REKLAMA
REKLAMA

Najpierw czyny, potem oceny

REKLAMA

Wybory już za nami, poznaliśmy także skład rządu. Rząd Beaty Szydło dopiero co otrzymał wotum zaufania i może przystąpić do działań. Politycy Prawa i Sprawiedliwości od dawna zapowiadają „dobrą zmianę”. Co przyniesie ta zmiana? Czy puści nas z torbami, jak prorokuje wielu ekonomistów?

Demokracja nie umarła

twitter.com/wmi_airport
twitter.com/wmi_airport

Z pewnym niesmakiem obserwuję, jak niektóre media obwieszczają koniec demokracji w Polsce, krytykują rząd który dopiero co powstał i prowokują tym samym młodzież do idiotycznych wpisów na portalach społecznościowych. Kto ma znajomych licealistów czy studentów, ten z pewnością wie o czym mówię.

PowiązaneTematy

Z jednej strony rozumiem, że jest to poparte bardzo silnym skojarzeniem polityków PiS z Radiem Maryja i radykalną stroną kościoła katolickiego, a więc środowiskami, które nie cieszą się zbytnią sympatią wśród młodzieży. Umówmy się – Jarosław Kaczyński może wyciągnąć tablet w sejmie, ale nigdy nie będzie się kojarzył z nowoczesnością. Z drugiej strony, trzeba jednak patrzeć na fakty – to minister Zyta Gilowska w rządzie PiS obniżyła lub w ogóle zlikwidowała wiele podatków, m.in składkę rentową o 7%, VAT w budownictwie o 15%, zlikwidowała 10% akcyzę na kosmetyki, podatek od alimentów, spadków i darowizn. Ściągalność podatków też była większa. Ogółem za rządów PiS w portfelach Polaków zostawało więcej. Inna sprawa, że nie zajęto się reformą emerytalną i likwidacją przesadnych przywilejów niektórych grup społecznych i wieloma, wieloma innymi rzeczami. Rządzenie w tej kadencji zaczęto też w niezbyt elegancki sposób, od ułaskawienia Mariusza Kamińskiego przed wyrokiem sądu i zawłaszczeniem funkcji przewodniczącego komisji ds. służb specjalnych. Pamiętajmy jednak, że tym razem Prawo i Sprawiedliwość przez wyzwaniami nie ucieknie.

Niezwykła szansa

W kontekście warunków, w jakich Donald Tusk sprawował władzę w latach 2010-2014, publicyści często używali sformułowania cieplarniane. Platforma, za stosunkowo niewielką cenę trzech ministerstw, współrządziła

Fot. Rafael Dominik
Fot. Rafael Dominik

z Polskim Stronnictwem Ludowym, mając przy tym „swojego” prezydenta. Jak więc nazwać warunki, w jakich rządy sprawować będzie Prawo i Sprawiedliwość? Przypominam, że Beata Szydło była szefową sztabu prezydenta Andrzeja Dudy i to w wielkiej mierze dzięki niej PiS wreszcie wygrał jakieś wybory. Nić porozumienia zatem jest. Teraz przychodzi ta trudniejsza część. Punktowanie rządów PO-PSL było zdecydowanie łatwiejsze, niż wzięcie odpowiedzialności za wszystkie podejmowane decyzje. Jeśli się nie uda, winowajca będzie jeden i łatwo go będzie wskazać palcem. W czasie kampanii wyborczej politycy partii obecnie rządzącej obiecywali bardzo wiele, by nie powiedzieć za wiele. 500 złotych na dziecko, cofnięcie reformy emerytalnej, darmowe leki dla seniorów, zwiększenie kwoty wolnej od podatku, zmniejszenie podatku CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw. Ambitnie, ale czy realnie?

Jest także wiele innych, palących kwestii, które wymagają uwagi państwa.

