REKLAMA

Okiem Robaka – Przytul się do emeryta

REKLAMA

Jeszcze kilka lat temu byliśmy pełni niezachwianej wiary we własne możliwości, zmienialiśmy świat i wylatywaliśmy ponad poziomy, jak słusznie wieszczył wieszcz. Potrafiliśmy ogarnąć globalną wioskę, być wszędzie i z niemal każdej okazji ku temu wycisnąć żywy pieniądz. Po prostu wszystko było w naszych rękach…

Czy pamiętacie ten stary dowcip, kiedy to patrol policji, (a może jeszcze milicji) pyta faceta:

– Ile ma Pan lat?
– 40 – pada odpowiedź.
– A z czego się Pan utrzymuje?
– Z emerytury mamusi…

Kiedyś ten żarcik sytuacyjny śmieszył i był dla wszystkich zrozumiały, lecz obawiam się, że dziś niekoniecznie…

Jeszcze kilka lat temu byliśmy pełni niezachwianej wiary we własne możliwości, zmienialiśmy świat i wylatywaliśmy ponad poziomy, jak słusznie wieszczył wieszcz. Potrafiliśmy ogarnąć globalną wioskę, być wszędzie i z niemal każdej okazji ku temu wycisnąć żywy pieniądz. Po prostu wszystko było w naszych rękach… Młodzi czuli krew, ścigali zwierzynę, starzy musieli odejść, żeby lizać rany w ostępach do matecznika. Jak świat światem najprostsza, elementarna zasada egzystencji… Przenosząc tę formułę na grunt polski – „moherowe berety” były tak, czy owak skazane na porażkę, zapomnienie i niebyt.

Jednakże przyszedł kryzys i diametralnie zmienił naszą optykę widzenia różnych spraw. Na własnym, płockim podwórku z przerażeniem obserwujemy, jak wiele firm, tych małych i tych dużych, o ugruntowanej od lat pozycji na rynku, upada lub też jest na jej skraju. Kryzys dobrał nam się do skóry i wpił się w nią jak kleszcz. To już nie jest abstrakcyjne pojęcie, dotyczące kogoś tam, na Zachodzie. Dotarł do nas, jak morowa zaraza, nie wiadomo kogo za chwilę dosięgnie, bezceremonialnie puka do naszych drzwi. Tysiące młodych absolwentów szuka jakiejkolwiek pracy, tysiące zatrudnionych drży o swą najbliższą przyszłość, a ta – póki co – niczego dobrego nie zapowiada. Jeżeli wnikliwie rozejrzymy się, nie zobaczymy zadowolonej z siebie średniej klasy, zobaczymy ludzi owładniętych niepokojem o jutro, ponieważ już ktoś stracił pracę, ktoś może za chwilę być na bruku, a ktoś się o nią bezskutecznie dobija przez wiele miesięcy.



Tymczasem w mediach roztrząsa się przez wiele dni, czy Pani wicemarszałkini utrzyma swą pozycję i uposażenie, dlaczego Pan Prezydent zgolił wąsy i co, kto, na kogo w Sejmie powiedział… Czyżby nie było ważniejszego problemu? Wydaje się, że świat zwariował.

I tu wracamy do ludzi, którzy przez całe swe dorosłe życie, jak pszczółki pracowali na swą przyszłą emeryturę, odkładając pod przymusem prawa lwią część zarobionych pieniędzy na kontach ZUS–u. Przez wiele lat lekceważeni przez młodych wilków, bo wiadomo, pieniążków wystarczy ledwo na życie od daty do daty i może na wyściółkę do przepisowej trumienki. Poza tym, najlepiej dużo się modlić, to jeszcze Opatrzność wysłucha i ulży w tym lepszym życiu. Zapatrzeni w bogatych Niemców, podróżujących po świecie, przez wiele lat na swych krajowych emerytów spoglądaliśmy co najmniej z politowaniem. I cóż się okazało?

Obecnie jest to jedna z niewielu grup społecznych pewna swego miesięcznego dochodu i nieważne jaka jest to suma – wystarczająca na przeżycie, czy zapewniająca godną egzystencję, ale jest i będzie do końca ich dni. Wielu im tego zazdrości, co skrupulatnie i bezwzględnie podsycają media i politycy. Ci młodzi gniewni – synowie, córki, wnuczęta już dawno podkulili ogony i coraz częściej uśmiechają się do ZUS-owskich przychodów swych protoplastów, jako że sami mają puste kieszenie. I kto teraz górą?

Przewrotnie można by stwierdzić, że kryzys merkantylnie wpłynął na zbliżenie i zacieśnienie więzi rodzinnych. Lecz jak długo będzie trwało to niespodziewane powodzenie emerytów – do końca kryzysu? A może do kolejnego, jedynie słusznego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, twierdzącego, iż emeryci mają za dobrze lub wręcz są obciążeniem dla społeczeństwa, a ich iluzoryczny dobrobyt zagraża dobru ogólnemu?

Oby moje czarnowidzenie się nie sprawdziło, bo przecież ludzi, którzy z racji swego zaawansowanego wieku liczą na naszą pomoc, często w prostych codziennych sprawach, nie wolno odzierać nie tylko z pieniędzy, na które ciężko zapracowali, lecz także z godności, szacunku i poczucia elementarnej sprawiedliwości.

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Najchętniej dzisiaj czytane

Reklama


REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU