Towarzyszy nam każdego dnia, często nucimy ją podczas codziennych czynności. Słyszymy ją w radiu, przygrywa w tle filmów, budując ich klimat. Motywuje, dodaje odwagi i budzi emocje – muzyka. Jakich dźwięków słuchają znani i lubiani płocczanie? Jaką muzykę gra Płock? Rozmawiamy o tym z Dragomirem Wojtyłko – płocczaninem, który obecnie mieszka w Gdańsku.

Dragomir urodził się w Płocku, ale zawodowo związał się z Gdańskiem. W 2013 r. rozpoczął studia na Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku, którą ukończył w 2016 r. Z wykształcenia jest aktorem scen muzycznych, jednak, jak zaznacza, swoją przyszłość postrzega głównie jako wokalista muzyki rozrywkowej. Obecnie wraz z Rafałem Szyjerem pracuje nad autorskim materiałem. Oprócz kształcenia wokalu, w ciągu ostatnich dwóch lat, podczas nauki w szkole muzycznej Musicollective, zdobył umiejętność gry na gitarze akustycznej, którą ciągle doskonali i wykorzystuje w obecnej twórczości.

Działa na mnie dobra muzyka

Jakie utwory są mu szczególnie bliskie? Które utwory wywołują w nim wspomnienia i skłaniają do refleksji?

Fot. materiały prasowe

– Ciężko podać tylko kilka tytułów, które są mi bliskie i skłaniają do refleksji – mówi po chwili zastanowienia Dragomir. – Mam wrażenie, że tak po prostu działa na mnie dobra muzyka i to właśnie ją definiuje. To, jak dany utwór na mnie działa, zależy też od dnia, samopoczucia, czy wielu innych czynników. Są również takie, które miały bezpośredni wpływ na moje życie. Jest to niewątpliwie „Show must go on!” Queen, będąca początkiem mojej przygody z muzyką, „Otherside” Red Hot Chilli Peppers, którą a capella zaśpiewałem na pierwszym w życiu castingu do musicalu w Płocku i dzięki której poznałem wyjątkowych ludzi oraz „Oh my love, my darling” z musicalu Ghost, będąca moją inspiracją do rozpoczęcia nauki gry na gitarze – wymienia muzyk.

A jeśli miałby wymienić jeden album lub utwór – co poleciłby naszym czytelnikom i dlaczego? – Mamy tyle dobrej muzyki, że nie podjąłbym się tak niewdzięcznego zadania, jak polecenie tylko jednej piosenki, czy płyty – uśmiecha się Dragomir. – Mogę jedynie zachęcić do poszerzania swoich horyzontów i nie zawężania się tylko do jednego gatunku albo wykonawcy. Często poza tymi granicami można znaleźć coś naprawdę wartościowego – przekonuje nasz rozmówca.

Jaki jest w takim razie ulubiony zespół czy artysta wszech czasów wokalisty i dlaczego?

Fot. materiały prasowe

– Hmm… Jeśli zapytalibyście mnie o to 15 lat temu, bez chwili wahania odpowiedziałbym: Queen! Był to zespół, którego twórczości, w tamtym czasie, namiętnie słuchałem. W zasadzie był to jedyny jaki znałem – śmieje się Dragomir. – Potem pojawił się Linkin Park i długo, długo nic, aż w końcu powoli zacząłem poszerzać swoje horyzonty muzyczne o takie bandy jak Red Hot Chilli Peppers, Green Day, Areosmith i wiele innych. Ostatnio jednak dużo słuchałem twórczości Eda Sheerana, Jasona Mraza, czy grupy Muse. Wśród polskich wykonawców najbardziej podoba mi się dorobek zespołu Happysad, czy delikatne jazzowe brzmienia od Leszka Możdżera. Ostatecznie jednak, mój wybór padłby chyba na Linkin Park, którego to muzyka niezmiennie towarzyszy mi do dziś – wyjaśnia.

Dla własnych utworów sprzęt studyjny to za mało…

Wiemy, że artysta śpiewa dość często, ale czy komponuje? I na jakim instrumencie lub instrumentach potrafi grać? – No tak, jestem głównie wokalistą, to i zdarza się czasem coś zaśpiewać – mówi żartobliwie.