  1. Kryzys migracyjny – politycy PiS dawali wyraźnie do zrozumienia, że polityka rządu Ewy Kopacz w tej kwestii jest błędna. Co zatem zaproponują? Czy zerwą porozumienia zawarte przez poprzedników? Wobec ataków w Paryżu, kwestia imigrantów jest jeszcze ważniejsza dla bezpieczeństwa nie tylko Polaków, ale i wszystkich Europejczyków.
  2. Kryzys w górnictwie – ostatkiem sił poprzedni rząd dosypał pieniędzy do państwowych spółek. Środki te jednak nie są inwestowane w żadną konkretną restrukturyzację, są po prostu przejadane. I lada chwila się skończą. Kolejne, coraz surowsze obostrzenia dotyczące norm wytwarzania, niewątpliwie zabija nasze górnictwo. Ceny węgla spadają, popyt maleje, a dodatkowo sami ściągamy tańszy węgiel z Rosji. Po pierwsze, rząd musi wykonać ruch, który nie przysporzy im popularności na Śląsku. Górnictwo wymaga głębokich reform, a te z pewnością będą wiązały się ze zwolnieniami. Musimy także walczyć z paktem klimatycznym. Polski zwyczajnie nie stać na rezygnację z węgla.
  3. Kryzys na Ukrainie – został przysłonięty przez kryzys migracyjny i wojnę w Syrii, w którą ostatnio zaangażowała się Rosja. Nadchodząca zima to również niesprzyjający czas na prowadzenie działań wojskowych na tamtych terenach. Czy ktoś jednak wierzy, że wiosną konflikt nie ożyje?
  4. Szkolnictwo – pozory mówią, że jest dobrze. Polscy uczniowie dobrze wypadają w międzynarodowych rankingach. Od lat jednak pojawiają się głosy, że polska szkoła nie uczy kreatywności. Uczeń ma umieć rozwiązać test i napisać wypracowanie pod klucz. Czy o taką edukację nam chodzi?
  5. Szkolnictwo wyższe – tutaj jest źle, by nie powiedzieć tragicznie. W ostatnim dziesięcioleciu wyprodukowaliśmy dziesiątki tysięcy zbędnych magistrów i licencjatów. Na domiar złego, wiedza naprawdę wielu z nich jest na mizernym poziomie. Papier jest papier, mawiają.
  6. System podatkowy – jest najbardziej skomplikowany w Europie, a przy tym strasznie dziurawy.
  7. Służba zdrowia, budowa dróg, reforma kolei, energetyka, emigracja młodych.*

Rząd, a sprawa Płocka

Były deklaracje, spotkania, obietnice. Bardzo dużo miejsca poświęcono PKN Orlen. Na spotkaniu ze związkowcami padło wiele obietnic. Pracownicy Orlenu domagają się przede wszystkim przywrócenia zlikwidowanych w wyniku restrukturyzacji etatów oraz przemyślanej polityki kadrowej. Zwolnienia miały przynieść oszczędności spółce, tymczasem związkowcy wskazywali, że jednocześnie awansowano kilku dyrektorów. Pracownicy chcą też… dialogu z władzami koncernu. Ponoć z prezesem Krawcem w ciągu 7 lat jego urzędowania widzieli się 3 razy – przy okazji demonstracji. Tak nie może wyglądać komunikacja w potężnej firmie. Oburzenie wzbudzają też zarobki kadry kierowniczej, członków zarządu i samego prezesa. W trakcie jednego z przedwyborczych spotkań, sytuację trafnie określił kandydat, a obecnie poseł, Marek Jakubiak z Ruchu KUKIZ’15. – Oni lewitują, pora sprowadzić ich na ziemię – mówił. Paweł Kukiz zapewniał, że jego ruch będzie wchodził w koalicje zadaniowe dla dobra Polski. Normalizacja rozpiętości płacowych wydaje się ruchem w tym kierunku.

