Okiem Robaka – Uratowaliśmy Warszawę…

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +
Pokazuje 1 z 2

Ani się obejrzeliśmy, jak sierpień zaczyna się przepoławiać – jak zwykle w tym czasie długi weekend łączy się ze Świętem Wojska Polskiego i obchodami wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku. Jakże trudno sobie wyobrazić, że 93 lat temu płockie ulice nie tylko wyglądały zupełnie inaczej, ale właśnie w tym okresie żyły wojenną gorączką. Bo wojna była tuż, tuż… Codziennie mijamy te miejsca, gdzie płocczanie z tamtych czasów pozostawili swój patriotyczny ślad…

Już 2 lipca 1920 roku dowódca bolszewickiego Frontu Zachodniego – Michaił Tuchaczewski w swym słynnym rozkazie dziennym nakreślił swe plany ofensywy – poprzez „białego trupa Polski” na Zachód do „ogólnoświatowego pożaru”, natomiast „zdobycie Warszawy nie jest celem końcowym, lecz tylko punktem wyjściowym do właściwego, wielkiego celu, rewolucji europejskiej, rewolucji wszechświatowej”.

Do wojny mobilizowali się nie tylko bolszewicy. Już 20 maja w Płocku na Placu Floriańskim przed kościołem garnizonowym młodzież z płockich gimnazjów – I Gimnazjum Żeńskiego, którego dyrektorką była Marcelina Rościszewska i II Gimnazjum Męskiego (obecnej „Małachowianki”), a także harcerze zorganizowali patriotyczny wiece dla mieszkańców trzydziestotysięcznego miasta, mobilizujące do obrony przed najeźdźcą. Wkrótce chęć ratowania zagrożonej niepodległości owładnęła wszystkich: ziemian, urzędników, robotników i rzemieślników, uczniów gimnazjów i ich nauczycieli, księży i alumnów seminarium duchownego. Ogółem z Płocka i okolic ochotniczo zaciągnęło się w tym czasie do wojska około 1000 mężczyzn. Dziś, na dawnym placu Floriańskim poczty sztandarowe składają wiązanki pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego – jest to oczywiście plac Obrońców Warszawy.

Do wysiłku zbrojnego włączyły się aktywnie kobiety. Służba Narodowa Kobiet Polskich, kierowana przez dyrektorkę żeńskiego gimnazjum, wspomnianą wcześniej Marcelinę Rościszewską, w siedzibie szkoły przy Kolegialnej 23 zorganizowała szpital, punkt opatrunkowy, intendenturę, szwalnię, herbaciarnię, biuro pisania listów i kuchnię do dożywiania żołnierzy w okopach. Dzięki temu wysiłkowi żołnierze mogli otrzymać wszechstronną pomoc, której nie mogła zapewnić wojskowa intendentura. W kamienicy na rogu ul. Kościuszki i placu Floriańskiego SNKP prowadziła także gospodę dla żołnierzy. Wszystkie inicjatywy, podejmowane przez tę organizację możliwe były dzięki hojności mieszkańców miasta i okolic. Kobiety masowo wstępowały do służb i organizacji pomocniczych, wspierając walczących, opatrując rannych, kopiąc okopy i budując barykady, pełniąc role łączniczek.

Pokazuje 1 z 2
Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji