Okiem Robaka – Jak pokochać art brut?

REKLAMA

PowiązaneTematy

W piątkowe popołudnie zagościła w Domu Darmstadt wystawa z kolekcji Andrzeja Kwasiborskiego „Od Art Brut do Art Naive”. Potrwa tylko do 30 czerwca, więc miłośnicy tego nurtu w sztuce mają niewiele czasu by zapoznać się z tą kolekcją. Ja jednakże pragnę zachęcić wszystkich, bowiem wystawa jest i poruszająca i inspirująca. 

[dropcap]W[/dropcap]ielu z was, Drodzy Czytelnicy, mnie zapyta: – A cóż to jest ten cały art brut? Potoczne i pierwsze skojarzenia słów wiodą nas w kierunku przymiotnika brutalny, a może też… wody toaletowej brutal. Przynajmniej ta pierwsza myśl w pewnym sensie prowadzi we właściwą stronę. Art brut, jak wiele innych prądów artystycznych, został wymyślony i wyodrębniony we Francji latach 40. ubiegłego wieku przez artystę i kolekcjonera Jeana Dubuffet.

Samo słowo „brut” jest wieloznaczne, można je tłumaczyć jako nieokrzesany, dziki, pierwotny, surowy, prymitywny, ale też niezafałszowany, szlachetny. Jednakże kierunek w sztuce, który nim nazwano, nie ma wiele wspólnego ze sztuką pierwotnych plemion, odpowiedzi szukać raczej należy w skojarzeniu słów prostota i naturalność, spontaniczność.

Czy zdarzyło się Państwu podczas długiego ślęczenia na naradzie, szkoleniu, lekcji lub też innych, nie mniej „fascynujących” zajęciach, dla zabicia czasu i nudy bazgrać bezwiednie długopisem po kartce papieru, a potem ze zdziwieniem stwierdzić, że w tym nawet coś jest? Na pewno też kiedyś podziwialiście obrazek swego małego dziecka, a potem schowaliście go „na wieki i dla potomności” w domowym archiwum. No właśnie, to co nas w takich chwilach pociągnęło, to istota sztuki art brut i art naive – spontaniczność i brak kulturowych zahamowań, swoboda ekspresji, brak profesjonalnych barier co do środków artystycznych i pełna wolność ich wyboru. Nikt pewnie swego biurowego „spontana” nie oprawił w ramy i nie powiesił na ścianie, ale wyrzucić kartkę do kosza czasem było żal…

Winien jestem jeszcze Państwu wyjaśnienie, dlaczego pisząc o sztuce spontanicznej wciąż pojawia się podział tej gałęzi sztuki na brut i naive.
Rzecz dotyczy samych twórców. Art brut sięga swymi korzeniami XIX wieku. To wtedy nastąpiła fascynacja pracami, stworzonymi przez osoby dotknięte chorobami psychicznymi, przebywającymi w zakładach psychiatrycznych, a także przez innych twórców, odizolowanych od społeczeństwa, przebywających w więzieniach lub wywodzących się z marginesu społecznego. Łamanie utartych od wieków konwencji, pełna swoboda artystycznej wypowiedzi, autentyczność i świeżość pociągały coraz bardziej mecenasów i kolekcjonerów. I tak jest do tej pory.

Kategoria art naive (sztuka naiwna) dotyczy natomiast twórców, posiadających pewne, podstawowe przygotowanie warsztatowe, lecz nie akademickie, którzy wykorzystują w swych dziełach konwencję sztuki spontanicznej i bazują na środkach wyrazu zaczerpniętych z art brut.

Zatem każdy z nas bez względu na to, jaki poziom zdolności plastycznych posiada, bez zbędnej zwłoki może się stać twórcą sztuki naiwnej. Żadnego przygotowania, żadnych barier, niepohamowana swoboda ekspresji – a więc do dzieła, stwórzmy jakieś dzieło!