Fot. Michał Wiśniewski
Fot. Michał Wiśniewski

Politycy obiecywali przyjrzeniu się sytuacji spółki, bo jak twierdzili, jako posłowie opozycji byli marginalizowani. Teraz mają pełnię władzy, ale jak mówili – na wszelkie naprawy potrzeba czasu. Zapewnili, że Orlen nie będzie kartą przetargową w walce politycznej, a co najważniejsze – zarząd ma wrócić do Płocka. Obietnica mówiła o okresie około dwunastu miesięcy. Miejmy więc nadzieję, że przyszłe święta Bożego Narodzenia prezes Orlenu spędzi już w Płocku.



Pojawiały się też inne obietnice i pomysły. Szczególnie aktywni byli poseł Maciej Wąsik i senator Marek Martynowski. Najpierw zaproponowali podział Mazowsza, na dystrykt warszawski i resztę regionu. Miałoby to pozwolić na pozyskanie większych środków z Unii Europejskiej. Panowie nie przedstawili jednak żadnych konkretnych wyliczeń i analiz. Następnie na dworcu PKP torpedowali dokonania rządu w kwestii komunikacji Płocka z Warszawą i lotniskiem w Modlinie. Rzeczywiście nie wygląda to za ciekawie. Teraz macie władzę i możecie to zmienić.

Zrozumcie młodych!

Doskonale pamiętam, jak po pierwszej turze wyborów prezydenckich okazało się, że Paweł Kukiz zebrał 20% głosów, a kolejne kilkaset tysięcy wziął Janusz Korwin-Mikke, który po wielu latach tułania się na pograniczu błędu statystycznego zaczął zyskiwać elektorat. Niektórzy specjaliści nie potrafili wytłumaczyć tego zjawiska, inni zarzucali nam nieodpowiedzialny bunt. „Spalicie Polskę, ale nie macie pomysłu na odbudowę” – taki był wydźwięk wielu wypowiedzi. Cóż, syty głodnego nie zrozumie…

W większości dorastaliśmy już w wolnej Polsce. Nie pamiętamy PRL-owskich kolejek. Komunistyczny sposób myślenia jest nam zupełnie obcy. Przez lata wmawialiście nam, że studia to droga do lepszego życia. Po obronie dyplomu okazuje się, że jednak niekoniecznie. Naprawdę się dziwicie, że czujemy się oszukani? Po studiach stało się faktem, że pracy albo nie ma, albo jest za głodową stawkę. Setki tysięcy młodych wypisało się z tego cyrku i przeniosło na Zachód. Znaleźli pracę, założyli rodziny i są szczęśliwi. Nie chcą wracać. I ponownie – dziwicie się?

Do czego mają wracać? Do państwa ze skomplikowanymi podatkami? Gdzie urzędnik zakłada, że przedsiębiorca jest oszustem? Gdzie przestępca ma więcej praw niż ofiara? Do państwa, które istnieje teoretycznie? Gdzie sądy przetrzymują ludzi bez wyroku przez 3,5 roku? Gdzie na własne mieszkanie trzeba pracować 30 lat? Gdzie politycy bez żadnych skrupułów w poniedziałek mówią co innego, niż we wtorek?

Mamy Internet i widzimy patologie naszego życia społecznego. Nepotyzm. Mamy też znajomych, przyjaciół i rodzinę za granicą. Wiemy, jak żyją Europejczycy, jakie jest podejście ich państwa do obywatela. Czy nasz bunt jest dla was aż tak niezrozumiały? My nie chcemy nic podpalać, chcemy po prostu normalności. A jeśli pożar jest ścieżką do uzyskania pożądanego efektu – niech tak będzie. Mówicie, że wszyscy stąd nie wyjedziemy. Naprawdę chcecie się przekonać?**

*tekst powstał przed wygłoszeniem expose przez Beatę Szydło.
**celowo nie wspominałem Jarosława Kaczyńskiego, który formalnie pozostaje tylko prezesem partii.