Nafciarze współautorami sukcesu w Saragossie

REKLAMA

Reprezentacja Polski odnotowała wczoraj trzecie zwycięstwo na Mistrzostwach Świata w Piłce Ręcznej w Hiszpanii pokonując Serbię 25:24. W ten sukces, odniesiony w iście dramatycznych okolicznościach, mieli swój wkład piłkarze z Orlen Wisły Płock.

Bohater meczu, w oczach chyba wszystkich kibiców, może być tylko jeden – Robert Orzechowski. To jego gol, zdobyty na dwie sekundy przed końcową syreną, okazał się trafieniem na wagę zwycięstwa. I choć najwięcej radości dostarczył fanom piłki ręcznej właśnie rozgrywający MMTS Kwidzyn, to nie należy zapominać, że na parkiecie pojawili się także piłkarze z Płocka, którzy bez wątpienia przyczynili się do rehabilitacji po czwartkowej porażce z aktualnymi wicemistrzami Europy. W barwach biało-czerwonych wystąpili: Marcin WicharyMichał Kubisztal i Adam Wiśniewski. Na boisku pojawi się także grający dla Serbii Ivan Nikević oraz Petar Nenadić.

PowiązaneTematy

Pierwsza połowa spotkania ewidentnie nie układała się po myśli Polaków. Podopieczni Michaela Bieglera nie mogli poradzić sobie z piekielnie skutecznym Momirem Ilicem. Dużą bolączką dla Polaków była także dyspozycja Darko Stamica, serbskiego bramkarza, który szczególnie przez pierwsze 30 minut idealnie wyczuwał zamiary biało-czerwonych – powstrzymywał akcje, bronił karne (z siedmiu metrów nie trafił zarówno Michał Kubisztal, jak również okrzyknięty bohaterem meczu Robert Orzechowski). Przewaga przeciwników w pewnym momencie urosła do pięciu oczek. Nie pomagała przerwa, o jaką poprosił trener, ani roszady w składzie. Przełom nastąpił w momencie zmiany systemu gry w obronie. Kiedy Adama Wiśniewskiego oddelegowano do indywidualnego krycia Momira Illicia, Serbowie powoli zaczęli tracić swą skuteczność – w tym samym momencie rzut karny obronił Marcin Wichary, który w 18. minucie zastąpił Sławomira Szmala. Podopieczni Michaela Bieglera zaczęli gonić wynik kończąc pierwszą połowę z dwubramkową stratą.

 W drugiej części spotkania Polacy chcieli szybko zdobić kontaktową bramkę, wyrównać i przejąć kontrolę nad spotkaniem. Niestety cel udało się zrealizować połowicznie. Polacy szybko trafili do bramki Serbów, lecz po kilku błędach przeciwnicy uzyskali czterobramkową przewagę. Zaczęła się ponowna gonitwa za wynikiem. Dzięki dobremu ustawieniu i interwencjach Marcina Wicharego w 52. minucie, po raz pierwszy w meczu, Polacy wyszli na prowadzenie, które od tego czasu naprzemiennie uzyskiwali i tracili. Rozpoczęła się gra „bramka za bramkę”.  17 sekund przed końcem meczu trener biało-czerwonych poprosił o przerwę, podczas której tłumaczył jak przeprowadzić ostatnią akcję spotkania. Efektem tej narady była bramka Roberta Orzechowskiego, który jakimś cudem, z niezwykle trudnej pozycji pokonał Darko Stanicia na dwie sekundy przed ostatnią syreną.

Polska: Szmal, Wichary – Jaszka 2, K. Lijewski 1, Bielecki 2, Wiśniewski 1, B. Jurecki 9, M. Jurecki 2, Grabarczyk, M. Lijewski 1, Kubisztal 2, Orzechowski 5.
Serbia: Stanić – Dragas, Sesum, Vujin, Nikcević 3, Toskić 2, M. Ilić 9, Prodanović 6, Vucković, Zelenović 2, Stanković 1, Nenadić 1