wiadomo nie od dziś. Do naszego miasta ekipy filmowe przyjeżdżają coraz częściej. Wydawałoby się, że na kręceniu reklamy czy filmu w plenerze miasto może nieźle zarobić. Nic bardziej mylnego.

W Płocku nagrywano już wiele filmów pełnometrażowych czy seriali. Mało kto wie, że aligatorzyca Marta z płockiego zoo wystąpiła w kultowej „Hydrozagadce”, a „Szatan z siódmej klasy” biegał po płockich Tumach. W Płocku nagrywano też wiele scen do „Stawki większej niż życie”, a ostatnio Sławomir Fabicki, reżyser nominowany do Oscara, nagrywał w naszym mieście film „Miłość”, gościła u nas także ekipa serialu „Czas honoru”, nagrano też większość scen do filmu „Fenomen”. Jednak to nie filmy są ostatnio najczęściej nagrywanymi produkcjami w naszym mieście.

PowiązaneTematy

Są nimi reklamy

W marcu nagrano pierwsze reklamy Orange w Płocku, w sierpniu ta sama ekipa wróciła do naszego miasta i nagrała kolejne, które możemy zobaczyć właśnie w telewizji. Są na nich m.in. plenery znad Wisły, ale będą też kolejne spoty, m.in. ze Starego Rynku. Także w sierpniu na płockiej starówce nagrano reklamę Eurocash.

Wydawałoby się, że za nagranie tych reklam miasto zarabia niezłe pieniądze. W końcu jest to wykorzystanie wizerunku miasta i zajęcie placów pod zdjęcia. Okazuje się jednak, że za wizerunek ratusz nie pobiera żadnych opłat. Ekipy filmowe ponoszą jedynie koszty zajęcia tzw. nieruchomości gruntowych.

Opłaty są naliczane w zależności od metrażu zajętego miejsca. Agencja reklamowa, która nagrywała reklamy dla Orange zapłaciła w sumie blisko 5,5 tysiąca złotych plus VAT, ponosząc też koszty wykorzystania kamienicy przy ul. Grodzkiej, która jest obiektem zabytkowym. Natomiast ekipa, która nagrywała plenery do reklamy Eurocash wpłaciła do miejskiej kasy prawie dwa tysiące złotych plus podatek. Nie są to wysokie koszty za nagranie reklam, których wyemitowanie pochłania miliony złotych.

A jak to robią inni?

Postanowiliśmy sprawdzić, jak to wygląda w innych miastach. Rozesłaliśmy maile do kilkunastu urzędów miejskich w Polsce. Odpowiedziało jedynie kilka, ale już z tych odpowiedzi można wnioskować, że podobnie jest w całym kraju.

– Miasto Poznań nie pobiera dodatkowych opłat za wykorzystanie swego wizerunku w reklamach komercyjnych – dowiedzieliśmy się od Michała Gramackiego z Poznan Film Commission, miejskiej instytucji, zajmującej się plenerami filmowymi, do której jeszcze wrócimy. Podobne odpowiedzi otrzymaliśmy też z Elbląga i Gdańska. Co więcej, urzędy miast chętnie wspierają takie produkcje i oferują m.in. wsparcie logistyczne i organizacyjne.

Wychodzi więc na to, że Płock pobierając opłaty za korzystanie z gruntów, okazuje się być wyjątkiem. Jednak nasze miasto jest atrakcyjne dla ekip filmowych z wielu względów. Przede wszystkim, miasto znajduje się blisko Warszawy, więc agencje, które mają tam swoje siedziby mogą w prosty i szybki sposób dojechać do Płocka i nagrać ładne plenery, które są drugim głównym atutem. Podczas marcowych nagrań reklam Orange zapytaliśmy jednego z członków ekipy, dlaczego wybrali akurat Płock. – Jak to dlaczego?! Macie lepszą starówkę od tej warszawskiej – odpowiedział. – Warszawska starówka jest zrobiona pod turystów, a wasza jest prawdziwa.

Czy mogą być z tego jakieś korzyści?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, warto wrócić do Poznania. Tamtejszy urząd powołał do życia jednostkę, która zajmuje się wspieraniem projektów filmowych, w tym także reklamowych – Poznan Film Commission. Instytucja zajmuje się katalogowaniem i promowaniem potencjału filmowego miasta i regionu. Na swojej stronie prezentują plenery, które mogą zostać wykorzystane przez filmowców, ale także udostępniają ważne dla ekip informacje, takie jak chociażby klimat i pogoda, czy też bazy firm, które mogą pomóc w produkcji. Bezpośrednio na stronie internetowej można zgłosić chęć przyjazdu ekipy filmowej.

Takie działania mogą być dużym pożytkiem dla miasta. Okazuje się, że nawet nagrywanie reklamówek niesie ze sobą korzyści, ponieważ filmowcy mogą nawzajem polecać sobie plenery, ściągając inne ekipy. Dzięki budowaniu i umacnianiu w świadomości producentów filmowych wizerunku miasta, można też je później promować za pomocą innych form, takich jak film czy też programy telewizyjne. Będzie to także niezła karta przetargowa w przypadku rozmów, bo zawsze można się pochwalić, że duże agencje reklamowe interesują się miastem.

Jedno jest pewne: Płock jest dla filmowców coraz bardziej atrakcyjny i zaczyna być przez nich dopiero odkrywany. Potencjał w naszym mieście drzemie ogromny i może wyciągnięcie ręki do ekip filmowych jest pierwszym krokiem do promocji, a co za tym idzie stworzenia z Płocka centrum turystycznego.