– Jeśli zaś chodzi o granie, to podczas mojej nauki w Akademii Muzycznej miałem taki przedmiot, jak fortepian, który, rzecz jasna, trzeba było potem zaliczyć. Delikatnie mówiąc, najlepszym pianistą nie jestem i nigdy nie byłem. Jakoś udało się przez to przebrnąć, ale na ten moment, moją przygodę z fortepianem uważałbym raczej za zakończoną albo przynajmniej zawieszoną na czas bliżej nieokreślony. Całkiem niedawno (2 lata temu) postanowiłem jednak uczyć się gry na gitarze akustycznej. W tym celu zdecydowałem się na zapisanie do szkoły Musicollective w Gdańsku i chyba nie można mi odmówić robienia stałych postępów w opanowaniu tego instrumentu. Gitara pomaga mi także w komponowaniu autorskich utworów, do których teksty również wychodzą spod mojej ręki – tłumaczy Dragomir Wojtyłko.

Fot. materiały prasowe

Czy można więc nazwać go melomanem, audiofilem? – Muzyka jest dla mnie ważnym elementem życia. Skłania do refleksji, towarzyszy na co dzień, lubię jej zarówno słuchać, jak i tworzyć… Nie jestem jednak pewien, czy wpisałbym się w definicję bycia melomanem. Chyba nie. Z całą pewnością, nie można mnie jednak nazwać audiofilem. Do odtwarzania muzyki zazwyczaj wystarcza mi zwykły laptop. Sytuacja nieco się komplikuje, kiedy chcę posłuchać swoich własnych  nagrań. Wtedy często i studyjny sprzęt to za mało! – uśmiecha się wokalista.

Gdyby brał udział w akcji charytatywnej i musiał zaśpiewać coś w wersji karaoke – czyj i jaki utwór wybrałby do tego występu? – „Falling slowly” z musicalu Once, najlepiej w delikatnej akustycznej aranżacji – mówi zdecydowanie. – Piękny utwór i wydaje mi się, że wpasowałby się w klimat takiego wydarzenia – wyjaśnia.

Co ostatnio w radiu zwróciło jego uwagę? – Szczerze mówiąc, to radia słucham przeważnie jadąc samochodem, więc moja uwaga jest wtedy głównie skierowana na prowadzeniu. Nie przypominam sobie też, żeby w ostatnim czasie zaciekawiło mnie coś na tyle, abym później szukał tego w innych mediach. Takie sytuacje jednak miały miejsce w przeszłości. W ten sposób dowiedziałem się np. o istnieniu Imagine Dragons, kiedy bardzo spodobała mi się ich piosenka o wdzięcznym tytule „Radioactive” – wspomina Dragomir.

Czy jest koncert, który zrobił na nim największe wrażenie? A może chciałby usłyszeć konkretny koncert w Płocku?

– Byłem w tym roku na koncercie Roda Stewarta i powiem szczerze, że naprawdę zaskoczyło mnie, ile ten facet ma jeszcze charyzmy i energii na scenie! Niewątpliwie zrobił na mnie wrażenie. Z całego serca zachęcam jednak do chodzenia na koncerty do miejsc takich jak Akademia Muzyczna w Gdańsku, gdzie możemy podziwiać popisy utalentowanych studentów. Takie koncerty (zazwyczaj bezpłatne) mają często jeden problem, którym może być brak dostępnych miejsc, ale zdecydowanie warto. Autentyczność i jakość wykonania na najwyższym poziomie! Właśnie taki koncert chciałbym zobaczyć także w Płocku – mówi artysta.

Czysto technicznie – jeśli ktoś chciałby wydać na sprzęt audio np. 2 tys. zł, jaką poleciłby konkretną markę lub rodzaj sprzętu? – Najczęściej słucham muzyki ze swojego laptopa, do którego podłączam przenośny głośniczek bluetooth marki Sony. I taki sprzęt bym, z czystym sumieniem, polecił każdemu, kto chce zapewnić sobie dobrą jakość dźwięku w praktycznie każdym miejscu – podsumowuje Dragomir.

A twórczości płocczanina możecie posłuchać na jego stronie dragomirwojtylko.com.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji